Akurat Sasek to zarybiają. Znam osobiście niektórych tamtejszych działaczy.
Np.

Akurat Sasek to zarybiają. Znam osobiście niektórych tamtejszych działaczy.

Tak, wówczas jeszcze nie prowadzono gospodarki rabunkowej.
W czasach gdzie nie liczyła się wyłącznie "mamona dla prezesa" i dbali rzeczywiście o stan zarybienia, w południe łowiłem wegorze z pomostu będąc na wycieczce z rodziną. Zupełnie "z partyzanta". Kiedy już pojechałem na nockę na węgorze, to było eldorado. Dzisiaj te jeziora są tak przetrzebione że 8 cm okoń to szczyt wielkości. Tylko to przez siaty spierdzieliło. Cala reszta wybrana.