forestgril pisze:czy sądzi, że w drodze ku doskonałości wszyscy idą w te samą stronę? Czyli tylko „w górę”?
Już wcześniej pisałem że pojawiają się przesłanki też i o tym że jest jakieś miejsce dla takiego czegoś. Dlatego nie pomaga żadne żałowanie za grzechu i spowiedz bo jest to bardziej złożony temat.
A wiesz, które odrzucić? Kult relikwii pochodzi od św. Ambrożego, a więc swój początek ma w już czwartym wieku. Odrzucony przez kościoły protestanckie, nadal kultywowany przez kościół rzymski i kościoły wschodnie. Oczywiście, że jest to jeden ze sposobów prowadzenia polityki. Taki Chrobry na przykład ofiarował Ottonowi III ramię świętego Wojciecha, a w zamian za to otrzymał nie tylko inne relikwie, ale i koronę. Część relikwii oczywiście z daleka pachnie fałszerstwem (choćby wielkie relikwie akwizgrańskie) ale znajdź takiego, który to stwierdzi jednoznacznie i który każe te relikwie usunąć.
Ot taki kościelny folklor, na szczęście o coraz mniejszym znaczeniu. Do ludzi dociera, do kogo powinni się modlić, a relikwie, no cóż, nie przeszkadzają, to niech sobie gdzieś tam w relikwiarzu (często w skarbcach z uwagi na wartość relikwiarzy) będą.
Wtedy oprócz wiary mielibyśmy też jakieś fragmenty wiedzy.
I utracilibyśmy element dobrowolności. Teraz wierzy ten, kto chce. Gdyby wiedza potwierdziła, albo zaprzeczyła pewne fakty, bylibyśmy zobowiązani do przyjęcia tej wiedzy. A tak masz wolną wolę, robisz, co chcesz.
Czym się różni okadzanie kościoła w złotych szatach z dzwoneczkami, organy grzmią, świece się palą
A bo w kościele mamy wielu ludzi, w tym wielu księży niewierzących, a w zasadzie wierzących inaczej. I dlatego mamy tą całą szopkę, te organy i dzwonki. Bogu to niepotrzebne, ale ludziom (niektórym) się podoba.
dlaczego jest tak duza niesprawiedliwosć, dlaczego są choroby i kalectwa, dlaczego ktoś umiera i zostawia swoje dzieci bez opiekuna i jeszcze kilka innych pytań.
A bo Bozia powiedzieli, że nie będą się nam wpierd... do naszego życia i na każdym kroku cuda czynić. Tak ten nasz świat jest skonstruowany, w człowieku bije się dobro ze złem, prawa przyrody (śmierć na skutek np. choroby, czy wypadku) dotykają wszystkich niezależnie od ilości dzieci. Z raju to Ewkę z Adaśkiem wyrzucili, jakbyś nie wiedział. Ziemia to nie raj.
Ale jak to śpiewał Poniedzielski w swojej rozmowie z Bogiem:
jasiu... pisze:I utracilibyśmy element dobrowolności.
Napisałeś tak ajkbyś nie do końca wiedział czym jest duchowosć. Duchowość to nie wiara, to stan naszej osobowosci dobry lub zły a to nie ma nic wspólnego z wiarą i wiedzą. Ateista moze być bardziej rozwinięty duchowo niż wierzący. Jęsli ateinsta pomaga innym dlatego że widzi ich cierpienie a wierzący przechodzi obojętnie to masz wynik kto jest bardziej rozwinięty.
jasiu... pisze:A bo Bozia powiedzieli, że nie będą się nam wpierd... do naszego życia i na każdym kroku cuda czynić.
Ta, jasne, nie masz po prostu na to żadnej sensownej odpowiedzi a to czyni właśnie że życie z takiego poziomu nie ma głębszego sensu bo skoro wszystko jest losowo przypadkowe.
„Przypadek” to jedno z imion Ducha Świętego ponad poziomem kwantowym nie ma żadnej losowości, ale wszystko ma przyczynę i wszystko jest zadbane. Dba o to Ten, który wszystko stworzył i wszystkim dał wolność i możliwość błądzenia a nawet całkowitego odwrotu od dobra.
Niektóre istoty zostały stworzone poza materią (w świecie duchowym) a podjęta tam decyzja jest ostateczna. A z nami to jest tak:
forestgril pisze:ale wszystko ma przyczynę i wszystko jest zadbane. Dba o to Ten, który wszystko stworzył i wszystkim dał wolność i możliwość błądzenia a nawet całkowitego odwrotu od dobra.
