Nietypowo - piecyk do ogrzewania

Planujesz zakup sprzętu do warsztatu, masz problem z maszyną tu możesz o tym porozmawiać - nie tylko maszyny CNC
Awatar użytkownika

Autor tematu
pabloz90
Specjalista poziom 2 (min. 300)
Specjalista poziom 2 (min. 300)
Posty w temacie: 14
Posty: 419
Rejestracja: 16 sie 2009, 11:53
Lokalizacja: Wodzisław Śląski
Kontakt:

#41

Post napisał: pabloz90 » 31 sty 2010, 20:16

Poszedł na priv :)

[ Dodano: 2010-02-01, 23:27 ]
Świetnie dziękuję ;) Na razie zainwestuję w tą kozę (ogrzewanie potrzebne na szybko, przy ograniczonym budżecie) a na lato/jesień zaprojektuję takie piecyk. Naprawdę wielkie dzięki kolego gelorad.


Pozdrawiam Paweł Z.
Projektowanie stron www, Aplikacje dedykowane, Rozwiązania IT, zapraszam na www.dreamagency.eu
Przydatne: elektro-instalacja.pl

Tagi:


ocet8205
Nowy użytkownik, używaj wyszukiwarki
Nowy użytkownik, używaj wyszukiwarki
Posty w temacie: 1
Posty: 4
Rejestracja: 01 lut 2010, 23:44
Lokalizacja: kielce

#42

Post napisał: ocet8205 » 02 lut 2010, 00:23

Odnośnie piecyka do ogrzewania pomieszczeń to polecam kupić na złomie rurę z instalacji gazowych, które sa matowane w samochodach koszt ok 20 zł
Wycinamy drzwiczki na zasyp i drugie na popielnik robimy ruszt itd.
Oczywiście rura musi trochę poleżeć jak już odkręcimy zawór albo wlać wodę sam mam taki u siebie w garażu, bo te mrozy troszkę mnie dokuczały zresztą chyba każdemu a piec elektryczny nie dal rady
Można palić w tym wszystkim a jak się już przepali to na złom i nowy

Natomiast, co do topienia aluminium to zajmuje się tym, na codzień i nie wiem czy w takim piecu uda się stopić alu ja posiadam 2 piece jeden na mazut tu tygiel 150 a drugi koksowy tu 200 Jeżeli chcielibyście topić alu da się to łatwo zrobić na koksie przede wszystkim jest tańszy od tego mazutu tylko tygiel należy kupić do koksu najlepiej piec powinien mieć rekuperator ciepła, aby podwyższyć temp. spalania czyli wtłoczyć ciepłe powietrze do paleniska oczywiście podgrzewacz gąsek (materiału)
Jeżeli zamierzacie topić puszki alu to przestrzegam uważajcie na wilgoć wodę, resztki piwa itp. Nie zajmowałem sie tym, ale wiem, co się dzieje jak woda wyląduje w tyglu pełnym rozgrzanego metalu
Jeżeli chcecie to robić trzeba najpierw wygrzać puszki a potem dopiero je topić

A jedno pytanko bo po to tu jestem interesuje mnie oznaczenie płytek do obróbki metali kolorowych a konkretnie płytki frezerskie TPKN i SPKN moze ktos z was wie
Pozdrawiam

Awatar użytkownika

Autor tematu
pabloz90
Specjalista poziom 2 (min. 300)
Specjalista poziom 2 (min. 300)
Posty w temacie: 14
Posty: 419
Rejestracja: 16 sie 2009, 11:53
Lokalizacja: Wodzisław Śląski
Kontakt:

#43

Post napisał: pabloz90 » 02 lut 2010, 08:12

Co do piecyka, ja potrzebuję go tylko do ogrzania pomieszczeń. Alu topić nie zamieram :) hehe.

