jasiu... pisze:czy ja całe życie, kilkadziesiąt lat, źle robiłem na tokarce?
Zawsze zakładałem jedną stronę przygotówki w twardych szczękach, nie przejmując się za bardzo biciem. I tak to miejsce, w którym trzymały twarde szczęki było później stoczone, choćby dlatego, że zawsze były tam odgnioty od miejsc, w którym szczęki wciskały się w materiał przygotówki.
Nigdy twardych szczęk nie szlifowałem, ani nie toczyłem, bo kilkusetkowe bicie nie miało żadnego znaczenia przy tej obróbce. A jak biło za dużo, to znaczy, że przypadkowo pomyliłem szczęki i ta z jedynką znalazła się tam, gdzie powinna być np. trzecia.
A po obrobieniu jednej strony zawsze przemocowałem w szczęki miękkie, podtoczone, gdzie bicia, właśnie przez podtoczenie nie było. A że szczęki miękkie, to też nie było odgnieceń na wcześniej obrobionej powierzchni.
Robiłeś dokładnie to co większość operatorów, twarde szczęki szlifowało się wtedy kiedy się wytarły by nie trzymały stożka (o nowe kiedyś nie było łatwo), a drugą stronę detalu robiło tak jak piszesz, w zataczanych albo specjalnych których każdy tokarz (z czasem) miał całą kolekcję, dlatego studzę zawsze zapał kolegów do przesadnego martwienia się niewielkim biciem w twardych...












