Defensywność ego – jak z nauczyciela robi się agresora. O upadku szacunku do rzemiosła na współczesnej hali produkcyjnej

Tu można porozmawiać na dowolny temat nie koniecznie związany z tematyką maszyn i CNC

atom1477
Lider FORUM (min. 2000)
Lider FORUM (min. 2000)
Posty w temacie: 15
Posty: 4051
Rejestracja: 21 kwie 2011, 10:58
Lokalizacja: ::

Re: Defensywność ego – jak z nauczyciela robi się agresora. O upadku szacunku do rzemiosła na współczesnej hali produkcy

#61

Post napisał: atom1477 » 27 paź 2026, 08:50

jasiu... pisze: ↑
26 paź 2026, 20:26
Prawo jest prawem, a ja nie piszę, czy mi się ono podoba, czy nie.
Nie musisz. To się u Ciebie rozumie domyślnie. Np. jak ja napisałem o prawie precedensowym, to od razu uznałeś że je popieram (a wraz z nim że popieram UE).
Zbierasz teraz żniwo własnych standardów.




jasiu...
Lider FORUM (min. 2000)
Lider FORUM (min. 2000)
Posty w temacie: 13
Posty: 6194
Rejestracja: 14 lip 2007, 19:02
Lokalizacja: Westfalia

Re: Defensywność ego – jak z nauczyciela robi się agresora. O upadku szacunku do rzemiosła na współczesnej hali produkcy

#62

Post napisał: jasiu... » 27 paź 2026, 16:45

To ja z dedykacją dla tych, którzy tej piosenki nie rozumieją:


Awatar użytkownika

Makler
Specjalista poziom 1 (min. 100)
Specjalista poziom 1 (min. 100)
Posty w temacie: 3
Posty: 149
Rejestracja: 22 paź 2025, 15:33
Lokalizacja: Jelenia Góra

Re: Defensywność ego – jak z nauczyciela robi się agresora. O upadku szacunku do rzemiosła na współczesnej hali produkcy

#63

Post napisał: Makler » 27 paź 2026, 21:24

Ale główny wątek się wykoleił.


drzasiek90
Lider FORUM (min. 2000)
Lider FORUM (min. 2000)
Posty w temacie: 2
Posty: 2431
Rejestracja: 25 kwie 2016, 11:58
Lokalizacja: Jodlowa
Kontakt:

Re: Defensywność ego – jak z nauczyciela robi się agresora. O upadku szacunku do rzemiosła na współczesnej hali produkcy

#64

Post napisał: drzasiek90 » 28 paź 2026, 12:38

WZÓR pisze: ↑
17 paź 2026, 18:28
Odczuwało się autentyczny respekt przed wiekiem, a przede wszystkim przed wiedzą techniczną.
Ewentualna reprymenda ze strony doświadczonego operatora była przyjmowana z pokorą jako twarda, ale skuteczna szkoła rzemiosła.
Taki się świat zrobił - dawniej respekt był w imię zasad, wpojony przez rodziców w ramach wychowania - nawet do kogoś kto na ten respekt i szacunek nie zasługiwał.
Teraz na respekt i szacunek trzeba sobie mocno zapracować - nie należy się "z urządu", bo ktoś jest starszy i pracuje tu dłużej.
Bo to różnie bywa, może się zdażyć, że ten młodszy więcej wie i potrafi jak ten starszy - tyle, że w tym konkretnym zakładzie ten starszy zna procedury, zna myczki, triki i zasady a młody dopiero musi się ich nauczyć.
Szacunek powinien być wzajemny od samego początku i relacje na zasadzie wzajemnego poszanowania i współpracy.
A jeśli trafi się ktoś faktycznie "oporny" i bez wiedzy to co mu zrobisz - długo się i tak nie utrzyma.

Popatrz co się dzieje w szkole.
Kiedyś dzieci miały respekt i szacunek do nauczycieli wpojony od małego przez rodziców.
Teraz dzieci nie szanują nauczycieli bo i rodzice ich nie szanują. I nie nauczyli szacunku swoich dzieci.
Od małego dzieci się uczy, że nie wolno ich stresować, denerwować.
Bezstresowe wychowanie przynosi efekty nie tylko w szkole ale i już w pracy...


jasiu...
Lider FORUM (min. 2000)
Lider FORUM (min. 2000)
Posty w temacie: 13
Posty: 6194
Rejestracja: 14 lip 2007, 19:02
Lokalizacja: Westfalia

Re: Defensywność ego – jak z nauczyciela robi się agresora. O upadku szacunku do rzemiosła na współczesnej hali produkcy

#65

Post napisał: jasiu... » 28 paź 2026, 17:00

drzasiek90 pisze: ↑
28 paź 2026, 12:38
Kiedyś dzieci miały respekt i szacunek do nauczycieli wpojony od małego przez rodziców.
Moje nie.

