pukury pisze: ↑11 wrz 2021, 13:35
Hej.
No tak to jest - ktoś ma problem - rozwiąże ( lub nie ).
A dla tzw. " potomnych" - żadnej informacji .
Nie ładnie - oj nie ładnie
pzd.
Faktycznie nieladnie sie zachowalem,

pseplasam.
Ale problem sobie rozwiązałem po sporym czasie i... zapomniałem się pochwalić.
Dopiero teraz przeglądam sobie stare dzieje....
Rozwiązanie proste.
Tam trzeba podważyć zakładając dźwignię. Wsunąć szpej opierający się o spód / czoło wrzeciona i góre uchwytu.
Niby banał ale...
Szpej musi tam wchodzić bardzo dokładnie, a nawet ciasno. Tylko wtedy założona dźwignia działa najdokładniej i się nie wyślizguje.
Więc dla każdej pary wrzeciono / uchwyt przygotowałem sobie osobnego, dopasowanego szpeja. O dziwo, wystarcza mi z prostej stali s235 (akurat taką miałem pod ręką)

. Dla trudniejszych przypadków zapewne trzeba będzie sięgnąć po stal o wyższej granicy plastyczności.
Dla mojego wrzeciona MT3 wystarczył mi płaskownik 5x15 mm doszlifowany "na ciasno" do szczeliny (tuaj 4.8mm). Jego końcówka wchodzi na głębokość ok 5.5mm więc krótsze ramię takiej dźwigni ma zapewnie ok 5mm. Szpej ma ok 425 mm, stąd przełożenie 420 / 5 = 84.
Wsuwamy, naciskamy (nawet umiarkowanie mocno bo to tylko s235) i.... nic, przynajmniej nie od razu. Wyciskać trzeba powoli, raz z jednej, raz z drugiej strony. Aż w końcu jest pstryk. Śrubę mocującą warto oczywiście zostawić - z leciutkim luzem by uchwyt nie wyleciał z wrzeciona tylko, po uwolnieniu, się na niej oparł. Stąd ten "pstryk" (a może raczej "puk"?).
Tak więc kluczowe jest:
- dokładne / ciasne dopasowanie wsuwanej końcówki dźwigni
(przypadkowy szpej zwykle ma luz),
- powolne, cierpliwe przykładanie siły, kolejno z różych stron.
- jak masz, to weź jednak coś mocniejszego bo to moje s235 to tak ledwie, ledwie...
Probowałem też smarowania ale zarówno smar jak i olej są ostatecznie wyciskane bo po demontażu robią wrażenie że są suche. Też tak macie?
Pozdrawiam