albo kiepski materiał (nieutwardzony)..PSUJEK pisze:A widziałeś kiedyś to na żywo? Kolega zrobił około 1 m3 i stożek był do wyrzucenia. Kiepskie wcięcia i kiepskie wykonanie.
Zachciało mi się tokarki - tylko już zgłupiałem
-
PSUJEK
Autor tematu - Czytelnik forum poziom 3 (min. 30)

- Posty w temacie: 19
- Posty: 38
- Rejestracja: 28 maja 2014, 17:40
- Lokalizacja: WARSZAWA
Hi, hi - tego się spodziewałemahabich pisze:Oby tylko kolega był świadomy, że przy toczeniu okazjonalnym/hobbystycznym nauka toczenia potrwa kilka lat.
Ostatnio skończyłem studia i to 5 lat więc teraz trzeba postudiować toczenie. Mam nadzieję, że 5 lat mi wystarczy. Choć ze mnie uczeń pilny i migomatem nauczyłem sią spawać w 2 lata (jeśli można nazwać to spawaniem) a kibel na wsi jeszcze stoi. szlifierką nauczyłem sie operować w niecałe 2 miesiące kiedy to przeszlifowałem sobie kolano. Czy nie można nazwać tego - nauką na własnych doświadczeniach?
[ Dodano: 2014-05-28, 23:35 ]
Niestety mam Smarta i tuszkę większy ze zwykłym bagażnikiem (nie wiem jak to się nazywa (taki jak w Fiacie 125P). Wiozłem 150 kg glazury i potem miałem wymianę zawieszenia.panzmiasta pisze:Mi się kiedyś udało kupić tsa16 ze szpitala , zużycie znikome ...
Nie wiem jaki masz samochód ale ja w suzuki swifcie 3d przewiozłem tokarkę 250kg
Tak więc - niestety do 60kg. Małe i poręczne i tylko i wyłącznie na 230V.
Ostatnio zmieniony 28 maja 2014, 23:39 przez PSUJEK, łącznie zmieniany 1 raz.
zawsze coś popsułem ale czy też naprawiłem - czasami się udało 
-
PSUJEK
Autor tematu - Czytelnik forum poziom 3 (min. 30)

- Posty w temacie: 19
- Posty: 38
- Rejestracja: 28 maja 2014, 17:40
- Lokalizacja: WARSZAWA
Dziękuję za optymizm.
Mój syn uczył sie operować 2 gałkami i kilka modeli rozwalił
Ja jestem pilnym uczniem. Kiedyś na modelarni wywaliłem nóż tokarski - całe szczęscie latał po sali ale nikogo nie trafił - lot zakończył na jarzeniówce w wielkimi fajerwerkami.
Mój syn uczył sie operować 2 gałkami i kilka modeli rozwalił
Ja jestem pilnym uczniem. Kiedyś na modelarni wywaliłem nóż tokarski - całe szczęscie latał po sali ale nikogo nie trafił - lot zakończył na jarzeniówce w wielkimi fajerwerkami.
zawsze coś popsułem ale czy też naprawiłem - czasami się udało 
-
PSUJEK
Autor tematu - Czytelnik forum poziom 3 (min. 30)

- Posty w temacie: 19
- Posty: 38
- Rejestracja: 28 maja 2014, 17:40
- Lokalizacja: WARSZAWA
Mi się udało złamać tylko jeden - ten o którym opisałem wyżej - ten nóż był frywolny, kiepsko zrobiony i trzeba to przyznać. Każdemu może się zdarzyć
Chce to potraktować jako zabawę ale też jako użyteczną sprawę - czasami coś potrzeba połączyć - silnik z czym tam - wtedy wydane pieniążki na tokarza wysuszają kieszeń szybciej niż żona.
Kiedyś potrzebowałem zwykłą podkładkę pod piłe tarczową - głupie wymiary i trzeba było toczyć - skasował mnie 100 PLN - no, gorzej niż urząd skarbowy.
Czas zakończyć tę nierówna walkę - wolę połamać noże samemu niż być tak skubany z kasy.
Teraz został mi silnik 4 sówowy z agregatu - mam zamiar zrobić mały pojazd dla dziecka - tokarka sie przyda. Tylko co wybrać aby nie siedzieć potem z POXIPOL-em i uszczelniać nim niedokładność tokarki a miałem okazję zobaczyć co tokarka potrafi zepsuć i jakie to "fale Dunaju" można zobaczyć na metalu. Jakie luzy maja tokarki i jakie są po 3-5 miesiącach użytkowania. Nie mam za dużo pieniążków ale coś na to przeznaczyłem.
Chce to potraktować jako zabawę ale też jako użyteczną sprawę - czasami coś potrzeba połączyć - silnik z czym tam - wtedy wydane pieniążki na tokarza wysuszają kieszeń szybciej niż żona.
Kiedyś potrzebowałem zwykłą podkładkę pod piłe tarczową - głupie wymiary i trzeba było toczyć - skasował mnie 100 PLN - no, gorzej niż urząd skarbowy.
Czas zakończyć tę nierówna walkę - wolę połamać noże samemu niż być tak skubany z kasy.
Teraz został mi silnik 4 sówowy z agregatu - mam zamiar zrobić mały pojazd dla dziecka - tokarka sie przyda. Tylko co wybrać aby nie siedzieć potem z POXIPOL-em i uszczelniać nim niedokładność tokarki a miałem okazję zobaczyć co tokarka potrafi zepsuć i jakie to "fale Dunaju" można zobaczyć na metalu. Jakie luzy maja tokarki i jakie są po 3-5 miesiącach użytkowania. Nie mam za dużo pieniążków ale coś na to przeznaczyłem.
zawsze coś popsułem ale czy też naprawiłem - czasami się udało 
-
rynio_di
- ELITA FORUM (min. 1000)