I na ludzi wyszły. No co mam napisać, że moja córka też pracuje w szkole? Ale to zupełnie inna szkoła, niż ta, do której moje dzieci chodzili. Ciekawe czemu w Polsce jakoś mało popularne są i szkoły Montessori i szkoły waldorfskie?

Bo trza listę obecności jak 50 lat temu sprawdzić i przy tablicy odpytać? Wiem drzasiek mnie zignorował, a ciekawe, co jako mąż nauczycielki miałby w tym temacie do powiedzenia. Np. o metodach Montessori.

Wiem, podstawa programowa jest ważniejsza niż Ewangelia w kościele.

Awatar użytkownika

Autor tematu
WZÓR
Moderator
Lider FORUM (min. 2000)
Lider FORUM (min. 2000)
Posty w temacie: 14
Posty: 8598
Rejestracja: 01 sty 2009, 20:01
Lokalizacja: Oława

Re: Defensywność ego – jak z nauczyciela robi się agresora. O upadku szacunku do rzemiosła na współczesnej hali produkcy

#66

Post napisał: WZÓR » 29 paź 2026, 16:20

drzasiek90 pisze: ↑
28 paź 2026, 12:38
WZÓR pisze: ↑
17 paź 2026, 18:28
Odczuwało się autentyczny respekt przed wiekiem, a przede wszystkim przed wiedzą techniczną.
Ewentualna reprymenda ze strony doświadczonego operatora była przyjmowana z pokorą jako twarda, ale skuteczna szkoła rzemiosła.
Taki się świat zrobił - dawniej respekt był w imię zasad, wpojony przez rodziców w ramach wychowania - nawet do kogoś kto na ten respekt i szacunek nie zasługiwał.
Teraz na respekt i szacunek trzeba sobie mocno zapracować - nie należy się "z urządu", bo ktoś jest starszy i pracuje tu dłużej.
Bo to różnie bywa, może się zdażyć, że ten młodszy więcej wie i potrafi jak ten starszy - tyle, że w tym konkretnym zakładzie ten starszy zna procedury, zna myczki, triki i zasady a młody dopiero musi się ich nauczyć.
Szacunek powinien być wzajemny od samego początku i relacje na zasadzie wzajemnego poszanowania i współpracy.
A jeśli trafi się ktoś faktycznie "oporny" i bez wiedzy to co mu zrobisz - długo się i tak nie utrzyma.

Popatrz co się dzieje w szkole.
Kiedyś dzieci miały respekt i szacunek do nauczycieli wpojony od małego przez rodziców.
Teraz dzieci nie szanują nauczycieli bo i rodzice ich nie szanują. I nie nauczyli szacunku swoich dzieci.
Od małego dzieci się uczy, że nie wolno ich stresować, denerwować.
Bezstresowe wychowanie przynosi efekty nie tylko w szkole ale i już w pracy...
Masz absolutną rację.
Świat poszedł do przodu i dzisiaj nikt nie dostaje szacunku na tacy tylko dlatego, że ma dłuższą brodę albo więcej pieczątek w dowodzie.
Na autorytet trzeba zapracować – zarówno wiedzą, jak i ludzkim podejściem do drugiego człowieka.
Młody pracownik może przynieść do firmy świeże spojrzenie i znajomość nowych technologii, a starszy ma w małym palcu topografię awarii i „myczki”, których nie ma w żadnej instrukcji.
Gdyby obie strony od początku stawiały na wzajemny szacunek i partnerstwo, praca na hali wyglądałaby zupełnie inaczej.
Problem pojawia się jednak w punkcie, o którym wspomniałeś na końcu – w wychowaniu i odporności psychicznej.
Dzisiejsze mylenie „bezstresowego wychowania” z brakiem jakichkolwiek wymagań zbiera straszne żniwo. Kiedyś twarda uwaga od starszego fachowca była lekcją rzemiosła – brało się ją na klatę, poprawiało błąd i szło dalej.
Dzisiaj u wielu młodych ludzi włącza się dokładnie ta „defensywność ego” z tytułu wątku.
Zamiast refleksji: „zmaściłem robotę, muszę się poprawić”, pojawia się mechanizm obronny: „ten stary się na mnie uwziął, jest agresywny i się czepia”.
Jeśli młody człowiek wynosi z domu i szkoły przekonanie, że jest nieomylny, a każdy stres to trauma, to zderzenie z realiami produkcji (gdzie błąd kosztuje tysiące złotych albo zdrowie) jest dla niego szokiem. I wtedy, zamiast uczyć się od nauczyciela, woli zrobić z niego wroga.
Szkoda, bo na takim podejściu tracą wszyscy – i jakość rzemiosła, i atmosfera w pracy.

