W innej firmie podejście było takie, że jak nie było żadnych awarii to nikt się nas nie czepiał że sobie siedzimy na warsztacie i nic nie robimy. Czasami się zdarzało, że kilka dni nie było nic do roboty i nawet z nudów i aby czas szybciej leciał to sobie szukałem zajęcia.
Znaleziono 1 wynik
Wróć do „Naprawy maszyn w zakładzie produkcyjnym”
- 25 kwie 2026, 13:39
- Forum: WARSZTAT
- Temat: Naprawy maszyn w zakładzie produkcyjnym
- Odpowiedzi: 12
- Odsłony: 1276
Re: Naprawy maszyn w zakładzie produkcyjnym
Wszystko zależy od podejścia właściciela/dyrekcji. Pracowałem w jednej firmie gdzie UR składało się z kilku mechaników, elektryków i 2 elektroników (w tym ja) Firma miała około 20 tokarek CNC, kilka centr obróbczych no i sporo starych konwencjonalnych tokarek/frezarek. Serwis zewnętrzny wzywaliśmy może raz do roku jak już nie mieliśmy wiedzy lub części żeby podstawić aby się upewnić co jest uszkodzone a mimo wszystko co roku właściciel robił nam pod koniec roku pogadankę że nas wszystkich wyp...oli bo tylko straty przynosimy. I że zatrudni zewnętrzny serwis który będzie helikopterem przylatywać i naprawiać maszyny 
W innej firmie podejście było takie, że jak nie było żadnych awarii to nikt się nas nie czepiał że sobie siedzimy na warsztacie i nic nie robimy. Czasami się zdarzało, że kilka dni nie było nic do roboty i nawet z nudów i aby czas szybciej leciał to sobie szukałem zajęcia.
W innej firmie podejście było takie, że jak nie było żadnych awarii to nikt się nas nie czepiał że sobie siedzimy na warsztacie i nic nie robimy. Czasami się zdarzało, że kilka dni nie było nic do roboty i nawet z nudów i aby czas szybciej leciał to sobie szukałem zajęcia.




