Znalazłem dzisiaj kilka wolnych godzin, aby zajrzeć do tokarki, moje zamówione komponenty dotarły, zabrałem się więc do regulacji wrzeciennika. Mój entuzjazm jednak szybko opadł, ale po kolei. Za argumentami Pana Romana co do regulacji wrzeciennika metodą pomiaru toczonego stożka stała moim zdaniem silna logika. Obejrzałem o tym kilka filmów, równiez ten podesłany przez Pana Roberta i utwierdziłem się w wyższości tego sposobu. Niestety kiedy poszedłem obejrzeć dostęp do czterech śrub mocujących wrzeciennik zauważyłem, że wymaga to odkręcenia silnika, skrzynki posuwów i kilku innych elementów co łącznie zajmuje jakies 30 minut. Biorąc pod uwagę, ze będę musiał to wykonać wielokrotnie postanowiłem spróbować ustawić wrzeciennik mierząc zamocowany w uchwycie wałek liniowy a następnie kontrolnie przetoczyć i zmierzyć stożek.
Przechodząc do sedna mojego dzisiejszego wpisu, kiedy poluzowałem wrzeciennik zauważyłem, że nie przylega on cały do łoża i jeden z czterech rogów ma widoczną, przynajmniej 0,3mm szczelinę. Po całkowitym odkręceniu wrzeciennika zobaczylem, że na nim jak i na łożu ktoś próbował dopasować je do siebie szlifierką kątową i używał jej jakby jutra miało nie być. Sprawdziłem przyleganie tuszem do pasowania i jest tak jak można sobie wyobrazić.

Co z tym można zrobić? Podłożyć, wyskrobać? Domyślam się, że jest to trudne zadanie, ponieważ nie mam płaszczyzny do której mogę się odnieść.