Mariusz.
Pomagam w:
HAAS - frezarki, tokarki


atom1477
Lider FORUM (min. 2000)
Lider FORUM (min. 2000)
Posty w temacie: 15
Posty: 4051
Rejestracja: 21 kwie 2011, 10:58
Lokalizacja: ::

Re: Defensywność ego – jak z nauczyciela robi się agresora. O upadku szacunku do rzemiosła na współczesnej hali produkcy

#67

Post napisał: atom1477 » 29 paź 2026, 17:49

WZÓR pisze: ↑
29 paź 2026, 16:20
Świat poszedł do przodu i dzisiaj nikt nie dostaje szacunku na tacy tylko dlatego, że ma dłuższą brodę albo więcej pieczątek w dowodzie.
Ale konieczność zapracowywania na autorytet i szacunek to nic złego. To była zmiana na lepsze.
Tylko trzeba odróżnić początkowy szacunek, od szacunku bezwarunkowego na zawsze.
Bo dawna konieczność całkowicie bezwarunkowego szanowania starszych (czy tych wyżej w hierarchii zawodowej) to był absurd i aberracja. I dobrze że się skończyło.
Szacunek powinien być tylko początkowy, gdy jeszcze kogoś dobrze nie znamy. Żeby nie zaczynać od pogardzania.
Ale w miarę poznawania, nic się nie stanie jak zweryfikujemy swoje podejście i osobie niezasługującej na szacunek po porostu ten szacunek przestaniemy okazywać.
WZÓR pisze: ↑
29 paź 2026, 16:20
Dzisiaj u wielu młodych ludzi włącza się dokładnie ta „defensywność ego” z tytułu wątku.
Zamiast refleksji: „zmaściłem robotę, muszę się poprawić”, pojawia się mechanizm obronny: „ten stary się na mnie uwziął, jest agresywny i się czepia”.
Podałeś przykład skrajności, i wszystkie przypadki wrzucasz do tego worka.
A w rzeczywistości występują też mniej skrajne zachowania.
Są też po prostu tacy którzy chcą się uczyć na własnych błędach, a "stary" nie pozwala bo chce aby "młody" wszystko robił jego metodami które uznaje za jedyne słuszne (mimo że tam też są sztuczki i pewnie też trochę rzeczy niezgodnych z BHP).
W przypadku BHP można zrozumieć niechęć.
Ale utrudnianie stosowanie sztuczek i nietypowych rozwiązań (niekolidujących z BHP) jest już czymś negatywnym.
Ty widzisz tylko ryzyko wyprodukowania braku, ale tam jest coś więcej: pozbawienie młodego uczenia się na własnych błędach i brania odpowiedzialności za swoje wybory.
Nie pamiętasz że w czasach jak Ty byłeś młody to tak właśnie było? Pamiętasz tylko że starci wtedy mieli więcej do powiedzenia, ale nie pamiętasz że normy BHP czy dostęp do sprzętu były mniejsze? I przez to więcej się kombinowało i pozwalało na to też młodym?

Dzisiejsi młodzi nie dostali tylko bezstresowego wychowania. Dostali też większą kontrolę, więcej procedur bezpieczeństwa i więcej inwigilacji.

Awatar użytkownika

Autor tematu
WZÓR
Moderator
Lider FORUM (min. 2000)
Lider FORUM (min. 2000)
Posty w temacie: 14
Posty: 8598
Rejestracja: 01 sty 2009, 20:01
Lokalizacja: Oława

Re: Defensywność ego – jak z nauczyciela robi się agresora. O upadku szacunku do rzemiosła na współczesnej hali produkcy

