O, poznałeś LinuxCNCmc2kwacz pisze: zrobi na tokarce dokładnie wszystko czego dusza zapragnie, wliczając w to automatyczne cykle zdejmowania warstw, gwintów, stożków, rowków. Byle tylko nóż był w stanie podejść. I zrobi to absolutnie niezawodnie, bez jakiegokolwiek ryzyka zgubienia kroków czy podobnych zdarzeń. Można sobie napisać procedury lub nawet funkcje do powtarzanych nietypowych operacji, i nawet opisanie dość skomplikowanego kształtu z palca trwa wtedy parę chwil. Czego chcieć więcej w zwykłej maszynie skrawającej?
.
Optoizolacja LPT - następne wcielenie ...
-
kamar
- Lider FORUM (min. 2000)

- Posty w temacie: 2
- Posty: 17168
- Rejestracja: 18 wrz 2010, 06:17
- Lokalizacja: Kozienice
- Kontakt:
Tagi:
-
MlKl
- Lider FORUM (min. 2000)

- Posty w temacie: 2
- Posty: 3703
- Rejestracja: 15 sie 2010, 13:44
- Lokalizacja: Błonie
- Kontakt:
Trzeba zrozumieć człowieka. On nie chce się zastanawiać, jak zmusić maszynę, żeby robiła dokładnie to, co trzeba. Woli kupić taką, która robi mniej więcej to co trzeba, co najwyżej sobie popłacze, że mu pauza nie działa, albo coś.kamar pisze:O, poznałeś LinuxCNCz ust mi to wyjąłeś
mac2kwacz - już gdzies pisałem, ale zdaje się, że nowy moderator posłał w kosmos: LinuxCNC jest wystarczająco szybki, by obsłużyć tokarkę we wszelkich operacjach. Konia z rzędem temu, co znajdzie serwis, potrafiący utrzymać w ruchu 30 letnią maszynę CNC i np ją ponownie zaprogramować po padzie kluczowego elementu systemu, oczywiście, jak zdobędzie odpowiedni zamiennik. Ja na swojej tokarce frezuję, dłutuję, przeciągam - wszystko wciąż z tego samego programu, co najwyżej wczytuję mu inną konfigurację. Żadnej tokarki z fanucem bym do tego nie zmusił.
-
mc2kwacz
- Lider FORUM (min. 2000)

