Stożek Morse'a - demontaż. Pomocy :(

Uchwyt jakby sie zassał na amen w tulei stożkowej frezarki.

Planujesz zakup sprzętu do warsztatu, masz problem z maszyną tu możesz o tym porozmawiać - nie tylko maszyny CNC

rdarek
Lider FORUM (min. 2000)
Lider FORUM (min. 2000)
Posty w temacie: 2
Posty: 2122
Rejestracja: 04 sty 2013, 23:30
Lokalizacja: 3miasto

Re: Stożek Morse'a - demontaż. Pomocy :(

#41

Post napisał: rdarek » 18 kwie 2023, 21:28

RomanJ4 pisze:
16 kwie 2023, 21:35
Mrożenie inaczej
Suchy lód czyli Co2 w kostkach chyba trudniej o niego niż o gaśnicę Co2 ;) i łatwiej mu się ulotnić :mrgreen:
Ale dla stożka to i zamrażacz w spray'u może być git




Autor tematu
dtmnu
Czytelnik forum poziom 1 (min. 10)
Czytelnik forum poziom 1 (min. 10)
Posty w temacie: 2
Posty: 11
Rejestracja: 27 sty 2007, 21:17
Lokalizacja: Krakow

Re: Stożek Morse'a - demontaż. Pomocy :(

#42

Post napisał: dtmnu » 08 sty 2026, 01:20

pukury pisze:
11 wrz 2021, 13:35
Hej.
No tak to jest - ktoś ma problem - rozwiąże ( lub nie ).
A dla tzw. " potomnych" - żadnej informacji .
Nie ładnie - oj nie ładnie :twisted:
pzd.
Faktycznie nieladnie sie zachowalem, :oops: pseplasam. :cry:

Ale problem sobie rozwiązałem po sporym czasie i... zapomniałem się pochwalić.
Dopiero teraz przeglądam sobie stare dzieje....

Rozwiązanie proste.
Tam trzeba podważyć zakładając dźwignię. Wsunąć szpej opierający się o spód / czoło wrzeciona i góre uchwytu.
Niby banał ale...
Szpej musi tam wchodzić bardzo dokładnie, a nawet ciasno. Tylko wtedy założona dźwignia działa najdokładniej i się nie wyślizguje.
Więc dla każdej pary wrzeciono / uchwyt przygotowałem sobie osobnego, dopasowanego szpeja. O dziwo, wystarcza mi z prostej stali s235 (akurat taką miałem pod ręką) :-). Dla trudniejszych przypadków zapewne trzeba będzie sięgnąć po stal o wyższej granicy plastyczności.

Dla mojego wrzeciona MT3 wystarczył mi płaskownik 5x15 mm doszlifowany "na ciasno" do szczeliny (tuaj 4.8mm). Jego końcówka wchodzi na głębokość ok 5.5mm więc krótsze ramię takiej dźwigni ma zapewnie ok 5mm. Szpej ma ok 425 mm, stąd przełożenie 420 / 5 = 84.

Wsuwamy, naciskamy (nawet umiarkowanie mocno bo to tylko s235) i.... nic, przynajmniej nie od razu. Wyciskać trzeba powoli, raz z jednej, raz z drugiej strony. Aż w końcu jest pstryk. Śrubę mocującą warto oczywiście zostawić - z leciutkim luzem by uchwyt nie wyleciał z wrzeciona tylko, po uwolnieniu, się na niej oparł. Stąd ten "pstryk" (a może raczej "puk"?).

Tak więc kluczowe jest:
- dokładne / ciasne dopasowanie wsuwanej końcówki dźwigni
(przypadkowy szpej zwykle ma luz),
- powolne, cierpliwe przykładanie siły, kolejno z różych stron.
- jak masz, to weź jednak coś mocniejszego bo to moje s235 to tak ledwie, ledwie...

Probowałem też smarowania ale zarówno smar jak i olej są ostatecznie wyciskane bo po demontażu robią wrażenie że są suche. Też tak macie?

Pozdrawiam

Awatar użytkownika

RomanJ4
Lider FORUM (min. 2000)
Lider FORUM (min. 2000)
Posty w temacie: 6
Posty: 12305
Rejestracja: 17 mar 2009, 08:55
Lokalizacja: Skępe

Re: Stożek Morse'a - demontaż. Pomocy :(

#43

Post napisał: RomanJ4 » 08 sty 2026, 12:48

Można i tak. U mnie wystarczy puknąć od góry w poluzowana na 1-2 obroty szpilkę mosiężnym młotkiem, i stożek puszcza. A jeśli trzeba mocniej, to by oszczędzić łożyska kołnierz wrzeciona opieram o stół klockiem z twardego drewna. Jeszcze nie było żeby nie puściło. Przed włożeniem chwytu narzędzia w gniazdo wrzeciona przecieram oba stożki czystą szmatką(na sucho bez oleju), a i tak na metalu zostaje niezauważalny film. I nie zostawiam narzędzia we wrzecionie po pracy, oba stożki po ponownym wytarciu z ew. brudu zraszam mgłą olejową z oleju zmieszanego z naftą, aplikowaną psikaczem do okien. Tak aplikowanym olejem smaruję i zabezpieczam przed rdzą też maszynę i narzędzia, nawet pomiarowe (tylko nie szkiełka czujników bo mogą od oleju zżółknąć). Duże właściwości penetracyjne nafty sprawiają, że rozrzedzony nią olej dociera do wszelkich szczelin i zakamarków, a po jej z czasem odparowaniu zostaje film olejowy.
I rdzy nie ma, nawet w nieogrzewanym warsztacie...

