Maszyna ma jakieś 70 lat, kupiłem ją od emeryta który odkupił ją 30 lat temu z państwowej firmy gdzie sporadycznie służyła do naprawy drobnych rzeczy. On sam używał jej rzadko jako wiertarki, nie miał do niej nic prócz uchwytu wiertarskiego i kilku wierteł. Maszyna niezużyta ale zaniedbana. Rozebrałem na cześci pierwsze, wyczyściłem, nasmarowałem. Poniżej ilustracja przedstawiająca maszynę. Mój egzemplarz ma opcjonalny posów automatyczny w osi z i silnik z wariatorem.
Problemów i pytań mam kilka na początek.
Pierwszy to geometria stołu, nie jest on prostopadły do osi wrzeciona. Stół podnosi się za pomocą śruby trapezowej i blokuje na jaskółczym ogonie dwoma śrubami. To nie wystarcza, luz na jaskółczym ogonie jest zbyt duży i nie ma żadnego mechanizmu jego kasowania. Po zaciśnięciu śrub coś się poprawia ale brakuje jeszcze kilku setek. Czy to normalne?
Rozumiem że do frezowania stół trzeba zablokować i nie można go ruszać. Ruch w osi z tylko na pinoli. Jeżeli się mylę to mnie poprawcie.
Na chłopski rozum widzę to tak że trzeba zrobić mechanizm kasowania luzu a resztę geometrii ustawić na kolumnie.
Nakrętka śruby trapezowej jest mocno zniszczona wiec planuje zrobić nową no chyba że lepiej wymienić ją na kulową? Tylko na jaką? Oryginalna to Tr35, wystarczy kulowa np 2005?
Druga sprawa to ruch na pinoli. Żeby umożliwić ruch w osi z trzeba zluzować blokadę pinoli ale wtedy robi się duży luz i bicie wrzeciona. Czy to nie jest problem przy rozwiercaniu otworów?