- Posty w temacie: 9
- Posty: 2920
- Rejestracja: 27 maja 2013, 22:18
- Lokalizacja: gdzieś
Dlaczego "mniej więcej"? Sugerujesz że napęd serwomechanizmami z odczytem liniałowym lub enkoderowym to coś gorszego niż krokowce? Chyba nie w tę stronę to zachodzi...
Akurat to prawda z tym serwisem. Może być problem gdy taka starzyzna padnie. Jednak z tym jest podobnie jak ze starymi VW, Mercedesami i Audi, które tak chętnie nabywamy, poskładane z pięciu rozbitych strucli w garażu pod Gnieznem - daje się kupić części z demobilu.
Zaprogramowanie na nowo parametrów wymaga po prostu ich wprowadzenia. Nie jest to skomplikowana operacja, pod warunkiem że ma się je spisane. Te urządzenia są też zazwyczaj jak najbardziej naprawialne, bo wyprodukowane metodami na dzień dzisiejszy średniowiecznymi a podzespoły są dostępne.
Ale, żeby nie było, ja nikogo nie namawiam do kupowania starych schodzonych maszyn po pięciu właścicielach. Po prostu podałem przykład, jaka przepaść dzieli możliwości maszyny dedykowanej i maszyny skleconej amatorskim sumptem. Bo dopiero co był wątek na temat problemów z odczytem głupiego enkodera w linuxie.
Tokarka ma toczyć a nie wiązać krawaty. Kupuję się porządne narzędzia, programuje je, naciska guzik i jazda. Jeśli sama tokarka nie wystarcza, to się bierze taką z napędzanymi narzędziami albo centrum obróbcze. O możliwości maszyny decyduje przecież mechanika a sterowanie jest dodatkiem, który zawsze można zmienić na inny.
Ja tam zawsze byłem zwolennikiem dedykowanych urządzeń a nie sterowanych pecetem lub "wszystko w jednym". I raczej nie zmienię przekonań, bo gdybym miał zmienić to już miałem ku temu okazje.
Masz świętą rację, nie chcę się nad tym zastanawiać i marnować czasu. Do zastanawiania się mam inne tematy, ciekawsze nieporównanie. Z tokarki ma wyjść detal prototypowy albo kartonowe pudełko produkcji małoseryjnej, w odpowiednio dobrej jakości. Niczego więcej nie oczekuję. I ostatnie co mnie interesuje, to rozwiązywanie problemów które w ogóle nie powinny wystąpić.
Akurat to prawda z tym serwisem. Może być problem gdy taka starzyzna padnie. Jednak z tym jest podobnie jak ze starymi VW, Mercedesami i Audi, które tak chętnie nabywamy, poskładane z pięciu rozbitych strucli w garażu pod Gnieznem - daje się kupić części z demobilu.
Zaprogramowanie na nowo parametrów wymaga po prostu ich wprowadzenia. Nie jest to skomplikowana operacja, pod warunkiem że ma się je spisane. Te urządzenia są też zazwyczaj jak najbardziej naprawialne, bo wyprodukowane metodami na dzień dzisiejszy średniowiecznymi a podzespoły są dostępne.
Ale, żeby nie było, ja nikogo nie namawiam do kupowania starych schodzonych maszyn po pięciu właścicielach. Po prostu podałem przykład, jaka przepaść dzieli możliwości maszyny dedykowanej i maszyny skleconej amatorskim sumptem. Bo dopiero co był wątek na temat problemów z odczytem głupiego enkodera w linuxie.
Tokarka ma toczyć a nie wiązać krawaty. Kupuję się porządne narzędzia, programuje je, naciska guzik i jazda. Jeśli sama tokarka nie wystarcza, to się bierze taką z napędzanymi narzędziami albo centrum obróbcze. O możliwości maszyny decyduje przecież mechanika a sterowanie jest dodatkiem, który zawsze można zmienić na inny.
Ja tam zawsze byłem zwolennikiem dedykowanych urządzeń a nie sterowanych pecetem lub "wszystko w jednym". I raczej nie zmienię przekonań, bo gdybym miał zmienić to już miałem ku temu okazje.
Masz świętą rację, nie chcę się nad tym zastanawiać i marnować czasu. Do zastanawiania się mam inne tematy, ciekawsze nieporównanie. Z tokarki ma wyjść detal prototypowy albo kartonowe pudełko produkcji małoseryjnej, w odpowiednio dobrej jakości. Niczego więcej nie oczekuję. I ostatnie co mnie interesuje, to rozwiązywanie problemów które w ogóle nie powinny wystąpić.
-
MlKl
- Lider FORUM (min. 2000)

- Posty w temacie: 2
- Posty: 3703
- Rejestracja: 15 sie 2010, 13:44
- Lokalizacja: Błonie
- Kontakt:
Twoje PikoCNC pracuje z serwomechanizmami i liniałami? Oszczędzaj moje zajady... Jak spojrzysz na nagłówek tego forum, to powinieneś dojrzeć podtytuł: "Amatorskie maszyny CNC". Ty reprezentujesz punkt widzenia bogatego przedsiębiorcy, któremu konkurencja na starych maszynach przerobionych tanio na CNC psuje rynek. Żeby ci się zamortyzowała maszyna za kilkaset tysięcy musisz odpowiednio wycenić godzinę jej pracy. Moją się opłaca gonić i za 20 zł/h i dawno zarobiła na siebie. I to wyłącznie w ramach samofinansującego się hobby, bo na życie zarabiam jako programista. Na GNU GPL...
A z tokarką nie mam żadnych problemów. Oprogramowałem komputer, napisałem sobie kilka procedurek, i drugi rok po prostu używam, praktycznie nie tykając g-codu. Dowolnie skomplikowany detal programuję wypełniając tabelki, które sobie sam wcześniej stworzyłem, albo stworzył je ktoś inny. To po prostu działa, nie gubi kroków, nie myli się.
A z tokarką nie mam żadnych problemów. Oprogramowałem komputer, napisałem sobie kilka procedurek, i drugi rok po prostu używam, praktycznie nie tykając g-codu. Dowolnie skomplikowany detal programuję wypełniając tabelki, które sobie sam wcześniej stworzyłem, albo stworzył je ktoś inny. To po prostu działa, nie gubi kroków, nie myli się.
-
mc2kwacz
- Lider FORUM (min. 2000)

