Znaleziono 21 wyników
- 18 maja 2026, 22:06
- Forum: Na luzie
- Temat: Dokąd zmierza świat
- Odpowiedzi: 293
- Odsłony: 7411
Re: Dokąd zmierza świat
@jasiu... to są nowi przyjaciele i od 11 lat ich przybywa:) osiedliłem się tu wtedy , byłem nowy i Żona też. Zapraszam na południe małopolski w okolice Wieliczki 
- 18 maja 2026, 12:33
- Forum: Na luzie
- Temat: Dokąd zmierza świat
- Odpowiedzi: 293
- Odsłony: 7411
Re: Dokąd zmierza świat
Nie rozumiem, dlaczego niektórzy ludzie koniecznie muszą udowadniać innym, że mają rację, jakby od tego i oceny innych zależało poczucie ich własnej wartości. Dlaczego niektórym tak trudno jest wycofac się i powiedzieć: „pomyliłem się, dziękuję!” Przecież moment rozpoznania błędu to piękna chwila , która pozwala nam oszczędzić czas i skupić energię na tym, co ważne i efektywne. Dlaczego tak trudno przyznać się „byłem glupi, jestem głupi - ale się staram”
jakie to odświeżające i uwalniające dla nas a nawet innych dookoła… Alleluja i do przodu ! 
Dodane 2 godziny 44 minuty 18 sekundy:
To zjawisko wynika z kilku nakładających się mechanizmów psychologicznych i społecznych — i rzadko chodzi o czystą „upartość” czy logikę.
1. Tożsamość zamiast opinii
U wielu osób pogląd nie jest „informacją”, tylko częścią tożsamości.
Gdy ktoś mówi „to nieprawda”, mózg odbiera to nie jako korektę, tylko jako:
* „ty jesteś błędny”
* „twoja ocena siebie jest zagrożona”
Wtedy wycofanie się wygląda jak utrata twarzy, nie jak aktualizacja wiedzy.
⸻
2. Koszt ego i dysonans poznawczy
Gdy ktoś:
* wierzył w X
* powiedział X innym
* zainwestował w X emocjonalnie
to zmiana zdania powoduje napięcie:
„jeśli się myliłem, to znaczy, że byłem głupi / niekompetentny”
Umysł często redukuje to napięcie nie przez zmianę poglądu, tylko przez jego obronę.
⸻
3. Status społeczny
W wielu środowiskach:
* „mieć rację” = kompetencja
* „przyznać się do błędu” = słabość
Nawet jeśli logicznie jest odwrotnie (bo korekta błędu jest oznaką inteligencji), społeczny koszt bywa odczuwany jako realny.
⸻
4. Mechanika rozmów (zwłaszcza online i w sporze)
W debacie publicznej nie ma często:
* wspólnego celu
* nagrody za zmianę zdania
Jest natomiast:
* publiczne „wygranie”
* presja widowni
* zapis wypowiedzi
To sprzyja „obronie pozycji”, nie uczeniu się.
⸻
5. Psychologia „utraconych kosztów”
Jeśli ktoś:
* długo bronił stanowiska
* zbudował na nim relacje lub reputację
to wycofanie się oznacza uznanie, że wcześniejszy wysiłek „poszedł na marne”, co jest psychicznie bolesne — mimo że logicznie nie ma to znaczenia.
⸻
6. Dlaczego dla niektórych to przychodzi łatwo
Osoby, które potrafią mówić „pomyliłem się”, zwykle:
* rozdzielają „ja” od „mojej opinii”
* traktują wiedzę jako wersjonowanie, nie tożsamość
* mają środowisko, które nagradza korektę, nie upór
Wtedy korekta błędu daje dokładnie to, co opisujesz:
* ulgę
* odzyskanie zasobów poznawczych
* lepszą decyzję dalej
⸻
7. Paradoks
Najciekawsze jest to, że:
im bardziej ktoś jest inteligentny, tym szybciej może racjonalizować własny błąd
czyli zdolność argumentacji bywa używana nie do szukania prawdy, tylko do obrony już zajętej pozycji.
Dodane 2 godziny 44 minuty 18 sekundy:
To zjawisko wynika z kilku nakładających się mechanizmów psychologicznych i społecznych — i rzadko chodzi o czystą „upartość” czy logikę.
1. Tożsamość zamiast opinii
U wielu osób pogląd nie jest „informacją”, tylko częścią tożsamości.
Gdy ktoś mówi „to nieprawda”, mózg odbiera to nie jako korektę, tylko jako:
* „ty jesteś błędny”
* „twoja ocena siebie jest zagrożona”
Wtedy wycofanie się wygląda jak utrata twarzy, nie jak aktualizacja wiedzy.
