jasiu, spokojnie, Yorgus100 pisząc o dreptaczach ma na myśli klientów którzy coś tam chcą jednostkowo zrobić i od ręki więc w niecierpliwości drepczą czy się da czy nie, to nie o pracowników chodzijasiu... pisze:Sprostowanie - tekst "w tym samym czasie" należy usunąć z tego zdania. Nie umiem sobie wyobrazić, żeby w trakcie prac tokarskich na tak małych maszynach jedna osoba pracowała na manualu i tokarce numerycznej w tym samym czasie. Raz na jednej, raz na drugiej, tak to się da, ale w tym samym czasie? Ile w twojej produkcji trwa jedno przejście?Yorgus100 pisze:skoro mogę włozyć ręce do "kieszeni" i obsługiwać w tym samym czasie dwie maszyny?
Ja rozumiem, że możesz nie wiedzieć, że wiór wstęgowy (zawsze powstanie przy kończącym się przejściu) może np. odsunąć wężyk z chłodzeniem. To chłodzenie może również z innych powodów przestać płynąć i leci ogień. Na tokarkach możesz "włożyć ręce do kieszeni" ale cały czas musisz być gotowy, żeby je spowrotem wyjąć. Tu jedyną oszczędnością może być fakt, że maszyna ze sterowaniem robi szybciej i powtarzalne elementy, choć czas na napisanie programu musisz uwzględnić. Ale przy np. 100 sztukach to się może opłacić. Ale pracownik będzie pracował raz na jednej obrabiarce, raz na drugiej.
No i "ma zastąpić "manuala"w typowych pracach - "Weż pan dorób!"" jest co najmniej kontrowersyjne. Owszem, masz np. jakość gwintu, gdzie nie trzeba celować, jak na konwencjonalnej, robisz stożki, promienie bez żadnych problamów, ale musisz znać cały detal, pomierzyć, zrobić program, nie da się, jak na konwencjonalnej, że mierzysz w czasie toczenia poszczególnych części przedmiotu i dorabiasz.
No i na zakończenie. Piszesz o swoich pracownikach "dreptacze". Nie na temat, ale ja nigdy nie zdecydowałbym się na pracę u szefa, który taką nazwą by mnie określał. Dla mnie to ty upokarzasz tych ludzi. Sam pewnie jeździsz "X5 po Niemcu", albo w "lizingu z kratką" i nie dreptasz? Ciekawe, jakim określeniem nazywają ciebie twoi pracownicy.
Plusy i minusy
-
trzasu
- ELITA FORUM (min. 1000)

- Posty w temacie: 1
- Posty: 1324
- Rejestracja: 10 cze 2007, 00:16
- Lokalizacja: o/Bełchatowa
-
Yorgus100
Autor tematu - Sympatyk forum poziom 2 (min. 50)

