czy w waszych firmach jest odpowiedzialność finansowa za materiał, narzędzia itp?? Moj pracodawca chce takową wprowadzić. Trochę jest to dla mnie śmieszne - brak może zdarzyć się każdemu - tym bardziej jak pracuje się np. 2 lub 3 maszynach jednocześnie. Jak ktoś robi non stop braki to takie osoby się zwalnia i tyle. Dla mnie to jest jakieś cwaniactwo - no chyba że pracodawca będzie się ze mną dzielił zyskami 50/50. Nigdy nie miałem kolizji, braków się parę zrobiło - ale też bez przesady. Taka odpowiedzialność to taki dodatkowy bodziec stresu, który działa demotywująco ( kiedyś pracowałem w UK gdzie wartość sztuki wynosiła ok 400.000zł ). Chyba wracam do UK bo te polskie cwaniaki mnie rozwalają
odpowiedzialność finansowa - czy jest w waszych firmach
-
Ori83
Autor tematu - Czytelnik forum poziom 3 (min. 30)

- Posty w temacie: 2
- Posty: 35
- Rejestracja: 10 lip 2007, 23:45
- Lokalizacja: lubelskie
odpowiedzialność finansowa - czy jest w waszych firmach
Witam,
czy w waszych firmach jest odpowiedzialność finansowa za materiał, narzędzia itp?? Moj pracodawca chce takową wprowadzić. Trochę jest to dla mnie śmieszne - brak może zdarzyć się każdemu - tym bardziej jak pracuje się np. 2 lub 3 maszynach jednocześnie. Jak ktoś robi non stop braki to takie osoby się zwalnia i tyle. Dla mnie to jest jakieś cwaniactwo - no chyba że pracodawca będzie się ze mną dzielił zyskami 50/50. Nigdy nie miałem kolizji, braków się parę zrobiło - ale też bez przesady. Taka odpowiedzialność to taki dodatkowy bodziec stresu, który działa demotywująco ( kiedyś pracowałem w UK gdzie wartość sztuki wynosiła ok 400.000zł ). Chyba wracam do UK bo te polskie cwaniaki mnie rozwalają
czy w waszych firmach jest odpowiedzialność finansowa za materiał, narzędzia itp?? Moj pracodawca chce takową wprowadzić. Trochę jest to dla mnie śmieszne - brak może zdarzyć się każdemu - tym bardziej jak pracuje się np. 2 lub 3 maszynach jednocześnie. Jak ktoś robi non stop braki to takie osoby się zwalnia i tyle. Dla mnie to jest jakieś cwaniactwo - no chyba że pracodawca będzie się ze mną dzielił zyskami 50/50. Nigdy nie miałem kolizji, braków się parę zrobiło - ale też bez przesady. Taka odpowiedzialność to taki dodatkowy bodziec stresu, który działa demotywująco ( kiedyś pracowałem w UK gdzie wartość sztuki wynosiła ok 400.000zł ). Chyba wracam do UK bo te polskie cwaniaki mnie rozwalają
-
Ori83
Autor tematu - Czytelnik forum poziom 3 (min. 30)

- Posty w temacie: 2
- Posty: 35
- Rejestracja: 10 lip 2007, 23:45
- Lokalizacja: lubelskie
na etacie, z tego co wiem firma jest ubezpieczona od kolizji to raz, a po drugie każda szanująca się firma , np. 1 -2% braków ma wliczone w koszta produkcji. ta firma ma 1% czyli nie rozumiem po co te zagrywki-chyba robi się krucho i szukają kwadratowych jajZienek pisze:Powiedz, że w związku z tym chcesz się ubezpieczyć OC, co podniesie Twoje koszty o jakieś 15% i zgadzasz się na takie warunki pod warunkiem podwyżki o 15%. Ew. jakoś mu zakomunikuj, że coś takiego jest jak OC od działalności.
jesteś na etacie, czy samozatrudniony?
-
logicsys
- Specjalista poziom 1 (min. 100)

- Posty w temacie: 1
- Posty: 181
- Rejestracja: 03 lis 2010, 21:25
- Lokalizacja: Norwegia
W mojej eks firmie tez się tak zaczynało. Zaczęli szukać wszędzie oszczędności. Każdy brak trzeba było odrabiać za free po godzinach, ale mimo wszystko nie pomogło. Firma padła :p
byl Spnner PD, CTX 310 eco (sinumerik 840D, 810, autoturn, shopmil)
jest Mazak integrex 400 (mazak matrix) Anayak HVM3800 (Heidenhein 426), gibbscam
jest Mazak integrex 400 (mazak matrix) Anayak HVM3800 (Heidenhein 426), gibbscam
-
mc2kwacz
- Lider FORUM (min. 2000)