No to ja właśnie w tej sprawie, interesuje mnie ta przyczyna dlaczego jeden ląduje w Korei Północnej a drugi w Dubaju? Tylko nie pisz mi o tajemnym planie którego nie znamy,
Jęsli ateinsta pomaga innym dlatego że widzi ich cierpienie a wierzący przechodzi obojętnie
To świadczy o tym, że jeden to cierpienie zauważył, a drugi nie. Zakładam, że ateista jest prawdziwym ateistą, a człowiek wierzący prawdziwie wierzy. Bo nie można mówić o człowieku wierzącym, który jednocześnie postępowaniem kwestionuje wymagania swojej wiary.
Wręcz przeciwnie. Gdyby człowiek był w ten czy inny sposób sterowany przez siły nadprzyrodzone, to jego życie nie miałoby sensu. No bo po co się starać, jak Bozia w każdej sytuacji zmusi do przejścia właściwą drogą, albo w kłopotach pomoże.
A tak masz możliwość bycia dobrym. Możliwość, a nie przymus. Jak chcesz, możesz nie wykonywać tego, co Bogu miłe. Twoja sprawa, czy kradniesz, cudzołożysz, zabijasz...
Ja myślę, że to są dwa odrębne, choć złączone światy. Świat duchowy, z którego pochodzi nasza wyobraźnia, nasza świadomość i świat materialny, dzięki któremu otoczenie naszego świata duchowego możemy zmieniać. Bo po cóż innego potrzebne jest nam nasze ciało? Tylko po to, żeby nasza świadomość mogła dzięki temu ciału się rozwinąć. Malarz musi mieć rękę, żeby namalować obraz, to tak w największym uproszczeniu.
jasiu... pisze:To świadczy o tym, że jeden to cierpienie zauważył, a drugi nie. Zakładam, że ateista jest prawdziwym ateistą, a człowiek wierzący prawdziwie wierzy. Bo nie można mówić o człowieku wierzącym, który jednocześnie postępowaniem kwestionuje wymagania swojej wiary.
A to tak trudno zauważyć tych co potrzebują? Żył sobie kiedyś taki ktoś jak Marek Kotański, nie wiem czy kojarzysz i to co on robił było tym czego inni jakoś nie mogli. Pomysł był dobry, realizacja też a jednak kontynuatorów jakoś nie widać. A tylu wierzących.
jasiu... pisze:Wręcz przeciwnie. Gdyby człowiek był w ten czy inny sposób sterowany przez siły nadprzyrodzone, to jego życie nie miałoby sensu.
Nie sterowany tylko jego los jest tak ukierunkowany aby wydarzenia jakie mają go sporkać nastąpiły. Natomiast jego wybór to to co zrobi w danej chwili.
IMPULS3 pisze:Nie sterowany tylko jego los jest tak ukierunkowany aby wydarzenia jakie mają go sporkać nastąpiły. Natomiast jego wybór to to co zrobi w danej chwili.
Pomyślmy proszę - to chyba bardziej złożone: ile jest różnych interakcji ludzi i zwierząt, ile bilionów wyborów w każdej minucie. Czy naprawdę da się przewidzieć i przygotować sytuację pod konkretną duszę, żeby przeżyła to, co ma przeżyć?..
Moim zdaniem tylko Istota Wszechmogąca mogłaby to przygotować (dla każdej z miliardów istot z wolnym wyborem na ziemi w każdej minucie).
forestgril pisze: ile jest różnych interakcji ludzi i zwierząt, ile bilionów wyborów w każdej minucie.
Żle na to patrzysz, nikt nie musi kontrolować jak idziesz się poślizgać na lodowisku albo pojeżdzić na nartach. natomiast to ze tam spotkasz jakiegoś kolegę to juz tak a to z kolei wpłynie na dalsze życie.
Zakładając że w poprzednim życiu byłeś wrogiem z Jaskiem (tym forumowym) i nienawidziłeś go z całych sił robiąc mu krzywdę to przypadkiem łamiesz sobie rekę na tym stoku narciarskim (to jest owa karma) natomiast Jasiek Ci pomaga i w tym życiu masz nauczyć się ze jednak Jasiek jest spoko. Na tym to z grubsza polega, ale to ze w lecie pojedziecie rowerami na wycieczkę to nikt tego nie musi kontrolować bo to nie ma już znaczenia.