A co można wygrać w pojedynku ? Bodziewicza poczytajbartuss1 pisze: pojedynki mu się snią, a co mozna wygrac ?
jak zostać dobrym fachowcem?
-
kamar
- Lider FORUM (min. 2000)

- Posty w temacie: 12
- Posty: 17177
- Rejestracja: 18 wrz 2010, 06:17
- Lokalizacja: Kozienice
- Kontakt:
A ja nie bo byle pierdołę też trzeba umieć zrobić szybko, latwo i przyjemnie. A to że młodzi fachmani przypisali CNC do produkcji seryjnej też daje jakieś świadectwo.bartuss1 pisze: bo do byle pierdoły nie będe tracil czasu na przygotowanie pliku. W koncu to nie seria produkcyjna.
[ Dodano: 2013-05-17, 10:17 ]
No to pojedynku nie bedziebartuss1 pisze:a ten Bodziewicz co za jeden? bo nie kojarze,
http://literat.ug.edu.pl/honor/kodeks.pdf
Ostatnio zmieniony 17 maja 2013, 10:20 przez kamar, łącznie zmieniany 1 raz.
-
bartuss1
- Lider FORUM (min. 2000)

- Posty w temacie: 17
- Posty: 8320
- Rejestracja: 05 kwie 2006, 17:37
- Lokalizacja: Kędzierzyn - Koźle
- Kontakt:
może to zalezy kto i jak czuje na czym zrobi to szybciej, mając do dyspozycji to czy tamto.
no nie moge
http://www.ksiegarnia-fachowa.pl/wiecej ... kid=dz-458
dziadkowa przekora pierunska
no dobra, ale co ma honor wspolnego z umiejetnosciami czy też wiedza praktyczną polączoną z teorią?
jak okiem siegnąc tu na forum znajdzie się kazde indywiduum które posaida jakąs wiedze z danej dziedziny i z niej korzysta zarabiając na życie.
nie zapominajmy ze tzw honorem przypłacamy to, że nas czesto oszukują.
I tak oto honorowo zdajemy sobie sprawę że oczekiwalismy uczciwego zakończenia jakiegoś sporu czy rozwiązania konfliktu, a tymczasem po cwaniaku slad już deszcz zmył.
a że ta ksiązeczka zostala napisana w 1919, to wypadaloby dodac, że te czasy bezpowrotnie minęły.
bo jakby wszystko bylo super tak jak przed obiema wojnami św, to dzisiaj polsza bylaby potegą gospodarcza i technologiczną, a nie tonącą wyspą z którem mlodzi fachowcy uciekają.
no nie moge
http://www.ksiegarnia-fachowa.pl/wiecej ... kid=dz-458
dziadkowa przekora pierunska
no dobra, ale co ma honor wspolnego z umiejetnosciami czy też wiedza praktyczną polączoną z teorią?
jak okiem siegnąc tu na forum znajdzie się kazde indywiduum które posaida jakąs wiedze z danej dziedziny i z niej korzysta zarabiając na życie.
nie zapominajmy ze tzw honorem przypłacamy to, że nas czesto oszukują.
I tak oto honorowo zdajemy sobie sprawę że oczekiwalismy uczciwego zakończenia jakiegoś sporu czy rozwiązania konfliktu, a tymczasem po cwaniaku slad już deszcz zmył.
a że ta ksiązeczka zostala napisana w 1919, to wypadaloby dodac, że te czasy bezpowrotnie minęły.
bo jakby wszystko bylo super tak jak przed obiema wojnami św, to dzisiaj polsza bylaby potegą gospodarcza i technologiczną, a nie tonącą wyspą z którem mlodzi fachowcy uciekają.
https://www.etsy.com/pl/shop/soltysdesign
-
RomanJ4
- Lider FORUM (min. 2000)

- Posty w temacie: 8
- Posty: 12305
- Rejestracja: 17 mar 2009, 08:55
- Lokalizacja: Skępe
Kolego, można by tu sparafrazować słowa "Kaźmirza" Pawlaka z "Kochaj albo rzuć": "Aj, kiedy wam zaświta historyczne myślenie, że Polskie ludzie nie dzielą się na zagranicznych i krajowych, a prosto na mądrych i głupich.."
Podobnie z fachowcami...
Opowiem Ci pewną prawdziwą historyjkę sprzed 30-paru lat, kiedy to mój znajomy wraz z bratem (obaj wtedy już wykształceni inżynierowie) chcieli pomóc swemu ojcu-rolnikowi wyręczając go w wykopaniu głębokich fundamentów pod jakiś budynek.
Ręcznie, bo o dzisiejszej "mechanizacji" wtedy na wsi można było pomarzyć. W trakcie natrafili na wielki ciężki kamień, którego ani rozbić, ani wyciągnąć, a pozostawić nie bardzo, bo osłabi fundament.
Kiedy po kilku nieudanych próbach usiedli zapalić i pomyśleć co z tym fantem zrobić, nadszedł senior, popatrzył, westchnął z dezaprobatą: "Ech wy inżyniery..", wziął szpadel, wykopał obok kamienia jeszcze głębszy dół i... zepchnęli go do niego...
Cóż, można by rzec: wykształcenie to nie wszystko...
Podobnie z fachowcami...
Opowiem Ci pewną prawdziwą historyjkę sprzed 30-paru lat, kiedy to mój znajomy wraz z bratem (obaj wtedy już wykształceni inżynierowie) chcieli pomóc swemu ojcu-rolnikowi wyręczając go w wykopaniu głębokich fundamentów pod jakiś budynek.
Ręcznie, bo o dzisiejszej "mechanizacji" wtedy na wsi można było pomarzyć. W trakcie natrafili na wielki ciężki kamień, którego ani rozbić, ani wyciągnąć, a pozostawić nie bardzo, bo osłabi fundament.
Kiedy po kilku nieudanych próbach usiedli zapalić i pomyśleć co z tym fantem zrobić, nadszedł senior, popatrzył, westchnął z dezaprobatą: "Ech wy inżyniery..", wziął szpadel, wykopał obok kamienia jeszcze głębszy dół i... zepchnęli go do niego...
Cóż, można by rzec: wykształcenie to nie wszystko...
Ostatnio zmieniony 17 maja 2013, 11:28 przez RomanJ4, łącznie zmieniany 5 razy.
pozdrawiam,
Roman
Roman
-
bartuss1
- Lider FORUM (min. 2000)