Jak napisał wcześniej jeden z kolegów - smarowanie stożków przed zakleszczeniem powoduje, że smar będąc uszczelniaczem wyciska powietrze z pomiędzy ich płaszczyzn, a przy ich rozłączaniu tworzy się między nimi próżnia. A jak mocna potrafi być próżnia, to dobitnie pokazuje doświadczenie magdeburskie z półkulami* :wink:
Obrazek


* - https://www.radiokrakow.pl/aktualnosci/ ... -z-proznia
pozdrawiam,
Roman


jasiu...
Lider FORUM (min. 2000)
Lider FORUM (min. 2000)
Posty w temacie: 2
Posty: 6097
Rejestracja: 14 lip 2007, 19:02
Lokalizacja: Westfalia

Re: Stożek Morse'a - demontaż. Pomocy :(

#44

Post napisał: jasiu... » 08 sty 2026, 18:41

I tak i nie. Tak, bo faktycznie na każdy centymetr kwadratowy powierzchni oddziaływuje ciśnienie, równe 1 kilograma. Tyle, że przy stożku Morse'a 3 mamy:

średnica małego końca: 12,065 mm
Średnica dużego końca: 17,78 mm
Długość: 105,95 mm
Kąt stożka: ~1° 25' 43"

To jaka może być powierzchnia takiego stożka? Na szczęście pole powierzchni bocznej stożka łatwo można obliczać, a tutaj mamy po prostu różnicę dwóch stożków - od powierzchni tego ze średnicą 17,78 odejmujemy powierzchnię tego ze średnicą 12,065. Wzór na pole powierzchni bocznej stożka to P= Π • r • l, gdzie pi to pi, "r" to połowa średnicy podstawy, czyli promień, a "l" to tworząca. No tak, nie mamy długości tworzącej, ale jeśli mamy kąt stożka, to możemy sobie ją oblizyć jako l= r:sin(α)

Acha, ponieważ łatwiej będzie, jeśli powierzchnię otrzymamy w centymetrach (mnożąc ją przez kilogram będziemy mieć siłę od tej próżni), to zmieńmy średnice na centymetry

Dla naszych obliczeń może to być P=[3,14 • 1,778/2 • sin(1° 25' 43")]-[3,14 • 1,2065/2 : sin(1°25'43")]

Upraszczając (wyciągając przed nawias) P=3,14 / sin(1° 25' 43") • (1,778/2-1,2065/2)
Czyli P=3,14 • 0.28575/0.0247

Wyszło mi jakieś 36,33 centymetry kwadratowe, o ile się nie pomyliłem. Na taką powierzchnię, jeśli oddziałuje siła, tworzona przez ciśnienie atmosferyczne (1 kg/cm ²) , to by nie za dużo trzeba było, żeby to rozerwać. Niecałe 37 kilo, właśnie, bo tu powierzchnia mała.

Czyli jednak siła przylegania, zwana adhezją? Na to wygląda. A może przy dotarciu stożka w otworze zachodzą siły kohezyjne? Ja bym raczej w tym kierunku badał.

Awatar użytkownika

RomanJ4
Lider FORUM (min. 2000)
Lider FORUM (min. 2000)
Posty w temacie: 6
Posty: 12305
Rejestracja: 17 mar 2009, 08:55
Lokalizacja: Skępe

Re: Stożek Morse'a - demontaż. Pomocy :(

#45

Post napisał: RomanJ4 » 08 sty 2026, 18:53

Pewnie i te i te, a jeszcze tarcia, w końcu nie każdy stożek samozalkeszcza. No i siła próbująca je rozerwać która też przecież ma swoją reakcyjną.. Nawet wpływ oleju który można porównać wybijając suchą i zaolejoną.. Zagadnienie dla teoretykow..
Tak czy siak, wybić nieraz ciężko...
pozdrawiam,
Roman


jasiu...
Lider FORUM (min. 2000)
Lider FORUM (min. 2000)
Posty w temacie: 2
Posty: 6097
Rejestracja: 14 lip 2007, 19:02
Lokalizacja: Westfalia

Re: Stożek Morse'a - demontaż. Pomocy :(

#46

Post napisał: jasiu... » 09 sty 2026, 15:25

Spróbowałem trochę (na miarę możliwości) pobadać temat i być może na coś trafiłem.

Na początku poprosiłem kolegów o tulejki ze stożkiem, w których narzędzia im się zakleszczają. Do badań wziąłem trzy ze stożkiem Morse'a i jedną z BT40. We wszystkich wyglądało, że stożki są rozbite, wygniecione. O ile wewnętrzna średnica pasowała, to zewnętrzna była do dwóch setek większa. Widać to też było na tuszowaniu z wzorcem.

Mam podejrzenie, że podczas zaciągania, albo wciskania stożka (np. poprzez wiertło) dochodzi do zakleszczenia się na tej właśnie mniejszej wewnętrznej średnicy. Kąt wewnętrzny stożka zrobił się większy, niż kąt zewnętrzny narzędzia. Jak narzędzie (albo wzorzec) wkładamy, to on w środku zaczyna się spotykać z tulejką, ale zewnątrz ma jeszcze trochę luzu. No to jak go trochę minimalnie poprzegina, dochodzi do oparcia się narzędzia na zewnętrznej średnicy stożka, ale żeby do tego doszło, musi wewnątrz dojść do zaciśnięcia, wepchnięcia się w za ciasną średnicę.

Mogę nie mieć racji, ale mi na taki właśnie mechanizm blokowania się narzędzi wygląda.

ODPOWIEDZ Poprzedni tematNastępny temat

Wróć do „WARSZTAT”