⸻
2. Koszt ego i dysonans poznawczy
Gdy ktoś:
* wierzył w X
* powiedział X innym
* zainwestował w X emocjonalnie
to zmiana zdania powoduje napięcie:
„jeśli się myliłem, to znaczy, że byłem głupi / niekompetentny”
Umysł często redukuje to napięcie nie przez zmianę poglądu, tylko przez jego obronę.
⸻
3. Status społeczny
W wielu środowiskach:
* „mieć rację” = kompetencja
* „przyznać się do błędu” = słabość
Nawet jeśli logicznie jest odwrotnie (bo korekta błędu jest oznaką inteligencji), społeczny koszt bywa odczuwany jako realny.
⸻
4. Mechanika rozmów (zwłaszcza online i w sporze)
W debacie publicznej nie ma często:
* wspólnego celu
* nagrody za zmianę zdania
Jest natomiast:
* publiczne „wygranie”
* presja widowni
* zapis wypowiedzi
To sprzyja „obronie pozycji”, nie uczeniu się.
⸻
5. Psychologia „utraconych kosztów”
Jeśli ktoś:
* długo bronił stanowiska
* zbudował na nim relacje lub reputację
to wycofanie się oznacza uznanie, że wcześniejszy wysiłek „poszedł na marne”, co jest psychicznie bolesne — mimo że logicznie nie ma to znaczenia.
⸻
6. Dlaczego dla niektórych to przychodzi łatwo
Osoby, które potrafią mówić „pomyliłem się”, zwykle:
* rozdzielają „ja” od „mojej opinii”
* traktują wiedzę jako wersjonowanie, nie tożsamość
* mają środowisko, które nagradza korektę, nie upór
Wtedy korekta błędu daje dokładnie to, co opisujesz:
* ulgę
* odzyskanie zasobów poznawczych
* lepszą decyzję dalej
⸻
7. Paradoks
Najciekawsze jest to, że:
im bardziej ktoś jest inteligentny, tym szybciej może racjonalizować własny błąd
czyli zdolność argumentacji bywa używana nie do szukania prawdy, tylko do obrony już zajętej pozycji.
- 18 maja 2026, 07:26
- Forum: Na luzie
- Temat: Dokąd zmierza świat
- Odpowiedzi: 293
- Odsłony: 7411
Re: Dokąd zmierza świat
Mnie jest tu dobrze u nigdzie się nie ruszamjasiu... pisze: ↑17 maja 2026, 20:12Mam do was prośbę! Chciałbym zmienić temat.
W sumie emerytura wciska się na mnie wielkimi krokami, a ja mam wybór. Zostać tu, gdzie jestem (wszystko pozostaje, jak jest), wyjechać gdzieś, gdzie ciepło (ale hiszpańskiego to ja znam 15 słów), a może wrócić do Polski. Mam dokąd, mieszkanie jest, pieniędzy będę miał wystarczająco dużo na każdą opcję, tyle że...
Kiedyś oglądałem kanał pewnego gościa i po naprawdę długim czasie znów mi się gdzieś odnalazł. Czy wiecie o co gościowi chodzi? Od 8:30 gość się wypowiada, a jest 5 lat w Polsce. Wcześniej przez 14 lat był na wyspach.
https://youtu.be/rm0TgRCYNNY?si=1V28-Xzs905Xgvl1&t=510
Naprawdę zależy mi na waszym zdaniu na tematy, które gość porusza.
Innymi Słowy : Polacy może są marudni i bywają nieuprzejmi, ale myślę, to tylko skorupka. Prości ludzie są dobrzy i jeśli podejść do nich z otwartością, to można uśmiechem i dobrocią przełamać Skorupkę i wejść kontakt z tym dobrem, jakimś takim czystym i bliskim.
- 17 maja 2026, 17:05
- Forum: Na luzie
- Temat: Dokąd zmierza świat
- Odpowiedzi: 293
- Odsłony: 7411
Re: Dokąd zmierza świat
Zatrzymała mnie 1sza Komunia w rodzinie, ale aż wstydzę się pokazać zdjęcia po spawaniu
Dodane 22 sekundy:
Chyba
- 17 maja 2026, 13:45
- Forum: Na luzie
- Temat: Dokąd zmierza świat
- Odpowiedzi: 293
- Odsłony: 7411
Re: Dokąd zmierza świat
Ale pitolita! Ileż można 
Dodane 9 minuty 7 sekundy:
Dokąd zmierza ten świat! Skoro od 2 miesięcy najeazniejszym dla wszystkich konstruktorów i inżynierów maszyn numerycznie sterowanych tematem są ceny pyr, jabłek i borówek
Dodane 9 minuty 7 sekundy:
Dokąd zmierza ten świat! Skoro od 2 miesięcy najeazniejszym dla wszystkich konstruktorów i inżynierów maszyn numerycznie sterowanych tematem są ceny pyr, jabłek i borówek
- 14 maja 2026, 16:01
- Forum: Na luzie
- Temat: Dokąd zmierza świat
- Odpowiedzi: 293
- Odsłony: 7411
Re: Dokąd zmierza świat
A może w życiu nie chodzi tylko o zyski? Może niektórzy jsk mają się w co ubrać, co zjeść i dach nad głową to już im wystarcza?
