Jak to się kiedyś toczyło/frezowało

Tu można porozmawiać na dowolny temat nie koniecznie związany z tematyką maszyn i CNC

kamar
Lider FORUM (min. 2000)
Lider FORUM (min. 2000)
Posty w temacie: 31
Posty: 17343
Rejestracja: 18 wrz 2010, 06:17
Lokalizacja: Kozienice
Kontakt:

Re: Jak to się kiedyś toczyło/frezowało

#91

Post napisał: kamar » 02 lis 2026, 08:00

IMPULS3 pisze: ↑ Ja nie o gonieniu ryb tylko o pluskaniu się w przeręblu. :)
To nie moje klimaty, niech czeka na ciepło w hangarze :)

Obrazek



Awatar użytkownika

senio
ELITA FORUM (min. 1000)
ELITA FORUM (min. 1000)
Posty w temacie: 14
Posty: 1661
Rejestracja: 25 maja 2006, 14:39
Lokalizacja: koło.wlkp

Re: Jak to się kiedyś toczyło/frezowało

#92

Post napisał: senio » 06 lis 2026, 11:42

kamar pisze: ↑
01 lis 2026, 16:19
I aby do wiosny :)
To co napiszę to tylko moje sugestie z własnego doświadczenia. Możesz wziąć pod uwagę nie musisz.

Podparcie na 4 rolkach to za mało do pontonu. Ja bym zrobił albo więcej rolek albo jakieś płozy pod spodem żeby siedział stabilnie. Jeśli są już rolki poszedł bym w więcej rolek. Są wygodniejsze i mniej wysiłku potrzeba. Masz konkretnie załadowany ten ponton, to tego ciężaru tam jest sporo.

Wody mamy tyle wszędzie co kot napłakał. Dlatego slipy przeważnie są trudne. Dłuższy dyszel to wybawienie często jest, bo nie trzeba tak daleko cofać a przyczepa jest dalej w wodzie. Ja mam rozsuwany w swojej i wysunąłem go na maxa. Nawet jeszcze pół metra też by nie zaszkodziło.

Miejsce pod wciągarkę jest widzę. Nie kupuj taniego badziewia. Nieco droższy KNOT z osłoną na pasie.

Te rolki kotwic masz zdecydowanie za blisko. Powinny być te ramiona dłuższe żeby kotwica nie waliła o ponton. Często wyciągniesz oblepiona moczarką czy innym chwastami na 30-40 cm średnicy i nawet nie będzie jak wytrząsnąć tego. A nieraz trzeba naprawdę się z tym pomęczyć.

Miałem taką rolkę jak masz samoblokującą i po 1 razie wywaliłem. Kupiłem Scotty. Ze dwa lata służyło super. Teraz Chinczycy skopiowali i są niemal identyczne za grosze na aliku. Przy elektrycznej kotwicy to nie jest potrzebne. W zasadzie wykorzystasz tylko kółko a to akurat byle jakie podoła.

Reszta to tylko relax bo ryby to są ale na łowiskach komercyjnych a nie na PZW :) . Jak chcę się pobawić składam XUL i walczę bo na nic innego nie ma już co liczyć. Kolega namiętnie jeździ całą jesień i każdy kolejny wyjazd to biczowanie wody jedynie. Nic poza tym... Samo życie :D


kamar
Lider FORUM (min. 2000)
Lider FORUM (min. 2000)
Posty w temacie: 31
Posty: 17343
Rejestracja: 18 wrz 2010, 06:17
Lokalizacja: Kozienice
Kontakt:

Re: Jak to się kiedyś toczyło/frezowało

#93

Post napisał: kamar » 06 lis 2026, 12:05

senio pisze: ↑
06 lis 2026, 11:42

Podparcie na 4 rolkach to za mało do pontonu.
Pierwsza nieścisłość - są jeszcze dwie rolki pod kilem i podpora z przodu. Bocznych nie liczę, stabilizują przy wciąganiu. Wystarczająco
senio pisze: ↑
06 lis 2026, 11:42

