Ja akurat nie jestem fanem elektryfikacji w gumowcu. Zbędny luxus dla mnie.
A dla mnie to powoli niezbędnik, pompować też mam manualnie ? A wysysać płucami ?
Przyjmij może do wiadomości , że nie każdemu to samo odpowiada. Biczować wody nigdy nie lubiłem i na starość też nie ma co próbować mnie przekonywać . Mam swoje narowy i tyle.
Dobrze, ale jeszcze ręcznie Rufowa b. dobrze, dziobowa troszkę się buja. Nie pokażę teraz bo ponton złożony w przyczepce, fotel mogłem wyjąć, był na wierzchu.
W przyszłym roku pewnie będzie taka, przynajmniej z mojej strony
A ja tylko i dlatego wiem czego potrzebuję i jak mi wygodnie. Bat i boczny trok to wszystko z pontonu.
Akurat w ułatwianiu sobie życia to ja jestem mistrzem świata
Nie po to wybieram ciszę i spokój. Tam takich nie wpuszczają. Warkotu mam dosyć na co dzień. Ale jak wyżej , jeden lubi grzybki .......
Chociaż panienka na desce elektrycznej też robiła niezły hałas i trzeba będzie myśleć o ograniczeniu decybelowym.
Uchwyt na bat to jednak co innego. Łowienie na dwa baty 6-co metrowe z pontonu to niezłe wyzwanie. Ale już opanowane i drobne przeróbki w drodze.