strikexp pisze: ↑14 maja 2026, 12:25
Owszem, ale skutkiem tego ceny dla rolników są sztucznie podnoszone.
Ok, to przynajmniej jedno już zatrybiłeś.
Ceny są sztucznie podnoszone a więc dotacje tak naprawde tylko kompensują tą podwyżkę.
A więc gdzie trafiają te dotacje? Do rolnika? Czy rolnik jest tylko pośrednikiem w przekazywaniu tych pieniędzy na przykład do fabryki Fendta?
strikexp pisze: ↑14 maja 2026, 12:25
A masa darmozjadów trzyma ziemie tylko po to żeby dostawać dotację.
Owszem, jest sporo "posiadaczy" ziemi, którzy odziedziczyli ją i trzymają tylko po to, żeby zbierać dotację.
I to już dawno powinno być uregulowane - i jakieś tam kroki ku temu są widoczne na horyzoncie, aby weryfikować, czy jesteś aktywnym rolnikiem czy tylko posiadasz ziemię.
strikexp pisze: ↑14 maja 2026, 12:25
Ja jestem za tym aby skasować natychmiastowo KRUS. A dotacje w drugiej kolejności.
No i tu dalej nie rozumiesz.
Jak skasujesz dotację to skasujesz całkowicie rolnictwo.
CAŁKOWICIE - bo nie da się przywrócić rentowności produkcji rolnej do poziomu sprzed systemu dotacji.
Rolnictwo bez dotacji nie jest w stanie funkcjonować w tym systemie!
W poprzednim systemie było w stanie i przynosiło zyski, w obecnym nie ma takiej możliwości!
Rozumiem, że jeśli nie myślisz perspektywicznie, to ciebie to wali. Pewnie byś nawet wolał, żeby zlikwidować rolnictwo całkowicie.
I tak samo jak ty myśli większość ludzi, którzy nie zdają sobie sprawy z konsekwencji takiego obrotu spraw.
Wojsko też nie przynosi zysków w czasach pokoju - a jest utrzymywane i inwestowane są tutaj ogromne środki. Bo daje bezpieczeństwo militarne.
Sektory strategiczne MUSZĄ zostać za wszelką cenę utrzymane tak, aby w czasie kryzysu nie trzeba było ich od podstaw budować.
A rolnictwo jest bardzo łatwo utrzymać. Nie trzeba nawet bardzo do niego dopłacać - wystarczy zainwestować w regulacje prawne, które zapewnią krajowemu sektorowi produkcji żywności rentowność - ot chociażby regulacja i ograniczenie importu.
strikexp pisze: ↑14 maja 2026, 12:25
Bzdura, wszyscy biorą.
Większość to bierze tak zwaną dopłatę bezpośrednią - ona jest tak mała że sumując ją z zyskami ze sprzedaży nadal daje mniej więcej tyle samo ile wynoszą koszty produkcji.
Największy zastrzyk to dopłaty celowane na rozwój, rozbudowę, konkretne uprawy itd.
A to już nie bierze "każdy" a jedynie ci, którzy są w stanie sprostać wymaganiom i mają ochotę wziąć na siebie to ryzyko i odpowiedzialność.
pukury pisze: ↑14 maja 2026, 12:25
To napisz jak " pan Władek " zapewnił by odpowiednią ilość mięsa dla ( np ) Krakowa ?
Kiedyś na niemal każdej wsi takich "Władków" było bardzo dużo.
Produkowali łącznie tyle samo mięsa co teraz produkuje "kilka" dużych ferm.
Kiedyś (jeszcze nie tak dawno, przecież ja to pamiętam bo z ojcem jeździłem) do ubojni stała kolejka ciągników z przyczepką, a na każdej po 3-5 świnek.
W sobotę rano budził dźwięk przejeżdżających trzydziestek i sześdziesiątek z przyczepkami do ubojni.
Teraz zobaczyć ciągnik wiozący świnie to już graniczy z cudem.
Teraz te same ubojnie dalej funkcjonują, ale nie ma żadnej kolejki ciągników, przyjeżdża ciężarowy samochód 2-3 piętrowy i wysypuje taką samą ilość świń - tańszych i hodowanych w spoób przemysłowy, byle taniej i szybciej rosły.
Czaisz różnicę?
A panowie "Władkowie" się postarzeli, zlikwidowali chlewnie bo przestały być rentowne, ich synowie poszli w innym kierunku bo ten został bez perspektyw.
To nie o to chodzi, żeby żałować pana "Władka" tylko żałować trzeba "Alanka" i "Kajetanka" z Krakowa którzy teraz zupełnie nieświadomie muszą jeść ten szlam.