Do do płytek do obróbki metali kolorowych, niestety nie znam się na tym :| Dopiero zaczynam swoja przygodę (mam nadzieję że udaną) z obróbką CNC :)

[ Dodano: 2010-02-18, 08:05 ]
Trochę temat ucichł, na razie kupiłem i zamontowałem piecyk typu koza. Sprawdza się dobrze. Szybko ogrzewa pomieszczenie.

Kolego gelorad - dziękuję za fotografię, planuję zrobienie takiego piecyka na wymianę. :)
Pozdrawiam Paweł Z.
Projektowanie stron www, Aplikacje dedykowane, Rozwiązania IT, zapraszam na www.dreamagency.eu
Przydatne: elektro-instalacja.pl


pavyan
Specjalista poziom 1 (min. 100)
Specjalista poziom 1 (min. 100)
Posty w temacie: 1
Posty: 162
Rejestracja: 12 paź 2018, 21:36

Re: Nietypowo - piecyk do ogrzewania

#44

Post napisał: pavyan » 11 lut 2019, 11:41

Odkopię ten prehistoryczny temat, bo to jest zawsze aktualna choć cykliczna sprawa – „zimowe” problemy warsztatowców i podobnych majsterklepków mających pomieszczenie wolnostojące lub np. w nieogrzewanym garażu.
Coś podrzucę, a i chętnie poczytam o jakichś nowych odkryciach Kolegów w temacie "Ogrzewanie warsztatu".

Łaziłem po Forum szukając co ciekawszych sposobów na ogrzanie warsztatu i natrafiłem na ten temat – jest jak na zamówienie. Ogrzewałem przez kilkadziesiąt lat swój warsztat trociniakiem - mój Staruszek prowadził stolarstwo, ale już ma 85 lat i zakończył działalność – z tego powodu musiałem zmienić w tym roku trociniak na węglową kozę. Ciąg kominowy zawsze miałem słaby (w pomieszczeniu 2,5m rury KO 110mm pod kątem 45° i potem 2,5m prawie poziomej rury na zewnątrz, plus 0,5m pionowo).

Do rozpalenia zimnego trociniaka potrzeba z początku dobrego „cugu” bo jest tam nawrót gazów do dołu; efektem problemów z dymem w pomieszczeniu było zamontowanie w kolanku kominowym pod sufitem śmigiełka z kwasówki na długiej osi (schemat pod postem), oczywiście silnik na zewnątrz, „łożysko” na wsporniku wewnątrz kolanka także z kwasówki. W dymie i temperaturze jest tylko oś, śmigiełko i łożysko – śmigło nie blokuje zbytnio przekroju, po złapaniu „cugu” silnik oczywiście wyłączałem, trociniak pracował normalnie, wadą był donośny hałas niewyważonego śmigła w luźnym „łożysku”, który znikał gdy złapało „smar” z wilgoci i smoły. Także przez ową osadzającą się smołę czasem się śmigiełko blokowało, ale wystarczyło zakręcenie ręczne i wentylatorek działał znowu. Co kilka miesięcy konieczne było czyszczenie z nawarstwionego szajsu, ale taka jest uroda palenia niesezonowanym drewnem - węgiel nie daje lepkiej smoły.

Myślałem już nawet o klimatyzatorze split (1,6-2,5kzł, ale jego sprawność grzewcza spada do zera przy -10, -15°C ), a niestety koszty dodatkowe „poboczne” instalacji, przeglądów itp. dublują prawie koszt urządzenia – obwarowane to jest od kilku lat jakimiś cholernymi jewropejskimi regulacjami, ocipienie globalne…
Niedawno natrafiłem też np. na automatyczne piecyki na pelet drzewny (niestety, minimum 2,5-3kzł), ale to pełny automat – pilot, programator, sam się zapala, wygasza, utrzymuje zaprogramowaną temperaturę, cena peletu ok. 800zł/t, zużycie paliwa akceptowalne, popiołu prawie nie ma. Jednak pelet to 17MJ/t w porównaniu do 25MJ/t średniego węgla…