- Posty w temacie: 2
- Posty: 2920
- Rejestracja: 27 maja 2013, 22:18
- Lokalizacja: gdzieś
Pracownika można pociągnąć do odpowiedzialności za mienie powierzone. Komórkę, komputer, samochód służbowy. Za jego uszkodzenie lub zniszczenie poza zwykłym zużyciem. Nie ma opcji żeby pracownika w godzinach pracy etatowej obciążyć za psujące się narzędzia czy okresowe błędy popełniane. Od tego są technolodzy i majstrowie oraz kontrola jakości żeby pilnowali wszystkiego na bieżąco i reagowali zanim szkoda urośnie. Chyba żeby udowodnić pracownikowi celowe działanie.
Od tego żeby karać na braki i nagradzać za dobra robotę jest system nagród i premii oraz system awansu.
Ten co na taki pomysł wpadł, w stosunku do etatowców, ma coś nie teges z główką. I nie zna prawa. W razie czego w sądzie pracy zostałby rozerwany na strzępy.
P.S.
Zarobki w zdrowym systemie są ściśle powiązane z odpowiedzialnością i ryzykiem. Właściciel nie wykonuje sam prostych czynności, ale ponosi za nie odpowiedzialność finansową i prawną. Pracownik szary zarabia mało, ale za nic praktycznie nie odpowiada. Coś za coś.
Od tego żeby karać na braki i nagradzać za dobra robotę jest system nagród i premii oraz system awansu.
Ten co na taki pomysł wpadł, w stosunku do etatowców, ma coś nie teges z główką. I nie zna prawa. W razie czego w sądzie pracy zostałby rozerwany na strzępy.
P.S.
Zarobki w zdrowym systemie są ściśle powiązane z odpowiedzialnością i ryzykiem. Właściciel nie wykonuje sam prostych czynności, ale ponosi za nie odpowiedzialność finansową i prawną. Pracownik szary zarabia mało, ale za nic praktycznie nie odpowiada. Coś za coś.
-
WZÓR
- Moderator
-
Lider FORUM (min. 2000)
- Posty w temacie: 1
- Posty: 8464
- Rejestracja: 01 sty 2009, 20:01
- Lokalizacja: Oława
Re: odpowiedzialność finansowa - czy jest w waszych firmach
Poczytaj Kodeks Pracy , to może Ciebie oświeci ...... , kolego.Ori83 pisze:Witam,
czy w waszych firmach jest odpowiedzialność finansowa za materiał, narzędzia itp?? Moj pracodawca chce takową wprowadzić. Trochę jest to dla mnie śmieszne -
(....)
Odpowiedzialność materialna pracowników (art. 114-127)
www.bibliotekakp.pl/save_pdf_advice.php?aid=36&save=1
To wracaj .... , wolna droga.... Chyba wracam do UK bo te polskie cwaniaki mnie rozwalają
Mariusz.
Ostatnio zmieniony 18 sie 2014, 20:18 przez WZÓR, łącznie zmieniany 1 raz.
Pomagam w:
HAAS - frezarki, tokarki
HAAS - frezarki, tokarki
-
gregor1975
- Specjalista poziom 2 (min. 300)

- Posty w temacie: 1
- Posty: 419
- Rejestracja: 25 kwie 2012, 17:30
- Lokalizacja: K-K
Odgrzewany kotlecik, ale dla mnie smaczny:
W jednej z eks firm jako etatowiec zatrudniony po dość przewlekłym dołku finansowym łykałem wszystko jak leci. Na tej zasadzie, "uspokojony" dodatkowo zwrotem typu niech pan się nie martwi, to tylko formalność, podpisałem szereg papierów w związku z szeroko rozumianą odpowiedzialnością materialną. W ten sposób stałem się formalnie materialnie odpowiedzialny za urządzenia wartości ponad jednego miliona złotych a rzeczywiście tej odpowiedzialności nie mogłem przypilnować bo to nie był żaden laptop, komórka, czy samochód służbowy, tylko wielkogabarytowe urządzenia badawczo-produkcyjne, przy których grzebało lub mogła grzebać masa ludzi.
Kiedy już odchodziłem stamtąd w atmosferze konfliktu, dziękowałem nie wiadomo komu, że nic przykrego nie zdarzyło się z tym sprzętem bo rozpoczęła się masowa akcja zbierania haków na mnie, w której czynnie uczestniczyli, oprócz - co oczywiste - najwyższego kierownictwa firmy, moi dotychczasowi "koledzy" - współpracownicy.
Ja wyniosłem z tego taką lekcję, że nie można być desperatem i dobrze kalkulować, czy fakt "posiadania" pracy jest warty własnoręcznie wykonanego bazgroła na papierze.
Innym polecam do przemyślenia.
W jednej z eks firm jako etatowiec zatrudniony po dość przewlekłym dołku finansowym łykałem wszystko jak leci. Na tej zasadzie, "uspokojony" dodatkowo zwrotem typu niech pan się nie martwi, to tylko formalność, podpisałem szereg papierów w związku z szeroko rozumianą odpowiedzialnością materialną. W ten sposób stałem się formalnie materialnie odpowiedzialny za urządzenia wartości ponad jednego miliona złotych a rzeczywiście tej odpowiedzialności nie mogłem przypilnować bo to nie był żaden laptop, komórka, czy samochód służbowy, tylko wielkogabarytowe urządzenia badawczo-produkcyjne, przy których grzebało lub mogła grzebać masa ludzi.
Kiedy już odchodziłem stamtąd w atmosferze konfliktu, dziękowałem nie wiadomo komu, że nic przykrego nie zdarzyło się z tym sprzętem bo rozpoczęła się masowa akcja zbierania haków na mnie, w której czynnie uczestniczyli, oprócz - co oczywiste - najwyższego kierownictwa firmy, moi dotychczasowi "koledzy" - współpracownicy.
Ja wyniosłem z tego taką lekcję, że nie można być desperatem i dobrze kalkulować, czy fakt "posiadania" pracy jest warty własnoręcznie wykonanego bazgroła na papierze.
Innym polecam do przemyślenia.