- Posty w temacie: 3
- Posty: 1505
- Rejestracja: 03 gru 2005, 23:44
- Lokalizacja: lublin
Ja myślę że , postawiłeś za wysoko poprzeczkę do sprzętu tej klasy o jakim piszesz. Wierz mi że mając taką stołową nie będziesz robił gwintów nożem ani po stożku ani po wałku. Choć jest taka możliwość to bacz na moc takiej tokarki 250-500W, można co najwyżej delikatnym zagłębieniem noże coś ,, skrobać ,,
Ja kupiłem uszkodzonego Rotwerka i już wiem że muszę dać silnik mocniejszy , a jak silnik mocniejszy to posypią się przekładnie bo są z tworzywa. Jeżeli wywalę koła posuwów i nie będę toczył gwintów to na śrubę zamocuję silnik z motoreduktorem i płynna regulacja da mi możliwości różnych posuwów. Sama tokarka choć nie wypracowana to tak jak opisują kol. potrzebuje poprawek , wymiana klinów na mosiężne , dokładnej regulacji luzów . Możesz obserwować bo mają pokazać się Tytan 350 z odczytem cyfrowym . Ja bym taką brał a jak masz gdzie postawić to coś jak LD 550 .
Ja kupiłem uszkodzonego Rotwerka i już wiem że muszę dać silnik mocniejszy , a jak silnik mocniejszy to posypią się przekładnie bo są z tworzywa. Jeżeli wywalę koła posuwów i nie będę toczył gwintów to na śrubę zamocuję silnik z motoreduktorem i płynna regulacja da mi możliwości różnych posuwów. Sama tokarka choć nie wypracowana to tak jak opisują kol. potrzebuje poprawek , wymiana klinów na mosiężne , dokładnej regulacji luzów . Możesz obserwować bo mają pokazać się Tytan 350 z odczytem cyfrowym . Ja bym taką brał a jak masz gdzie postawić to coś jak LD 550 .
-
PSUJEK
Autor tematu - Czytelnik forum poziom 3 (min. 30)

- Posty w temacie: 19
- Posty: 38
- Rejestracja: 28 maja 2014, 17:40
- Lokalizacja: WARSZAWA
Ta LD 550 - fajna i ciekaw jestem co o niej myślicie. Przeraża mnie tylko że głównie sprzedaż odbywa się w Hipermarkecie Leroy
Mam smutne doświadczenia z tym sprzedawcą - kiedyś zepsuł się sprzęt za prawie 3000PLN i usłyszałem że jak kupuje się g.... to i g.... naprawa. Sprzęt leży teraz na strychu i sobie niszczeje
Może powiecie coś o mini - Lathe. Co to i czy warto w to inwestować.
Widziałem jeszcze LD 250 - jednak tam jakoś zapomnieli załączyć wielu akcesoria - po skompletowaniu wszystkich prawie niezbędnych rzeczy - wyjdzie cena około 3300 PLN - więc warto rzucić się na LD 550 - tylko troszkę waga jej dobija. Potrzebny tragarz
Mam smutne doświadczenia z tym sprzedawcą - kiedyś zepsuł się sprzęt za prawie 3000PLN i usłyszałem że jak kupuje się g.... to i g.... naprawa. Sprzęt leży teraz na strychu i sobie niszczeje
Może powiecie coś o mini - Lathe. Co to i czy warto w to inwestować.
Widziałem jeszcze LD 250 - jednak tam jakoś zapomnieli załączyć wielu akcesoria - po skompletowaniu wszystkich prawie niezbędnych rzeczy - wyjdzie cena około 3300 PLN - więc warto rzucić się na LD 550 - tylko troszkę waga jej dobija. Potrzebny tragarz
zawsze coś popsułem ale czy też naprawiłem - czasami się udało 