- 14 maja 2026, 12:42
- Forum: Na luzie
- Temat: Dokąd zmierza świat
- Odpowiedzi: 293
- Odsłony: 7411
Re: Dokąd zmierza świat
jasiu... pisze:Nikt na świecie nie robi sobie podobnych testów, ale w Polsce potrafią na wszystko naciągnąć
A to skąd Kolega wie?
- 14 maja 2026, 11:11
- Forum: Na luzie
- Temat: Dokąd zmierza świat
- Odpowiedzi: 293
- Odsłony: 7411
Re: Dokąd zmierza świat
Nie znam się, więc się wypowiem. To oczywiste, że jeśli jest dotacja, to się ją bierze. I to jest chyba sensowne, żeby trzymać rolników, którzy wciąż coś uprawiają, nawet nieopłacalnie na tzw czarną godzinę, jak żołnierzy w rezerwie. Bezpieczeństwo żywnościowe to podstawa przetrwania narodu! Wszystko inne może paść, łącznie z jakąś niewielką asteroidą, ale jeśli mamy wodę i własną ziemię i tych, którzy potrafią z niej wyciągnąć jedzenie, poradzimy sobie.WZÓR pisze: ↑14 maja 2026, 10:12drzasiek90 pisze: ↑14 maja 2026, 08:33A żeś się uczepił tych dotacji. Przecież dotacji nie wymyślili rolnicy tylko urządnicy.
Wiesz po co? Żeby wyciągać kasę dla swoich.
....
To, co piszesz, to klasyczne odwracanie kota ogonem i robienie z rolników ofiar systemu, w którym dobrowolnie i bardzo chętnie uczestniczą.
Nikt nikogo nie zmusza – rolnicy nie mają przystawionego pistoletu do głowy.
Składają wnioski, bo im się to opłaca.
Gdyby to był tak potworny biznes i "kilka milionów długu na 30 lat" bez zysku, wnioski o dotacje nie rozchodziłyby się w kilka godzin po otwarciu naboru.
Mariusz.
Zresztą jednak ci rolnicy muszą brać, bo by zginęli, ponieważ rynek jest "wolny" tylko z nazwy, a tak naprawdę UE reguluje to gospodarzenie i z tego co wiem dopłaty z Unii nie są wcale podzielone po równo. No to jest wybór: zrezygnować i poddać się albo brać te dotacje, nawet na nierównych zasadach. A jeśli "uwalniamy" od dotacji, to wszędzie, a nie tylko w Polsce, wtedy to byłoby uczciwe.
Dodane 9 minuty 17 sekundy:
drzasiek90 pisze:I właśnie mówił mi, że kupił owies po 50 zł za 100kg i pszenicę po 65 zł za 100 kg. Czyli taniej niż 20 lat temu gdy wszystko było 3 razy tańsze.
Mój Teść sprzedaje orkisz za 10-12 zł za kilogram, a żyto i pszenice zachowuje dla siebie i każe mielić swoje w młynie (trzeba się o to postarać! młynarzom wygodnie wydać zmieloną wcześniej mąkę i wziąć ziarno). Dlaczego? Bo uprawia bez glifosatu. Jeśli kupujemy zboże odporne na roundup (dziś nazwy mogą być inne), czyli genetycznie modyfikowane, to owszem - wyrośnie go więcej, bo roundup wybije szkodniki. Ale. To genetyczne zboże jest mniej odporne także na grzyby, to trzeba jeszcze na grzyby spryskać i coś tam jeszcze i w sumie robi sie kilka razy więcej chemii. Przykład - Teść miał swoją kukurydzę, oczywiście naturalną, bez roundupu. A jego znajomy dał mu troche swojej, genetycznej. Kury niechętnie to jadły, a na "własna" kukurydzę się rzucały - trzeba coś jeszcze tłumaczyć? My jemy chleb żytnio-orkiszowy z własnej mąki. Jest pyszny i zdrowy, sklepowe dmuchane już nam w ogóle nie smakują.