#68

Post napisał: WZÓR » 29 paź 2026, 18:22

atom1477 pisze: ↑
29 paź 2026, 17:49
WZÓR pisze: ↑
29 paź 2026, 16:20
Świat poszedł do przodu i dzisiaj nikt nie dostaje szacunku na tacy tylko dlatego, że ma dłuższą brodę albo więcej pieczątek w dowodzie.
Ale konieczność zapracowywania na autorytet i szacunek to nic złego. To była zmiana na lepsze.
Tylko trzeba odróżnić początkowy szacunek, od szacunku bezwarunkowego na zawsze.
Bo dawna konieczność całkowicie bezwarunkowego szanowania starszych (czy tych wyżej w hierarchii zawodowej) to był absurd i aberracja. I dobrze że się skończyło.
Szacunek powinien być tylko początkowy, gdy jeszcze kogoś dobrze nie znamy. Żeby nie zaczynać od pogardzania.
Ale w miarę poznawania, nic się nie stanie jak zweryfikujemy swoje podejście i osobie niezasługującej na szacunek po porostu ten szacunek przestaniemy okazywać.
WZÓR pisze: ↑
29 paź 2026, 16:20
Dzisiaj u wielu młodych ludzi włącza się dokładnie ta „defensywność ego” z tytułu wątku.
Zamiast refleksji: „zmaściłem robotę, muszę się poprawić”, pojawia się mechanizm obronny: „ten stary się na mnie uwziął, jest agresywny i się czepia”.
Podałeś przykład skrajności, i wszystkie przypadki wrzucasz do tego worka.
A w rzeczywistości występują też mniej skrajne zachowania.
Są też po prostu tacy którzy chcą się uczyć na własnych błędach, a "stary" nie pozwala bo chce aby "młody" wszystko robił jego metodami które uznaje za jedyne słuszne (mimo że tam też są sztuczki i pewnie też trochę rzeczy niezgodnych z BHP).
W przypadku BHP można zrozumieć niechęć.
Ale utrudnianie stosowanie sztuczek i nietypowych rozwiązań (niekolidujących z BHP) jest już czymś negatywnym.
Ty widzisz tylko ryzyko wyprodukowania braku, ale tam jest coś więcej: pozbawienie młodego uczenia się na własnych błędach i brania odpowiedzialności za swoje wybory.
Nie pamiętasz że w czasach jak Ty byłeś młody to tak właśnie było? Pamiętasz tylko że starci wtedy mieli więcej do powiedzenia, ale nie pamiętasz że normy BHP czy dostęp do sprzętu były mniejsze? I przez to więcej się kombinowało i pozwalało na to też młodym?

Dzisiejsi młodzi nie dostali tylko bezstresowego wychowania. Dostali też większą kontrolę, więcej procedur bezpieczeństwa i więcej inwigilacji.
Pamiętam, atom, pamiętam doskonale.
I masz rację – kiedyś kombinowało się na potęgę, bo i maszyny były prostsze, i nikt nad nami ze stoperem czy kamerą nie stał.
Sami też obrywaliśmy po łapach, jak jakaś „sztuczka” nie wyszła. Tylko jest jedna zasadnicza różnica między tamtym „kombinowaniem” a dzisiejszym: odpowiedzialność za błędy.
Gdy jako młody podjąłem ryzyko, poszedłem własną drogą i zmaściłem detal albo rozbiłem maszynę, to nie leciałem do kierownika ze skargą, że „stary mi źle podpowiedział” albo że „w procedurze tego nie było”. Brałem to na klatę, zostawałem po godzinach i naprawiałem swój błąd.
Dzisiaj ta wspomniana przeze mnie defensywność ego polega właśnie na tym, że młody chce wolności w testowaniu swoich metod, ale gdy dochodzi do wpadki, winnego szuka wszędzie, tylko nie u siebie.
Co do procedur i kontroli – pełna zgoda.
Dzisiejsza hala produkcyjna to często korporacyjny gorset.
Ale zastanów się, z czego to wynika.
Dawniej maszyna konwencjonalna wybaczała więcej, a błąd operatora kończył się co najwyżej zepsutym nożem i zjechanym wałkiem.
Dzisiaj, jak młody puszcza niesprawdzone „sztuczki” na nowoczesnym, pięcioosiowym centrum obróbczym, to jeden zły ruch i w sekundę wgniata wrzeciono w stół. Koszt?
Kilkadziesiąt, a czasem kilkaset tysięcy złotych i przestój linii na dwa tygodnie.
Dlatego ten „stary” tak bardzo pilnuje swoich, sprawdzonych metod.
Nie ze złośliwości czy chęci stłamszenia kreatywności. Po prostu on wie, że to działa, jest bezpieczne dla maszyny i gwarantuje, że pod koniec zmiany nikt nie dostanie po kieszeni.
To nie jest blokowanie nauki na błędach – to jest ochrona przed katastrofą finansową.
Zgadzam się z Tobą w jednym: szacunek nie powinien być ślepy i bezwarunkowy.
Jeśli doświadczony pracownik wyżywa się na młodym tylko dlatego, że ma gorszy dzień, to jest to zwykłe buractwo i na żaden respekt nie zasługuje.
Ale jeśli stary operator mówi: „nie rób tak, bo rozwalisz narzędzie”, to nie jest to atak na wolność młodego, tylko czysta pragmatyka.
Młodzi dostali trudniejszy, bardziej kontrolowany świat, to prawda.
Ale jeśli chcą w nim szacunku dla swojej wiedzy i nowych metod, muszą też pokazać, że potrafią udźwignąć konsekwencje, kiedy te metody zawiodą.

