Taki młotek znalazłem wśród ściętych w ogrodzie gałęzi:

Tak, był w użyciu.
A oto inny przykład narzędzia z przedmiotu, który wymagał jedynie dostrzeżenia w nim możliwości, kawałek rury rynnowej użyty do wywiercenia otwory w ścianie z betonu komórkowego:
Widać ślady ciężkiej pracy?
Wracając do młotków.
Jednym z moich ulubionych, jest ten, któremu ze szczotki do zębów, zrobiłem trzonek:
Do wmontowania trzonka posłużył scyzoryk i zapalniczka (zazwyczaj mam przy sobie dwa ostre narzędzia i minimum jedną zapalniczkę)
Ten młoteczek szczoteczek ma włosie celowo skrócone do kilku milimetrów.
Najnowszy z młotków zrobiłem z pozostałości nogi od szklanego stolika zakończonej aluminiowym uchwytem do blatu.
Przeszkadzał mi tocząc się po stoliku tokarki. Przetoczyłem go i przykręciłem do kwadratowego trzonka:
Będzie do stukania w blachę dla najmłodszego wielbiciela narzędzi.
Niestety kwadrat w przekroju nie jest wygodny jako trzonek.
Prostokąt jak w tym narzędziu jest wygodniejszy:

Jest to młoto-piła do wąskiego frezowania w ścianie.
Teraz robi klimat w warsztacie. I pasuje do mojej najstarszej maski z czasów gdy w kabarecie występowałem.