Szwagier robił sobie testy na glifosat - rakotwórcze gawno, które jest składnikiem roundupów. Niełatwo zrobić ten test, nie każde laboratorium umie i kosztuje to parę stówek. Otóż mimo, że nie jedzą dużo produktów zbożowych, miał kilkakrotnie przekroczone normy! To zboże jest wszędzie, bo jest tanie, od bułek z Biedronki po wszystkie ciastka i inny szajz.
Klient "premium" to ktoś, kto sobie zdaje z tego sprawę i nie będzie oszczędzał na zdrowej żywności, bo to żadna oszczędność - zapłaci zdrowiem, pieniędzmi i czasem za 10-15 lat, razem z całą swoja rodziną.
- 14 maja 2026, 09:59
- Forum: Na luzie
- Temat: Dokąd zmierza świat
- Odpowiedzi: 293
- Odsłony: 7411
Re: Dokąd zmierza świat
O czym tu dyskutować xD
strikexp pisze:Natomiast o wilku mowa bo ja dopiero co zamawiałem:
[Obrazek ziemniaków w paczce]
Dużo atrakcyjniejszy produkt niż ziemniaki. Mieszasz z sola i pieprzem, zalewasz gorącą woda, mieszasz i wstawiasz do mikrofali na 1 minutę. Potem mieszasz z masłem i mlekiem. Obierać i gotować nic nie trzeba, chyba że dodatki. Choć jak sobie bitki zrobię to 3 dni żrę, z czego dwa robię domowy obiadzik 10 minut.
- 13 maja 2026, 17:26
- Forum: Na luzie
- Temat: Dokąd zmierza świat
- Odpowiedzi: 293
- Odsłony: 7411
Re: Dokąd zmierza świat
Teraz Kolega mówi tak:
A wcześniej tak:
albo tak
Czyli po prostu mam po cichu zaakceptować, że odwrócił mi kota ogonem i zarzucił mi krzywdzące uproszczenia, wcześniej nie odnosząc się do moich argumentów a samemu czyniąc coś co mnie później zarzucił (czyli wybór jedynie tych elementów z tez rozmówcy, które pasują do własnej narracji)? Nie dam się, sygnalizuję raz jeszcze, że to nie ja zacząłem od ignorowania argumentów strony przeciwnej.
Na pewno prawda jest gdzieś pośrodku: mamy mobilizować lokalnych wytwórców do podnoszenia jakości, ale czynnik lokalnego patriotyzmu bywa istotny a gdy jakości są porównywalne, może być decydującym. Niemcy naprawdę wybierają "swoich" nawet gdy są drożsi, być może bardziej ufając jakości, ale poza tym to mądry patriotyzm ekonomiczny - to m.in. jego efektem PKB Niemców jest 6x takie jak w Polsce przy tylko dwukrotnie większej liczbie ludności. Podobnie - zdaje się - postępują Żydzi. Uczmy się od tych, którzy odnoszą sukces.
Makler pisze: Szkoda jednak, że sprowadzasz moje zdanie wyłącznie do „kasy i chciwości” – to spore uproszczenie.
A wcześniej tak:
Makler pisze:Wszelkie próby moralnego szantażu, że trzeba wspierać lokalnych za wszelką cenę, to po prostu ukryty podatek, który płacimy wszyscy, żeby zarobiła garstka osób.
albo tak
Makler pisze: ślepe kupowanie „u swoich” na dłuższą metę robi krzywdę samym lokalnym producentom. Jeśli konsument kupuje coś tylko z patriotycznego obowiązku, to zdejmuje z rolnika czy rzemieślnika jakąkolwiek presję na rozwój, innowacje i pilnowanie kosztów.
Czyli po prostu mam po cichu zaakceptować, że odwrócił mi kota ogonem i zarzucił mi krzywdzące uproszczenia, wcześniej nie odnosząc się do moich argumentów a samemu czyniąc coś co mnie później zarzucił (czyli wybór jedynie tych elementów z tez rozmówcy, które pasują do własnej narracji)? Nie dam się, sygnalizuję raz jeszcze, że to nie ja zacząłem od ignorowania argumentów strony przeciwnej.
Na pewno prawda jest gdzieś pośrodku: mamy mobilizować lokalnych wytwórców do podnoszenia jakości, ale czynnik lokalnego patriotyzmu bywa istotny a gdy jakości są porównywalne, może być decydującym. Niemcy naprawdę wybierają "swoich" nawet gdy są drożsi, być może bardziej ufając jakości, ale poza tym to mądry patriotyzm ekonomiczny - to m.in. jego efektem PKB Niemców jest 6x takie jak w Polsce przy tylko dwukrotnie większej liczbie ludności. Podobnie - zdaje się - postępują Żydzi. Uczmy się od tych, którzy odnoszą sukces.