- Posty w temacie: 11
- Posty: 69
- Rejestracja: 19 maja 2013, 12:45
- Lokalizacja: suwałki
Wow! Panie "Jasiu"! Przeczytałem ten tekst i osłupiałem!Frontalny atak z bezczelną krytyką ,ale mający się nijak, do tego co napisałem wczesniej.Otórz drogi Panie postaram się szybko wyjaśnić i rozwiać czarne chmury,które zebrały się nad Pański niewatpliwie krystalicznym licem
Mam nadzieję,że rozwiałem chmury nad skroniami i nie doniesiesz Związkom Zawodowym na "krwiopijcę","plugawca",który gardzi pracownikami!Mimo wszystko pozdrawiam serdecznie i dziękuję za wpis.
P.s.
A czy Pan ma taką tasiemkę,której pan używa przed frontalnym atakiem?
I tu wyjaśniam!Właśnie o to chodzi ,żebym nie garbił się nad tokarą manualną w trakcie (jak to okresliłem) "wspomagania produkcji"!Bo ta obrabiarka nad którą się głowię będzie np wykonywać wiercenie i zgrubne roztaczanie,a druga (która już jest) wykończy np. otwór i wykona drugą stronę detalu!Jedynym wysiłkiem,który przy takim układzie włożę w pracę to - wymiana detali w obydwu maszynach!Już nie muszę kręcić "konikiem",żeby zrobić dziurę w półprodukcie przeznaczonym do dalszej obróbki!jasiu... pisze:Nie umiem sobie wyobrazić, żeby w trakcie prac tokarskich na tak małych maszynach jedna osoba pracowała na manualu i tokarce numerycznej w tym samym czasie.
Nie napisałem ,że mogę sobie skoczyć na miasto w celu spozywania! Ale to ,że zamiast garbić się i gimnastykować przy manualnej tokarce- mogę jedynie kontrolować pracę obu maszyn!W trakcie obróbki mogę sobie pozwolić na posadzenie szanownej pupy na zydelku,miast stać pochylony nad manualem!W razie odsunięcia wężyka doprowadzającego płyn chłodzący przez wiór wstęgowy podniosę szanowną pupę z zydelka i poprawię ten stan rzeczy,po czym znowu dam odpocząć zwiodczałym mizernym nóżkom!jasiu... pisze:Ja rozumiem, że możesz nie wiedzieć, że wiór wstęgowy (zawsze powstanie przy kończącym się przejściu) może np. odsunąć wężyk z chłodzeniem. To chłodzenie może również z innych powodów przestać płynąć i leci ogień. Na tokarkach możesz "włożyć ręce do kieszeni" ale cały czas musisz być gotowy, żeby je spowrotem wyjąć.
Uwierz mi da się! Ta tokarka jest tzw "Teach in" i napisanie programu na poszczególne operacje jest całkiem proste.A po kazdym cyklu można zatrzymać machinę i zmierzyć co by dalej napisać kolejny cykl.Tam jest taki guzik,który zatrzymuje maszynę po cyklu!jasiu... pisze:ale musisz znać cały detal, pomierzyć, zrobić program, nie da się, jak na konwencjonalnej, że mierzysz w czasie toczenia poszczególnych części przedmiotu i dorabiasz.
Pracownikami,którzy ciężko pracują w "fabryce" to-Ja, następnie pies Gucio,który z braku lepszego zajęcia lubi przebywać w moim towarzystwie,elektryczny czajnik spręzający się by zagotować wodę no i znowu Ja!Używając określenia "dreptacze" miałem na myśli jegomościów,którzy zachowują się jak młode kozy drepczać z nogi na nogę i podskakując w oczekiwaniu na wykonanie czegoś tam ,bo ich czas niesamowicie goni!No cóż chciałbym jezdzić X5 po Niemcu.Ale na razie nawet na to mnie nie stać ponieważ postanowiłem zainwestować w sprzęt słuzący do pracy.Na razie musi wystarczyć Lublin służący jako dostawczak i auto reprezentacyjne.Jedyne kratki w tym pojeżdzie to kratki nawiewu powietrza!No i na zakończenie. Piszesz o swoich pracownikach "dreptacze". Nie na temat, ale ja nigdy nie zdecydowałbym się na pracę u szefa, który taką nazwą by mnie określał. Dla mnie to ty upokarzasz tych ludzi. Sam pewnie jeździsz "X5 po Niemcu", albo w "lizingu z kratką" i nie dreptasz? Ciekawe, jakim określeniem nazywają ciebie twoi pracownicy.
Mam nadzieję,że rozwiałem chmury nad skroniami i nie doniesiesz Związkom Zawodowym na "krwiopijcę","plugawca",który gardzi pracownikami!Mimo wszystko pozdrawiam serdecznie i dziękuję za wpis.
P.s.
.jasiu... pisze:Ma jakąś możliwość zadawania programu z zewnątrz (kaseta, tasiemka papierowa, dyskietka itp)?
A czy Pan ma taką tasiemkę,której pan używa przed frontalnym atakiem?
-
jasiu...
- Lider FORUM (min. 2000)

- Posty w temacie: 8
- Posty: 6095
- Rejestracja: 14 lip 2007, 19:02
- Lokalizacja: Westfalia
Czyli nie o pracownikach, ale o klientach? No tak, jaśnie pan robi co może, a klient przeszkadza. Czyżby pan majster ze skeczu o Jasiu, odgrywanym kiedyś przez kabaret Dudek? Jeśli tak, to proszę "wężykiem".Yorgus100 pisze:Używając określenia "dreptacze" miałem na myśli jegomościów,którzy zachowują się jak młode kozy drepczać z nogi na nogę i podskakując w oczekiwaniu na wykonanie czegoś tam ,bo ich czas niesamowicie goni
Pisząc o tasiemce (można czytnik zastąpić choćby takim urządzeniem - http://ave.pl/produkty/inne_ct3.html ) zastanawiałem się, czy byłaby możliwość wcześniejszego przygotowania programu. Ja mam u siebie Weilera, to doskonale wiem, jak zorganizować obróbkę na maszynach z podobnymi sterowaniami. Tam też programy pisze się z palca, z cykli, ale możliwość wejścia z zewnątrz oczywiście jest.
Atak nie całkiem frontalny, a krytyka chyba mniej beszczelna, niż lekceważenie ludzi, od których w końcu (nie ważne pracownik, czy klient) zależy nasz chlebek z masełkiem. Mnie się to nie podoba, usługodawca ma świadczyć usługi, a nie wyśmiewać się, że być może ktoś drepce, bo wstyd go o toaletę spytać.Yorgus100 pisze:Frontalny atak z bezczelną krytyką
A tak ogólnie chciałbym pomóc. Naprawdę.
-
Yorgus100
Autor tematu - Sympatyk forum poziom 2 (min. 50)