Tej zimy grzeję już żeliwną kozą, kupionym w lecie węglem - kozę kupiłem na złomie za 50zł, nadziałem ją nowym szamotem i grzeje całkiem OK., ale dymi na pomieszczenie przy rozpalaniu – bo zmrożony komin na zewnątrz, niby zaizolowany, jednak musi się rozgrzać, więc ssąco-pchający wentylator w rurze nadal się przydaje. Dorobiłem także w tej kozie podawanie wtórnego powietrza, działa to ale spektakularnych efektów nie ma; jednak już po rozpaleniu na pewno dłużej grzeje po zamknięciu pierwotnego i otwarciu wtórnego wlotu. Koza jest do tego trochę za niska, to stary model typu „ciepło idzie prosto w komin” (nazywa się ETNA :mrgreen: ). Spalam przez 5 godzin ok. 5kg węgla, czyli jeden worek na 5 dni i jest dość ciepło - myślę że to całkiem nieźle.

Teraz coś dla Kolegów, którzy mają problem z ciągiem kominowym: w sieci wpadłem przypadkiem na – chyba doskonałe - rozwiązanie polepszenia „cugu”: nasadowy eżektorowy generator ciągu kominowego. Żadnych elementów ruchomych w przewodzie kominowym – podsyłam linki, jeden obraz wart 1000 słów. Oryginał jest potwornie drogi (1200-1600zł), ale można to skopiować z blachy kwasówki 0,5-1mm, nawet nitując elementy. Ja akurat pospawam to sobie w wolnych chwilach TIG-iem z blachy 1mm, ponieważ z połówką byłoby zbyt wiele trudności, dałoby się zrobić, ale ile bym się przy tym naklął… turbinę podłączę na kilkumetrowej rurze ⌀50mm, silnik będzie w pomieszczeniu żeby wilgoć go nie załatwiła.

https://www.google.pl/search?q=generato ... AQ_AUIDigB
https://0.allegroimg.com/s512/032faf/c1 ... e7f0b070d0

Jest także inne bardziej proste w budowie rozwiązanie, oparte na tej samej zasadzie – jakiś wynalazca/przedsiębiorca z Mazur wymyślił SuperCUG, również podsyłam link. To rura z kwasówki pionowo „zanurzona” w kominie i mająca na dole długie „kolano” 180st, nawrót ku górze (widać to trochę na pierwszym filmiku (5:28) choć gość próbuje „maskować” konstrukcję – wada tego rozwiązania to zmniejszenie przekroju wylotu komina. Dmucha w to podobno wentylator z odkurzacza, umieszczony w tej białej skrzynce. W oryginale steruje się nadmuchem bezprzewodowo, pilotem radiowym z pomieszczenia z piecem.

Jak każdy patent (bo podobno konstruktor to rozwiązanie opatentował, ale podany numer prowadzi do jakichś nożyc do drutu, dziwne) tak i ten można wykorzystać niekomercyjnie.



http://supercug.pl/

Zresztą widzę prosty sposób na ominięcie patentu, z wykorzystaniem samej zasady działania eżektora - jej raczej nie można opatentować.

Nie wiem, czy dobry to był wybór, ale jako kolejny „postęp” wytypowałem sobie i niedawno upolowałem w b. dobrej cenie ostatnią sztukę kozy stalowej z szamotem KERPEN f-my Thorma w warszawskim Bricomanie, będę zmieniał tego żeliwiaka ze złomu. Jest już w klasie energetycznej A: KERPEN jest wąski, wysoki i ma deflektor spalin, dopuszczają palenie węglem kamiennym, sprawność podają na poziomie 70-75%, a więc jest niemała. Ja upolowałem go w cenie 492zł, teraz są już w cenie ok. 600zł (ale nadal najtaniej na rynku). Ta konstrukcja ma "z urodzenia" podawanie/regulację powietrza wtórnego, ale będę to chciał usprawnić(?) dobudowując jakby "kierownicę" tego powietrza przykręconą wewnątrz do górnych drzwiczek. Będzie doprowadzała powietrze wtórne bliżej tylnej ściany, pod deflektor. Przeróbka w założeniu jest nieniszcząca, jeżeli nie poprawi spalania, można ją będzie zdemontować.

