I praktycznie jedna pokryła koszty operacji z zakupem maszyny, a pozostałe pięc to juz czysty zysk
Co to za tokarka ?
-
IMPULS3
- Lider FORUM (min. 2000)

- Posty w temacie: 16
- Posty: 7992
- Rejestracja: 25 gru 2010, 21:55
- Lokalizacja: LUBELSKIE
Nie wiem jak oni to toczyli ale taki wal powinni najpierw zestopniować a dopiero toczyć stożek i to z użyciem linialu , a wtedy też powinni zająć się odgarnywaniem wiórów. Kwestia tylko na tyle mocnej tokarki aby robila robotę a nie toczyla po milimetrze.MlKl pisze:Zaprzyjaźnieni tokarze właśnie skończyli walczyć ze stożkiem fi podstawy 400 mm wysokość 1500 mm fi na szczycie 100 mm. Dwa tygodnie rzeźbili. Na manualu oczywiście. Gdyby mieli przerobione na CNC, faktycznie tylko wióry by musieli odgarnąć od czasu do czasu.
Oczywiście toczenie barylki odręcznie jest dość klopotliwe. Dlatego nie umniejszam przewagi cnc, natomiast nie pasuje mi używanie tych maszyn do pojedyńczych i prostych robót. No i to że się ma czystrze ręce to też wiem.
-
mariuszbroda
- Specjalista poziom 2 (min. 300)

- Posty w temacie: 1
- Posty: 430
- Rejestracja: 13 lip 2011, 21:57
- Lokalizacja: Wrocław
Witam,ja tam chciałbym być jak kamar.....
na manualu to może i wszystko zrobię,ale kogo to cieszy-chyba tylko mnie.
Jak się zapluwam i tłumaczę dlaczego to się toczy tak,a nie inaczej to kiwa głową jeden z drugim-tak,tak,ale jakoś w oczach pusto....
Co innego CNC,chłopki ze wsi za cudotwórcę by mnie mieli i bym się trochę dowartościował,bo mam jakieś doły mentalne.....
Ale za CNC to trzeba było 10 lat temu się zabrać,bo dziś kto ma CNC to wszyscy wiedzą i dla nowych nie ma miejsca,roboty rozprowadzone-nie będę walczył z chińskimi gównami do balustrad,bo to jeszcze zostało...
A do kamara robota zawsze pojedzie,bo gość z CNC nie urodził się wczoraj i doskonale wie co robi...
Dlatego podoba mi się kamar i Mu zazdroszczę
Po nocach mi się śni tokarka dobra CNC,na stole pełno gotowych błyszczących detali,a pod bramą kolejka ze zleceniami...
na manualu to może i wszystko zrobię,ale kogo to cieszy-chyba tylko mnie.
Jak się zapluwam i tłumaczę dlaczego to się toczy tak,a nie inaczej to kiwa głową jeden z drugim-tak,tak,ale jakoś w oczach pusto....
Co innego CNC,chłopki ze wsi za cudotwórcę by mnie mieli i bym się trochę dowartościował,bo mam jakieś doły mentalne.....
Ale za CNC to trzeba było 10 lat temu się zabrać,bo dziś kto ma CNC to wszyscy wiedzą i dla nowych nie ma miejsca,roboty rozprowadzone-nie będę walczył z chińskimi gównami do balustrad,bo to jeszcze zostało...
A do kamara robota zawsze pojedzie,bo gość z CNC nie urodził się wczoraj i doskonale wie co robi...
Dlatego podoba mi się kamar i Mu zazdroszczę
Po nocach mi się śni tokarka dobra CNC,na stole pełno gotowych błyszczących detali,a pod bramą kolejka ze zleceniami...
-
IMPULS3
- Lider FORUM (min. 2000)

- Posty w temacie: 16
- Posty: 7992
- Rejestracja: 25 gru 2010, 21:55
- Lokalizacja: LUBELSKIE
Absolutnie nie, mnie chodzi tylko o to że kolega jest bezpowrotnie zakochany w cnc ( w czym nie ma nic zlego , bo ja teżkamar pisze: To , wg tej filozofi, co mam zrobić ? Przywrócić porębie stan pierwotny czy zakonserwować i czekać na odpowiednio skomplikowaną robotę. A lapki brudzą sie nie od korbek
A kolega to jakoś dziwnie myśli.mariuszbroda pisze:Ale za CNC to trzeba było 10 lat temu się zabrać,bo dziś kto ma CNC to wszyscy wiedzą i dla nowych nie ma miejsca,
Ale tu nie ma znaczącej przewagi cnc tylko kwestią jest sila i narzędzie. No może więcej nudy przy cnc.MlKl pisze: Podziwiałem odwiedzając ich rosnącą "choinkę", czy też okrągłą "piramdę schodkową". Wałek wszedł na wcisk niemal do suportu czterometrowego "Tarnowa". Przerobienie kilkuset kilo stali na wióry nawet na takiej maszynie zajmuje sporo czasu.




