Faktycznie uchyliłeś trochę rąbka tajemnicy o sobie ale spoko jesteśmy tu anonimowi, czasami warto zaryzykować, aby coś zmienić i dostać cenną radę. Ja niedługo skończę 36 lat. Praca umysłowa to co innego niż praca fizyczna — też czułem takie wypalenie i przygnębienie, które opisujesz, ale tak jak pisałem, coś się zmieniło i teraz mogę umysłowo dźwigać więcej.
Chciałem trochę zajawić temat ketozy jako diety. Temat jest trochę kontrowersyjny i nie wiadomo, jak to ugryźć, aby nie trzeba było pisać książek na forum. W tym świecie naukowym, tej biochemii, jest tak, że trzeba być bardzo mocno precyzyjnym i nic nie jest takie proste.
Generalnie chodzi o to, że mózg może być jak mięsień — jeżeli czujesz się wypalony, to znaczy, że Twój mózg słabnie. Nie możesz się poddać, musisz go cały czas trenować poprzez tworzenie nowych sieci, struktur i połączeń oraz dbać o metabolizm mózgu (warto poszukać informacji o mózgu Albert Einstein — w jednym z obszarów odpowiedzialnych za złożone myślenie stwierdzono wyższy udział komórek glejowych, które wspierają pracę i metabolizm neuronów).
W dużym skrócie trzeba płakać, cierpieć i uczyć się „na chama” do porzygania — wtedy będziesz sprawny umysłowo. Ja też byłem w tym miejscu, które opisujesz, ale ta konieczność wysiłku na różnych polach — prawo, maszyny, polityka, geopolityka, nauka języków obcych, nowe technologie, automatyzacja — sprawiła, że nie powoduje to już tak dużego wysiłku jak kiedyś.
Warto pooglądać sobie wykłady profesorów akademickich, np. z dziedziny medycyny. Stary dziadek, a jest umysłowo jak potwór — jak chodzący żywy ChatGPT, jak maszyna. Trzeba się troszkę zagłębić w budowę i funkcjonowanie ludzkiego mózgu i zdawać sobie sprawę z tego, że jeden obwód neuronowy może obsługiwać kilka operacji.
Dlatego warto kształtować mózg różnymi bodźcami i to jest bardzo nieintuicyjne. Będziesz cały czas skupiał się na jednej rzeczy, np. na programowaniu komputerowym, i Twój mózg będzie się męczył i wysiadał, a zaczniesz dla rozrywki robić to, co lubisz — grać na gitarze, uczyć się ukraińskiego czy rosyjskiego, jak w moim przykładzie — i po tygodniu wrócisz do problemu i spojrzysz na niego inaczej.
Ja już jestem na takim etapie, że moi koledzy zastanawiają się, czy ja w ogóle śpię. Ja pracuję fizycznie i umysłowo, a w nocy, gdy przysypiam, nadal lecą podcasty. Dzisiaj nad ranem się przebudziłem i dalej grał podcast. Żeby teraz nadążyć, to trzeba pracować jak maszyna.
Trzeba nauczyć się odpoczywać podczas wysiłku — to tak jak pływak, który płynie na bardzo długi dystans. On cały czas wykonuje pracę, raz płynie szybciej, a raz bardzo wolno, bo wtedy odpoczywa, ale nie może przestać płynąć.
Tak samo jest z pracą umysłową — musisz działać praktycznie cały czas, tylko zmieniając fronty działań. Jak np. 4 godziny programowania, potem 4 godziny elektroniki, a na koniec 2 godziny grania w coś, na noc podcast.
Na początku możesz odczuwać dyskomfort, ale nie bój się — nie dostaniesz ani zawału, ani raka, ani głowa Ci nie wybuchnie. Jedyny efekt uboczny może być taki, że zaczniesz mieć problemy z pisaniem tekstu, bo będziesz chciał bardzo szybko pisać i zacznie to się rozjeżdżać. Ale nie daj sobie wmówić, że się wypaliłeś tylko dlatego, że jesteś w takim wieku — wypalenie dotyczy utraty celu, a nie możliwości mózgu.
