jasiu... pisze:A to ci się tylko tak wydaje. Jeśli wiesz, jaki dźwięk masz zagrać, to wiesz, na którym klawiszu, na której strunie, czy w której dziurce harmonijki go znajdziesz.
Jeśli grasz to co znasz już dobrze to tak, ale czasem jeśli się walnie pomyłke to trzeba się nakombinować aby z niej wyjść. O nowych utworach nie wspomne.
jasiu... pisze:Tylko, że plumkając sobie cośtam trenujesz ucho. W efekcie zaczynasz rozróżniać muzykę wartościową, od zwyczajnego muzycznego efekciarstwa. I moim zdaniem warto się tego nauczyć.
Tak bym tego nie opisał. Raczej jeśli coś gram to wiem jaki jest stopień skomplikowania danego utworu. Natomiast osobną sprawą jest to czy dany utwór trafia w nasz gust czy jednak nie. Gust to coś nieokreślonego wiec trudnego w opisaniu a tym bardziej w posortowaniu czy coś jest ok czy nie.
jasiu... pisze:Wtedy od razu słyszysz, co zostało stworzone przez człowieka, a co przez AI.
Już nie, obecnie to co tworzą te programy to nie różni się od wykonania żywych ludzi. Bawiłem się przez chwilke kreatorem SUNO i sporo to potrafi.
jasiu... pisze: Problemem dla organisty jest czasem trafienie w to, co zaintonował ksiądz.
To też jest tak że dany głos przeważnie jest w jakiejś tonacji. Widać to w różnych wykonaniach tej samej piosenki ale granej przez róznych wykonawców. Ale tak, czasem trudno trafić szczególnie jeśli ktoś śpiewa w dużej części półtonami.
jasiu... pisze:Niech to będzie dobra muzyka, a nie komercyjne, prostackie i prymitywne często dźwięki.
To akurat jest trudne do definicji bo to ów gust który jest taki a nie inny.




