Przegląd wrzeciona ELTE TMP4 14/2N 5.6 kW 24000

Dyskusje na temat elektrowrzecion do napędu narzędzi skrawających

Moderator: MODERATORZY

Awatar użytkownika

Autor tematu
Alvar4
ELITA FORUM (min. 1000)
ELITA FORUM (min. 1000)
Posty w temacie: 1
Posty: 1108
Rejestracja: 18 sie 2010, 09:58
Lokalizacja: Okolice Łodzi
    unknown unknown
Kontakt:

Przegląd wrzeciona ELTE TMP4 14/2N 5.6 kW 24000

#1

Post napisał: Alvar4 » 05 gru 2016, 23:03

Witam. Pół roku temu dostałem 2 zepsute wrzeciona Elte z prośbą abym spróbował z nich zrobić jedno dobre. Zgodziłem się ale termin dałem zimowy bo tylko wtedy będę mógł przy tym spokojnie usiąść. Postanowiłem też podzielić się z Wami fotkami z tej przygody. Może się komuś taka wycieczka przyda :wink:

Przymroziło nieco więc się wziąłem do tematu.
Uszkodzenia mamy takie.
Wrzeciono z niebieską tabliczką jest praktycznie nowe i ma uszkodzony gwint nakrętki ER25. Sprawa dziwna i podejrzewałem błąd operatora że dokręcił nakrętkę z wiórem na gwincie albo przesadził z siłą dokręcania lub nakrętka i gwint na wrzecionie były suche jak pieprz. Tylko że operator maszyny jest ten sam od lat i nigdy czegoś takiego mu się nie udało zrobić a na tej maszynie mają chyba czwarte wrzeciono już. Koniec końcem skończyło się na rozcięciu nakrętki na pół bo się zatarło i nie sposób było jej odkręcić bez użycia klucza i metrowej rury. Przy rozbieraniu na części zauważyłem podobne objawy na nakrętce dociskającej łożyska. Wychodzi na to że jest to problem wadliwego materiału/obróbki i po prostu gwint ma tendencje do zaciągania się. Pewnie problem z twardością. Nie będę tego sprawdzał. Próbowano oddać je na gwarancję ale zbyto klienta i zrzucono wine na operatora. Także dla firmy złom i nadaje się na dawce łożysk.

Wrzeciono z czarną tabliczką kręciło się kilka lat aż wykręciło łożyska do końca i mocno hałasuje i się grzeje więc też w sumie tak jakby dla firmy złom.

Czarne rozebrałem wcześniej i z niebieskim jeszcze calutkim prezentują się o tak:

Obrazek
Obrazek

Tabliczki znamionowe:

Obrazek
Obrazek

No to zaczynamy demontaż. Odkręcamy plastikowy dekielek pod którym znajduje się wentylatorek osadzony na osi silnika.

Obrazek

Pierwsza przeszkoda. Potrzebny odpowiedni klucz do nakrętki łożyskowej. Kupić? Gdzie? za ile? Nie ma czasu. Kawałek tulejki z tokarki, jakieś blaszki 4mm ze złomu, stara nakrętka od koła, spawarka. Klucz już zrobiony.

Obrazek
Obrazek

Co ciekawe sam aluminiowy wentylatorek ma gwintowany otwór i sam służy nako nakrętka na osi wirnika.

Druga przeszkoda. Potrzebny klucz kołeczkowy (czy jak to się tam nazywa) do odkręcenia następnej nakrętki. I tu podobnie. Tokarka, spawarka, jakieś śrubki, druty. Pyk i klucz jest. (Ta......klucz.....szumnie powiedziane)

Obrazek

Po odkręceniu nakrętki widać już dwa łożyska skośne. Sama ta nakrętka ma ciekawe uszczelniacze na obwodzie. Jest w niej wytoczony rowek w którym siedzą takie jak by 3 pierścienie tłokowe jeden nad drugim w jednym rowku. Ciekawe uszczelnienie labiryntowe. Fotki teraz nie mam ale mogę cyknąć dla ciekawskich.
Odkręcamy 4 imbusy i zdejmujemy oprawę łożysk. Sama oprawa tez jest ciekawa bo otwór w niej jest szlifowany na gładko bez żadnych powierzchni oporowych dla łożysk i siedzą one trochę jak tłok w cylindrze samochodu. Mogę się w nim swobodnie przemieszczać góra-dół dzięki czemu niweluje się termiczne wydłużanie lub skracanie się wrzeciona.

Obrazek
Obrazek

Górę mamy rozebrana to teraz zabieramy się za dół czyli łożyska główne.
Odkręcamy 8 śrub.... a nie.... czekaj..... co jest.... 8 dziur a śrub tylko 6?
Ktoś chyba źle zaprojektował otwory mocujące wrzeciona i wystąpiła kolizja z tymi od obudowy łożysk i poskręcali to na 6 śrub. Ja się nie czepiam ale jak widać i w fabrycznych urządzeniach zdarzają się małe wpadki :razz:


Obrazek
Obrazek
Obrazek

Po odkręceniu wyjmujemy dolny korpus z łożyskami i wrzecionem.

Obrazek

Teraz czas na nakrętki łożysk głównych. Trzecia przeszkoda. Znów potrzebujemy klucza specjalnego. Dalej dalej ręce Gadżeta..... jest klucz.

Obrazek
Obrazek

Żeby nie było tak łatwo to nie chciała się odkręcić kontra nakrętki. Podgrzanie do 70 stopni wystarczyło aby się ruszyła. dalej już poszło gładko.

Obrazek
Obrazek
Obrazek

Tym sposobem uwolniliśmy wrzeciono z łożysk. Oba wrzeciona są niemal identyczne i różnią się tylko nieznacznie inną wysokością osadzenia wirnika. Na jednym wirniku widać małe kuku które mi się zrobiło niechcący. Ale będzie żyło mimo to.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Dolny korpus. Siedzą tam łożyska hybrydowe precyzyjne parowane skośne.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Jeszcze kilka fotek górnego korpusu z łożyskami podpierającymi.

Obrazek
Obrazek
Obrazek

Wrzeciono poskładałem i uruchomiłem najpierw na 100 Hz a po kilku minutach na 240 Hz bo na więcej mi nie pozwala falownik. Nawet działa. Pracuje cicho z leciutkimi mróweczkami na obudowie. Łożyska rozgrzewają się do 35 stopni. Nie jest źle.

Obrazek

Na dzisiaj koniec.

Tylko teraz naszły mnie wątpliwości. O ile na starych zdezelowanych łożyskach z czarnego wrzeciona były doskonale widoczne kreski parowania na zewnętrznych bieżniach łożysk i numerki na wewnętrznych to przy tych angielskich już oznaczenia były słabiej widoczne i te na zewnętrznych bieżniach odnalazłem ale na wewnętrznych nie mogłem się dopatrzeć i dopiero teraz przeglądając zdjęcia zauważyłem jakieś słabo widoczne kropki. Rozbierać to jeszcze raz i szukać/ustawiać wewnętrzne bieżnie oznaczeniami do siebie czy zostawić tak jak jest? Nie pamiętam czy wewnętrzne bieżnie tez są parowane i powinny być ustawiane znakami do siebie?


FabLab Łódź wita i pozdrawia :)
Obrazek

Tags:

Wróć do „Elektrowrzeciono”