Mariusz.
Pomagam w:
HAAS - frezarki, tokarki


atom1477
Lider FORUM (min. 2000)
Lider FORUM (min. 2000)
Posty w temacie: 15
Posty: 4051
Rejestracja: 21 kwie 2011, 10:58
Lokalizacja: ::

Re: Defensywność ego – jak z nauczyciela robi się agresora. O upadku szacunku do rzemiosła na współczesnej hali produkcy

#69

Post napisał: atom1477 » 29 paź 2026, 19:02

WZÓR pisze: ↑
29 paź 2026, 18:22
Gdy jako młody podjąłem ryzyko, poszedłem własną drogą i zmaściłem detal albo rozbiłem maszynę, to nie leciałem do kierownika ze skargą, że „stary mi źle podpowiedział” albo że „w procedurze tego nie było”. Brałem to na klatę, zostawałem po godzinach i naprawiałem swój błąd.
W pierwszym poście tego tematu opisałeś co innego:
Że młody leci na skargę z powodu opieprzu ze strony starszego, a nie z powodu tego że coś zrobił po swojemu i mu nie wyszło.
To zupełnie inna sytuacja.
WZÓR pisze: ↑
29 paź 2026, 18:22
Dzisiaj ta wspomniana przeze mnie defensywność ego polega właśnie na tym, że młody chce wolności w testowaniu swoich metod, ale gdy dochodzi do wpadki, winnego szuka wszędzie, tylko nie u siebie.
To inny przypadek niż ten z pierwszego posta.
Coraz bardziej się potwierdza że pisałeś wtedy chaotycznie, bo pod wpływem emocji.
No chyba że ta "defensywność ego" wtedy polegała na tamtym, a dzisiaj na tym :D
WZÓR pisze: ↑
29 paź 2026, 18:22
Dzisiaj, jak młody puszcza niesprawdzone „sztuczki” na nowoczesnym, pięcioosiowym centrum obróbczym, to jeden zły ruch i w sekundę wgniata wrzeciono w stół. Koszt?
Z tym się zgodzę. Ale weź pod uwagę że główną winę ponosi szefostwo. Kto im kazał zatrudniać ludzi oderwanych od pizzy?
Naprawdę nie trzeba dużo żeby osoba zupełnie nieobeznana w CNC w końcu nie wytrzymała jak jest bez końca (choć słusznie) pouczana przez starszych. Ty w pizzeri też byś pewnie nie wytrzymał.

Awatar użytkownika

Autor tematu
WZÓR
Moderator
Lider FORUM (min. 2000)
Lider FORUM (min. 2000)
Posty w temacie: 14
Posty: 8598
Rejestracja: 01 sty 2009, 20:01
Lokalizacja: Oława

Re: Defensywność ego – jak z nauczyciela robi się agresora. O upadku szacunku do rzemiosła na współczesnej hali produkcy