Z góry odpowiem na pytanie, dlaczego się tak udzielam, odpowiedź jest prosta, z samotności... Ja mam dużo ludzi w ogół siebie, ale oni nie są na moim poziomie. To nie chodzi o to, ze ja ich przez to nie szanuje, tylko nie mam o czym z nimi rozmawiać i mimo ze oni do mnie dzwonią, opowiadają mi co u nich słychać, obgadują kogoś, to ja bardzo szybko ucinam rozmowę, bo szkoda mi czasu, jak mógłbym się skopiować, to jedna moja kopia mogła by z nimi o tym gadać, (może warto dla zachowania jakiś relacji, napisać prostego chatbota, który będzie gadał z nimi za mnie i ich słuchał?)
Ludzi na wyższym poziomie jest bardzo mało, dlatego są oni tak cenni. Chce abyście mnie dobrze zrozumieli, bo ja nie chce się wywyższać nad innymi ludźmi, (ja jestem tylko zwykłym chłopkiem, który bawi się maszynami i ma z tego fun, żaden tam Pan i władca

) tylko z drugiej strony nie mam obowiązku uwsteczniania się. To często powoduje wypalenie dawnych relacji, bo jedna strona idzie do góry, a inna nie ;(
Każdy z nas ma szanse i nikt na tym forum nie jest głupi, ani całkowicie bezwartościowy, każdy ma jakieś swoje talenty, umiejętności, doświadczenia, spojrzenia i to może być bardzo cenne. Nie kłóćmy się ze sobą, nie wyzywajmy, starajmy się zrozumieć wzajemnie, pomagajmy, podpowiadajmy. Mamy dobre możliwości, są książki, jest dostęp do wiedzy, sztuczna inteligencja tez pomaga, także są bardzo fajne możliwości do dalszego rozwoju.
Tylko potrzebny jest cel, my często tu się wykładamy, bo współczesny świat okrada nas z celu, bo idziemy w stronę ze nic nie ma sensu, dlatego potem mylisz to z wypaleniem.
Jak będziesz miał cel, to będziesz do niego dążył za wszelką cenę, jak będziesz czuł ze nie dajesz rady np, podnieść dużego ciężaru, to trzeba się wytrenować i za jakiś czas spróbować znowu, a nie raz spróbować podnieść, zobaczyć ze się nie dało i już odpuścić, trzeba robić tak, aby za jakiś czas, być wstanie podjąć kolejną próbę i kolejną, jak dziecko, które się przewraca i dalej wstaje, dzięki temu uczy się chodzić.
Jesteśmy na forum CNC, forum prawdziwej potęgi

Czym my się różnimy od innych? Ze jak im się coś zepsuje, to oni idą do sklepu i szukają gotowych części do naprawy... Czasami kupią, a czasami nie i wtedy się poddają, wywalają coś i kupują nowe. My jesteśmy inni, jak części nie ma, to się nie poddajemy, my ją sami dorobimy, bo tak chcemy, bo potrafimy...
Ludzie często zbyt szybko akceptują to, że czegoś się nie da zrobić. Przyjmują, że nie ma wyjścia, że nie istnieje rozwiązanie. Czasami trafia się sytuacja, w której jesteś „zamknięty w pokoju” i na pierwszy rzut oka nie ma drogi wyjścia. Widzisz, że nie ma gotowego rozwiązania, ale obok leży młotek. Nawet jeśli wyjście nie jest oczywiste, można zacząć działać — krok po kroku, próbując różnych sposobów. Może to trwać długo i wymagać ogromnego wysiłku, ale czasem da się samemu wykuć przejście i się uwolnić.
Krótko mówiąc — jeśli nie ma gotowego rozwiązania, to czasem trzeba je po prostu stworzyć. To właśnie nazywam determinacją.