- Posty w temacie: 11
- Posty: 69
- Rejestracja: 19 maja 2013, 12:45
- Lokalizacja: suwałki
No tak jak nie kijem to pałką.Człowieku właśnie ot chodzi żeby dreptał krócej i był bardziej zadowolony z wykonanego zlecenia!Z szybkości i dokładności.A między innymi równiez oto zebym mógł z nim porozmawiać,a nie skupiać sie wyłącznie na pracy przy manualnej obrabiarce,bo pomyśli zem burok,któremu nie wolno przeszkadzać,a pytania zbywa krótkimi odpowiedziami typu TAK,NIE,NO,ACHA.Za to że chciałeś pomóc wczorajszego dnia dałem Ci "POMÓGŁ".Nie potrzebuję tasiemki,kasety itp.W każdej chwili mogę podłączyć do tego kompa.Ale nie potrzebuję,ponieważ na takie działania wystarczy pulpit operatorski.Odpowiedziałem Ci na pytania(rozwazania ) jak mam zamiar pracować jednocześnie na dwóch maszynach wkładając w to jak najmiejszy wysiłek.A ty dalej:jasiu... pisze:Czyli nie o pracownikach, ale o klientach? No tak, jaśnie pan robi co może, a klient przeszkadza. Czyżby pan majster ze skeczu o Jasiu, odgrywanym kiedyś przez kabaret Dudek? Jeśli tak, to proszę "wężykiem".
Gdybym ich lekcewazył to wcale bym nie przyjmował roboty i robił od ręki.Tylko mówił zostaw pan i przyjedż jutro o 17-tej.A następnie podał zawyżony kosztorys.Paniatna?Sam się nakręciłeś i szukasz dziury w całym.Jeśli uraziłem twoje poczucie wartości poprzez nazwanie "dreptaczami" klientów z nadwyraz upierdliwą mannią pytania co 2 min czy jeszcze długo to przepraszam!Nazwę takich panów inaczej "Klient z poczuciem cenności swojego czasu", którego chcę zadowolić i nie stracić.jasiu... pisze:Atak nie całkiem frontalny, a krytyka chyba mniej beszczelna, niż lekceważenie ludzi, od których w końcu (nie ważne pracownik, czy klient) zależy nasz chlebek z masełkiem. Mnie się to nie podoba, usługodawca ma świadczyć usługi, a nie wyśmiewać się, że być może ktoś drepce, bo wstyd go o toaletę spytać.
[ Dodano: 2013-09-07, 14:49 ]
,Sam pewnie jeździsz "X5 po Niemcu", To zaś mnie najbardziej zbulwersowało i odpowiem Ci tak Jasiu.
A Ty wyrabiasz się u nich w historycznej krainie
-
jasiu...
- Lider FORUM (min. 2000)

- Posty w temacie: 8
- Posty: 6095
- Rejestracja: 14 lip 2007, 19:02
- Lokalizacja: Westfalia
Rzeczywiście, po Niemcu, kupiłem używany, ale nie X5, a nawet nie niemiecki. Ale masz rację, pobyt w Zachodniej Europie dziwnie uwrażliwił mnie na traktowanie ludzi. Przynajmniej w mojej firmie nikt w ten sposób się o kliencie by nigdy nie wyraził publicznie, np. na forum.Yorgus100 pisze:Sam pewnie jeździsz "X5 po Niemcu"
A co do dreptania, to również nieprawdopodobne. W Niemczech to się nazywa "Sicherheit". Wdreptałby taki na coś, potknął się i guza nabił, albo i wiór w oko by mu strzelił, a później o odszkodowanie by się sądził, bo nie było napisane, że wióry latają. Klienta nie powinno interesować wnętrze zakładu, a co do ceny, to nie wyobrażam sobie, żeby klient kontrolując czas pracy oceniał uczciwość osoby, której zlecił robotę. Albo pasuje mu cena, albo szuka innego zakładu.
Ech nie wyobrażam sobie powrotu do polskich realiów, uświadamiasz mi, że wiele rzeczy, kiedyś normalnych, teraz w głowie mi sie nie mieści. I nie wiem, tutejsza propaganda, czy brak propagandy polskiej tak na mnie wpłynęły. Pozdrawiam!
-
kamar
- Lider FORUM (min. 2000)

- Posty w temacie: 11
- Posty: 17168
- Rejestracja: 18 wrz 2010, 06:17
- Lokalizacja: Kozienice
- Kontakt:
Kolega z forum ocierający się o psychologię pewnie by to wytłumaczył jako brak pewności na obczyźniejasiu... pisze:pobyt w Zachodniej Europie dziwnie uwrażliwił mnie na traktowanie ludzi. !
Troszkę luzu nie zaszkodzi, forum to nie trybuna sejmowa.
-
Yorgus100
Autor tematu - Sympatyk forum poziom 2 (min. 50)

