A nie wszędzie tak jest. Bo w niektórych zakładach wiedzą, że wrzeciono do takiego na przykład DMG MORI CTX Beta 1250 TC kosztuje ładną kupę pieniążków. Do tego jeszcze koszty wymiany takiego wrzeciona, no i nie zapominajmy, że maszyna stoi i czeka na doprowadzenie do stanu pierwotnego, zamiast zarabiać pinionżki. A obsługanta na urlop nie wyrzucisz na siłę, pensję płacić mu musisz.
Dlatego przynajmniej w firmie, w której pracuję na podobne rozwiązania się nie pozwala. Jest dział szkolny, gdzie przyjmuje się młodych do terminu. Ale tutaj, gdzie mieszkam i pracuję, jest zupełnie inny system wartości. Młodzi ludzie lubią pieniążki, no to im się stwarza możliwości, żeby na swoje zarobili. Spróbuję ci to streścić (na podstawie strony: https://www.azubi.de/beruf/ausbildung-z ... mechaniker )
Zakładamy, że sześciolatek idzie do pierwszej klasy. Po 10 latach kończy szkołę i szuka firmy, w której zdobędzie zawód. Zakładam, że podoba mi się być mechanikiem obróbki skrawaniem (po niemiecku Zerspanungsmechaniker).
W pierwszym roku nauki będzie dostawał 1.070 €. Od tego zapłaci składkę zdrowotną, ale podatku już nie, bo to kwota wolna to prawie 12,350€, a są jeszcze odliczenia.
W drugim roku kwota rośnie do 1.281 €, a w trzecim do 1.527 €. Po skończeniu gość dostaje na start 3.022 € brutto. Tak średnio.
To ja się ciebie teraz spytam, ile będzie miał gość lat, jak sobie wynajmie pierwsze mieszkanie, żeby zamieszkać w nim z przyjaciółką? I w jakim wieku kupi sobie (może na raty) pierwszy samochód?
A wracając do spraw zawodowych, gość trafia do firmy, w której się uczy w wieku 17 lat. Czasem nieskończonych, czasem ciut później. Z reguły taki młody wie, że jak będzie chciał zarabiać więcej, to i więcej musi się nauczyć. A od kogo, jeśli nie od starszych fachowców. Może dlatego też atmosfera w firmie jest w porządku, bo większość zna się od szczeniaka, od początku kariery.
Dlaczego w Polsce firmom nie opłaci się uczyć młodych, samemu wychowywać sobie kadrę? Może dlatego, że ludzie po podstawówce mają 15 lat i w tym wieku nie chcą mieć swoich pieniędzy. Wystarczy kieszonkowe od mamy. No i mieszkań, żeby wynająć i zamieszkać z Dżesiką w Polsce nie ma. Nie ma chętnych młodych, nie ma chętnych firm, nie ma fachowców. Z drugiej strony, to czego takiego uczyć w niektórych robotach? Naciskania zielonego guzika i wołania ustawiacza-majstra?