#70

Post napisał: WZÓR » 29 paź 2026, 19:44

atom1477 pisze: ↑
29 paź 2026, 19:02
WZÓR pisze: ↑
29 paź 2026, 18:22
Gdy jako młody podjąłem ryzyko, poszedłem własną drogą i zmaściłem detal albo rozbiłem maszynę, to nie leciałem do kierownika ze skargą, że „stary mi źle podpowiedział” albo że „w procedurze tego nie było”. Brałem to na klatę, zostawałem po godzinach i naprawiałem swój błąd.
W pierwszym poście tego tematu opisałeś co innego:
Że młody leci na skargę z powodu opieprzu ze strony starszego, a nie z powodu tego że coś zrobił po swojemu i mu nie wyszło.
To zupełnie inna sytuacja.
WZÓR pisze: ↑
29 paź 2026, 18:22
Dzisiaj ta wspomniana przeze mnie defensywność ego polega właśnie na tym, że młody chce wolności w testowaniu swoich metod, ale gdy dochodzi do wpadki, winnego szuka wszędzie, tylko nie u siebie.
To inny przypadek niż ten z pierwszego posta.
Coraz bardziej się potwierdza że pisałeś wtedy chaotycznie, bo pod wpływem emocji.
No chyba że ta "defensywność ego" wtedy polegała na tamtym, a dzisiaj na tym :D
WZÓR pisze: ↑
29 paź 2026, 18:22
Dzisiaj, jak młody puszcza niesprawdzone „sztuczki” na nowoczesnym, pięcioosiowym centrum obróbczym, to jeden zły ruch i w sekundę wgniata wrzeciono w stół. Koszt?
Z tym się zgodzę. Ale weź pod uwagę że główną winę ponosi szefostwo. Kto im kazał zatrudniać ludzi oderwanych od pizzy?
Naprawdę nie trzeba dużo żeby osoba zupełnie nieobeznana w CNC w końcu nie wytrzymała jak jest bez końca (choć słusznie) pouczana przez starszych. Ty w pizzeri też byś pewnie nie wytrzymał.
Uderzasz w stół, atom, i masz do tego pełne prawo, bo z boku faktycznie mogło to wyglądać na emocjonalny groch z kapustą. Kto wie, może i te emocje po ciężkiej zmianie na hali trochę ze mnie wylazły. Ale pozwól, że te dwa sznurki, które według Ciebie się rozjeżdżają, zwiążę w jeden spójny supeł. Bo ta „skarga na opieprz” i „szukanie winnych w procedurach” to są po prostu dwie strony tej samej monety.
Dlaczego młody leci na skargę do kierownika po męskiej reprymendzie? Właśnie dlatego, że włącza mu się defensywność ego! Starszy operator widzi, że młody robi coś niezgodnie ze sztuką (albo po swojemu, ignorując ryzyko), podchodzi i mówi mu wprost, czasem bez owijania w bawełnę: „Chłopie, co ty odstawiasz, zaraz tu coś rozwalisz!”. Zamiast refleksji: „O kurczę, facet ma rację, zmaściłem”, w głowie młodego rodzi się bunt: „Jak on śmie podnosić na mnie głos? Przecież starałem się zrobić to sprytniej!”. I leci do biura skarżyć się na „agresję”. Skarga na ton dyskusji to tylko tarcza obronna, która ma zasłonić fakt, że młody po prostu nie radzi sobie z krytyką merytoryczną. O to mi chodziło w pierwszym poście i to podtrzymuję.
A z tym „ludźmi oderwanymi od pizzy”... Trafiłeś w samą dziesiątkę i tu nie zamierzam się z Tobą kłócić. Masz stuprocentową rację – ryba psuje się od głowy.
To jest największy grzech współczesnego zarządzania i patologia działów HR. Szefostwo kupuje maszynę za dwa miliony złotych, a potem żałuje paru tysięcy na doświadczonego, dobrze opłaconego fachowca. Zatrudniają człowieka z łapanki, dają mu dwutygodniowe „szkolenie” z klikania zielonego przycisku i rzucają na głęboką wodę. I masz rację – ja w pizzerii pewnie po godzinie spaliłbym piec i rzucił fartuchem, bo nikt mnie do tego nie przyuczył.
Tylko zobacz, jaka z tego wynika chora sytuacja na hali:
1.Młody jest sfrustrowany, bo wrzucili go na minę. Czuje presję wyniku, a nie ma pojęcia o fizyce skrawania.
2.Starszy dostaje białej gorączki, bo zamiast robić swoją robotę, musi bez końca pilnować dorosłego faceta, żeby ten nie zrobił krzywdy sobie albo maszynie. I to za darmo, bo nikt mu za ten „mentoring” dodatkowo nie płaci.
W takich warunkach wystarczy iskra. Starszemu puszczają nerwy i rzuca ostrzejsze słowo, a zdezorientowany młody, zamiast przyjąć techniczną uwagę, czuje się zaatakowany i leci „na skargę”. Winny jest system i januszexowe oszczędzanie na kadrach, ale skutki tego chaosu i tak musimy pić my na dole – i starzy, i młodzi.

Mariusz.
Pomagam w:
HAAS - frezarki, tokarki

ODPOWIEDZ Poprzedni tematNastępny temat

Wróć do „Na luzie”