- Posty w temacie: 11
- Posty: 69
- Rejestracja: 19 maja 2013, 12:45
- Lokalizacja: suwałki
Drogi Panie Janie! To co zacytowałeś w ostatnim poście ,czyli "Sam pewnie jeżdzisz X5 po Niemcu " to są Pańskie słowa skierowane w moją personę!! Proszę przeczytać swoje wypowiedzi na forum pod tym tytułem (czyli wrócić do strony pierwszej) Pańska pogarda sięga zenitu wobec mojej osoby.Ile razy trzeba Panu mówić o tym,ze ewentualny zakup maszyny ma na względzie poprawę jakości usług!A co za tym idzie przyciągnięcia klientów.W poprzednim poscie wycofałem się ze słowa "dreptacze"- bo Pan zrównałes mnie z ziemią pod pretekstem krwiopijstwa wobec pracowników i traktowania ich z góry.Wyjaśniłem Panu ,że jedynym pracownikiem w "fabryce" jestem JA!Uznałeś Pan,że jestem wulgarny i chamski wobec klientów .To też Panu wyjaśniłem dlaczego pytam się tu na forum o porady.Ale zrobię to jeszcze raz!Czy niecierpliwiący się klient będzie bardziej zadowolony z szybkości i sprawnosci usługu oraz z jej precyzji jeśli zastąpię "manuala" czymś takim jak pokazałem w pierwszym poscie?Drugie pytanie ;Czy warto zamieniać to manualną maszynę na to coś jeśli8 z braku klientów wykorzystam obrabiarkę do produkcji małoseryjnej?I w tym jest sedno założenia tego tematu!Nie potrzebuję naświetlania sytuacji polityczno-socjalnej w pańskim wydaniu!
Żegnam ozięble!
Panu potrzebna jest podróż wsteczna do rzeczywistości i wypowiedzi.Niestety wirtualny świat niektórych odmóżdza!Winę za ta sytuację usprawiedliwiam weekendem.Byc może w Niemczech są realia z goła odmienne od normalnosci!Albo pie...dolenie,żeby po..pier...dolić,bo komus trzeba zależć za skórę!Ale to domena raczej typowych Gastarbeiter-ów którzy po mmiesiącu pytają się jak po polsku jest -kwiecień!jasiu... pisze:Ech nie wyobrażam sobie powrotu do polskich realiów, uświadamiasz mi, że wiele rzeczy, kiedyś normalnych, teraz w głowie mi sie nie mieści. I nie wiem, tutejsza propaganda, czy brak propagandy polskiej tak na mnie wpłynęły. Pozdrawiam!
Żegnam ozięble!
-
jasiu...
- Lider FORUM (min. 2000)

- Posty w temacie: 8
- Posty: 6095
- Rejestracja: 14 lip 2007, 19:02
- Lokalizacja: Westfalia
Fakt, sto procent racji. Przychodzi po czterdziestu godzinach pracy weekend. Już w piątek pracuje się krócej (6 godzin), a więc ten weekend jest sporo dłuższy. To nienormalne, patrząc z polskiej perspektywy. Pewnie od tego lenistwa mózg mi się rozleniwił.Yorgus100 pisze:Winę za ta sytuację usprawiedliwiam weekendem.Byc może w Niemczech są realia z goła odmienne od normalnosci!
No ja akurat, chociaż jestem typowym Gastarbeiterem (nie mam tzw. "pochodzenia") i mam bezpośrednią umowę z firmą, bez żadnych pośredników jeszcze od czasów, kiedy wymagane były pozwolenia na pracę, to jednak znajomość języka staram się zachować. Ale znowu masz rację. Znajomej syn (chodzi do niemieckiej szkoły) pytał sie ostatnio "a kiedy to jest poniedziałek". Nazwy dni i miesięcy są największym problemem dla dzieci tutejszej Polonii.Yorgus100 pisze:Ale to domena raczej typowych Gastarbeiter-ów którzy po mmiesiącu pytają się jak po polsku jest -kwiecień!
E tam zaraz z ziemią. Po prostu zwróciłem uwagę, że człowieka nie można obdarzać takimi epitetami. Oglądam "U Pana Boga..." i widzę, że ludzie w Pana okolicy tacy sympatyczni, a Pan (przecież z Suwałk do Królowego Mostu nawet 150 kiklometrów nie będzie) taki naburmuszony. Ksiądz Antoni (proboszcz z filmu) do takiej zawziętości by zniechęcał, to i ja rękę do Pana na zgodę wyciągam. A jeśli poczuł się Pan urażony, to przepraszam, nie to miałem naprawdę w zamiarach.Yorgus100 pisze:bo Pan zrównałes mnie z ziemią pod pretekstem krwiopijstwa wobec pracowników i traktowania ich z góry