- Posty w temacie: 9
- Posty: 2920
- Rejestracja: 27 maja 2013, 22:18
- Lokalizacja: gdzieś
Jedz więcej warzyw, oddychaj świeżym powietrzem, mniej przed ekranem z projektami GNU, to i zajady znikną 
Mylisz tematy. Z urządzeń skrawających cnc mam i frezarkę na krokowcach, obecnie z Piko, i mam fabryczna tokarkę z markowym sterowaniem. Nie mam problemu z godzeniem tych 2 światów i dostrzegam zalety obydwu: Piko jest tani i wystarczający, kontroler "firmowy" jest klasą samą w sobie, niezawodny i też wystarczający. Bo dlaczego miałby nie być skoro jest w stanie wykorzystać w pełni precyzję maszyny, która z kolei przekracza moje najśmielsze perspektywiczne potrzeby?
O ile opanowanie Piko było łatwe, o tyle przyzwyczajenie się do sterownika na maszynie już nie. Praktycznie trzeba przestudiować manual w całości, żeby nie było potem po drodze żadnych (prawie) wątpliwości. Ale warto było. Choćby po to, żeby potem każdy inny podobny sterownik dał się łatwo obsłużyć. Taka przydatna umiejętność, którą warto posiąść. Coś jak pływanie nie mając dostępu do zbiornika wodnego albo jazda na rowerze choć jeździ się przede wszystkim samochodem.
Forum dotyczy CNC. Sa na nim działy dot. również oprogramowania pecetowego pomocniczego oraz sterowników markowych. A teraz rozmawiamy w dziale ELEKTRONIKA CNC. Bez rozróżnienia na samoróby, sprzęt niszowy firmowy i sprzęt firmowy dominujący na rynku.
Tokarkę kupiłem z założeniem, że nie jest w stanie się zwrócić i nigdy to nie nastąpi - w kwestii wyjaśnienia. I, jako sprzęt używany, nie kosztowała majątku.
Mylisz tematy. Z urządzeń skrawających cnc mam i frezarkę na krokowcach, obecnie z Piko, i mam fabryczna tokarkę z markowym sterowaniem. Nie mam problemu z godzeniem tych 2 światów i dostrzegam zalety obydwu: Piko jest tani i wystarczający, kontroler "firmowy" jest klasą samą w sobie, niezawodny i też wystarczający. Bo dlaczego miałby nie być skoro jest w stanie wykorzystać w pełni precyzję maszyny, która z kolei przekracza moje najśmielsze perspektywiczne potrzeby?
O ile opanowanie Piko było łatwe, o tyle przyzwyczajenie się do sterownika na maszynie już nie. Praktycznie trzeba przestudiować manual w całości, żeby nie było potem po drodze żadnych (prawie) wątpliwości. Ale warto było. Choćby po to, żeby potem każdy inny podobny sterownik dał się łatwo obsłużyć. Taka przydatna umiejętność, którą warto posiąść. Coś jak pływanie nie mając dostępu do zbiornika wodnego albo jazda na rowerze choć jeździ się przede wszystkim samochodem.
Forum dotyczy CNC. Sa na nim działy dot. również oprogramowania pecetowego pomocniczego oraz sterowników markowych. A teraz rozmawiamy w dziale ELEKTRONIKA CNC. Bez rozróżnienia na samoróby, sprzęt niszowy firmowy i sprzęt firmowy dominujący na rynku.
Tokarkę kupiłem z założeniem, że nie jest w stanie się zwrócić i nigdy to nie nastąpi - w kwestii wyjaśnienia. I, jako sprzęt używany, nie kosztowała majątku.