Miejsce pod wciągarkę jest widzę.
Nie pod wciągarkę a kółko. Wciągać będzie winda kotwicy dziobowej - próbowane, działa super.
senio pisze: ↑
06 lis 2026, 11:42

Te rolki kotwic masz zdecydowanie za blisko.
Są idealnie , blokada też. Przy ręcznym wciąganiu się sprawdzały to przy windzie tym bardziej.
Wciągarki przerobione, wyrzucone tzw. wolne koło (opuszczanie też silniczkiem).

Awatar użytkownika

senio
ELITA FORUM (min. 1000)
ELITA FORUM (min. 1000)
Posty w temacie: 14
Posty: 1661
Rejestracja: 25 maja 2006, 14:39
Lokalizacja: koło.wlkp

Re: Jak to się kiedyś toczyło/frezowało

#94

Post napisał: senio » 06 lis 2026, 12:29

kamar pisze: ↑
06 lis 2026, 12:05
Są idealnie , blokada też. Przy ręcznym wciąganiu się sprawdzały to przy windzie tym bardziej.
Wciągarki przerobione, wyrzucone tzw. wolne koło (opuszczanie też silniczkiem).
Jak one realizują wciąganie ?. Tam jest przekładnia planetarna czy inaczej ?


kamar
Lider FORUM (min. 2000)
Lider FORUM (min. 2000)
Posty w temacie: 31
Posty: 17343
Rejestracja: 18 wrz 2010, 06:17
Lokalizacja: Kozienice
Kontakt:

Re: Jak to się kiedyś toczyło/frezowało

#95

Post napisał: kamar » 06 lis 2026, 12:38

Proste 2 przełożenia. Kilka zębów na silniczku, za wałku pośrednim ok.120. Na drugim końcu mały trybik i duży na bębnie z linką.
Trochę mało samohamowna i dlatego blokada zostaje.
senio pisze: ↑
06 lis 2026, 11:42
Kolega namiętnie jeździ całą jesień i każdy kolejny wyjazd to biczowanie wody jedynie. Nic poza tym... Samo życie :D
Dlatego to nie dla mnie :) Jak jest ciepło, wygodnie na pontonie czy pomoście, jedna na grunt (boczny trok z krótszym przyponem, druga to bacik 7m w rękę. Już mi się przykrzy :) A jeszcze wrześniowe nie usmażone.

Awatar użytkownika

senio
ELITA FORUM (min. 1000)
ELITA FORUM (min. 1000)
Posty w temacie: 14
Posty: 1661
Rejestracja: 25 maja 2006, 14:39
Lokalizacja: koło.wlkp

Re: Jak to się kiedyś toczyło/frezowało

#96

Post napisał: senio » 06 lis 2026, 12:51

kamar pisze: ↑
06 lis 2026, 12:38
Proste 2 przełożenia. Kilka zębów na silniczku, za wałku pośrednim ok.120. Na drugim końcu mały trybik i duży na bębnie z linką.
Trochę mało samohamowna i dlatego blokada zostaje.
To nie za tęgi ten napęd. Z tymi kotwicami elektrycznymi jest wszystko fajnie jak jest fajnie. Guziczek i zwija. Jak się natomiast zassie w mule czy glinie nie ma opcji żeby to wyszarpało kotwicę. Nieraz line na wiosło trzeba nawijać i ciągnąć bo inaczej nie wyrwie. Wszystko zależy gdzie się pływa i jakie trafi się dno.
senio pisze: ↑
06 lis 2026, 11:42
Dlatego to nie dla mnie :) Jak jest ciepło,
Też coraz częściej wychodzę z tego założenia :). Kiedyś było inaczej.

ODPOWIEDZ Poprzedni tematNastępny temat

Wróć do „Na luzie”