Roman, masz rację, w porównaniu z elektrownią wodną, fotowoltaiczną, czy wiatrową, jest to technologia nadal emisyjna. Gdybym był udziałowcem bezemisyjnych sposobów pozyskiwania energii, też bym takie artykuły i ekspertyzy zamawiał. Tym bardziej, że mówią prawdę. To tylko taka koksownia, tyle, że pod ziemią.
Sprawdźmy skład gazu koksowniczego: ok. 55 procent wodoru, 23-27 procent metanu, koło 10 procent tlenku węgla. Charakterystyczny smród dają policykliczne węglowodory aromatyczne, czyli coś bardzo kancerogennego. Okropna technologia?
No właśnie, że to tylko jedna strona. Te same wielopierścieniowe węglowodory rakotwórcze występują w węglu, który Józek ładuje do pieca. Tylko przy zgazowaniu podziemnym można te węglowodory w przemysłowej instalacji odseparować, a u Józka wszystko leci z wiatrem za stodołę, a później na sałatę i ogórki. Bo ta technologia daje przede wszystkim brak pyłów. Zostają pod ziemią.
Zanieczyszczenie wody? No nie bardzo. A skąd wodór. Właśnie w tej temperaturze woda, znajdująca się w ziemi najpierw paruje, a później wymienia się z tlenkiem węgla, oddając wodór. Czyli byłoby zanieczyszczenie, gdyby nie to, że z wody zrobił się wodór.
Dwutlenek węgla? No tak, tylko że Projekt „HUGE” (pewnie słyszałeś) zakłada, że dwutlenek węgla pozostanie pod ziemią. Polecam -
http://www.e-teberia.pl/gig-huge-zdal-pierwszy-egzamin/
Co to oznacza? Ano nie poleci w górę, tak jak straszą, nie będzie więcej gazu cieplarnianego.
To nie jest alternatywa dla źródeł ekologicznych, odnawialnych. To alternatywa dla ropy i węgla w piecach i tak na to trzeba spojrzeć.