- Posty w temacie: 17
- Posty: 8320
- Rejestracja: 05 kwie 2006, 17:37
- Lokalizacja: Kędzierzyn - Koźle
- Kontakt:
na temat fachowców - temat rzeka jakby nie patrzec, bo jest jeszcze hierarchia wartosci, czyli ktoś, kto ma błache pojęcie o czymś kupuje od kogoś bardziej zorientowanego w temacie czy to wiedze czy przedmiot, nie nalezaloby tu przytaczac pospolitych handlarzów mydłem i powidłem, ale mniej więcej moznaby tu jakoś rozczłonkowac pojęcie fachu.
kamar ma swojego fachowca w Pruszkowie, bo bez niego nadal kręciłby korbkami hehe
dla mnie również jest on fachowcem w jego dziedzinie ... dlatego też zwyczajnie nie ma się o co spierac, bo stron zainteresowanych jest zwyczajnie za dużo, im więcej zmiennych i niewiadomych tym równania są niewyznaczalne.
odnosnie wykształcenia - ja pan inż zapieprzam fizycznie w swoim warsztacie, kręcę korbkami, programuję maszynki, projektuje to i owo, czasem cos komus wyjaśniam i wytyczam własne szlaki, nie ma zlotego środka i jak ktos sie do mnie zwraca per mistrzu najpierw zastanawiam się czy się ze mnie nie nabija
kamar ma swojego fachowca w Pruszkowie, bo bez niego nadal kręciłby korbkami hehe
dla mnie również jest on fachowcem w jego dziedzinie ... dlatego też zwyczajnie nie ma się o co spierac, bo stron zainteresowanych jest zwyczajnie za dużo, im więcej zmiennych i niewiadomych tym równania są niewyznaczalne.
odnosnie wykształcenia - ja pan inż zapieprzam fizycznie w swoim warsztacie, kręcę korbkami, programuję maszynki, projektuje to i owo, czasem cos komus wyjaśniam i wytyczam własne szlaki, nie ma zlotego środka i jak ktos sie do mnie zwraca per mistrzu najpierw zastanawiam się czy się ze mnie nie nabija
Ostatnio zmieniony 17 maja 2013, 11:35 przez bartuss1, łącznie zmieniany 1 raz.
https://www.etsy.com/pl/shop/soltysdesign
-
MlKl
- Lider FORUM (min. 2000)

- Posty w temacie: 4
- Posty: 3703
- Rejestracja: 15 sie 2010, 13:44
- Lokalizacja: Błonie
- Kontakt:
@bartuss1 - Nie przeginaj. Tokarka CNC świetnie się spisuje na pojedynczych detalach. Od tego jest okienko midi i historia poleceń. Często i serię łatwiej zaprogramować i robić w midi, niż plikiem NGC
Ot - wczoraj robiłem dwieście kulek z mosiądzu fi 15mm z nagwintowanym otworem M6
W tym samym czasie tokarz z 20 letnim doświadczeniem na manualu zrobił 50 bez gwintowania. Gdybym miał tokarkę porównywalną parametrami z jego, zrobiłbym 500.
W CNC nie muszę patrzeć na skalę, kręcić korbkami. Zapuszczam po kolei kilka zapamiętanych ciągów poleceń, kilka kliknięć myszką i kolejny detal spada.
Ot - wczoraj robiłem dwieście kulek z mosiądzu fi 15mm z nagwintowanym otworem M6
W tym samym czasie tokarz z 20 letnim doświadczeniem na manualu zrobił 50 bez gwintowania. Gdybym miał tokarkę porównywalną parametrami z jego, zrobiłbym 500.
W CNC nie muszę patrzeć na skalę, kręcić korbkami. Zapuszczam po kolei kilka zapamiętanych ciągów poleceń, kilka kliknięć myszką i kolejny detal spada.





