Popracował może tydzień. Wcześnie pracował od 1959r… Nowy silnik to też koszt adaptacji płyty do kołnierza i musi mieć maksymalny wymiar 29-30cm w przekroju. Więc myślę, by spróbować jeszcze raz zespolić metalem.
Ostatnio po prostu sfazowalem głęboko, prawie do środka rdzenia i nakładałem spoinę między częścią stara i nową z naddatkiem . Potem przetoczyłem z naddatku.
Jeden Kolega z forum radzi, by obie strony nagwintowac i wkręcić śrubę hartowaną. I dopiero zalepiać. Próbować? Czy szkoda czasu?