https://www.bricoman.pl/media/catalog/p ... 6319235jpg

Tu jest dużo zdjęć, obrazujących m. in. wnętrze piecyka:

https://piecepolska.pl/thorma-piec-woln ... _1215.html

Są kopie tej kozy (Ackerman, Wamsler), ale w nich producenci niestety nie dopuszczają stosowania węgla kamiennego (tylko drewno, brykiety, brunatny). Kolega paląc węglem w Wamslerze CALOR wymienia szamot co rok, najwyżej co dwa lata... dostępny jest zestaw oryginalnych kształtek. Ale według mnie można by zastosować szamotki połówkowe o grubości 3,5cm, zwykłe, nasze – będzie dużo taniej, tylko trzeba dopasować je kątówką z diamentową tarczą i wpasować do wnętrza blaszanej obudowy piecyka na zamek prostokątny (labiryntowo) lub na 45st w narożnikach – tak, by blokowały się nawzajem.

Inny sposób – pewien mój znajomy kupił na Alle kozę blaszaną z szamotem i ogrzewa nią warsztat. Ale dodatkowo włożył w rurę wydechową tuż za wylotem spalin z pieca kilkuzwojową spiralę z cienkościennej karbowanej rurki kwasoodpornej. Jest ona wykorzystana do grzania wody i zasilenia dwóch tradycyjnych grzejników ogrzewających warsztat w bardziej oddalonych punktach (obieg wymuszony, i do tego bufor z beczki 200l). Bufor wymusiło życie, zmajstrował go po kilkukrotnym zagotowaniu wody, temperatura gazów wylotowych takiej kozy jest całkiem duża. Ponieważ w zimie pali codziennie, nie obawia się zamarznięcia wody.

To jest taka rurka, wygina się ją palcami:

Spawanie tej rurki do króćców jest trochę utrudnione (grubość ścianki 0,25 lub 0,35mm), ale jak najbardziej wykonalne – trzeba zaprasować ostatni karb i spawać do cienkiego kołnierzyka.

I jeszcze jeden pomysł dla zmarźlaków (jak ja) – elektrycznie podgrzewane wkładki do obuwia, czyli niejako osobiste, autonomiczne "podłogowe" ogrzewanie elektryczne.

Jak dla mnie to zupełna R-E-W-E-L-A-C-J-A!
Co do joty sprawdziło się to co mówiła Babcia: gdy ci ciepło w stopy, to ciepło wszędzie, nie zmarzniesz.

Słowa magiczne to WARMSPACE, "heating shoe insoles", kupiłem na zapas różne typy wkładek. Kiedyś podobne były ponoć w Rossmanie, za grosze - ale na koszyczek z 3szt. baterii R6; bankructwo pewne, trzeba by zasilić je z powerbanków. Tylko takie rozwiązanie ma sens ekonomiczny.

Dopóki tego cudu chińskiej techniki :D nie odkryłem, każdej zimy w warsztacie głowę miałem opanowaną jedną natrętną myślą: ZIMNO MI W STOPY!!! To było prawdziwe przekleństwo…
Wkładki mają moc kilku watów: rezystancja 6-7 Ohm, napięcie zasilania 5V – ja zasilam je właśnie z powerbanków (7Ah, z 18650-tek) i grzeją stopy akurat tak jak trzeba, a 7Ah wystarcza na 6-7 godzin pracy. Istnieją także podobne grzejne dynksy w rodzaju rękawic narciarskich lub np. podgrzewanych manetek rowerowych.
WENT.pdf
(2.24 KiB) Pobrany 11 razy

ODPOWIEDZ Poprzedni tematNastępny temat

Wróć do „WARSZTAT”