To nie mój błąd, to woda z marketu!
Chciałem podzielić się swoimi spostrzeżeniami, bo na wielu forach widzę porady typu „dolej mąki”, kiedy gulasz wychodzi rzadki jak zupa.
Problem zazwyczaj leży w samym surowcu, a konkretnie w łopatce wieprzowej.
Moim zdaniem dzisiejsza łopatka (szczególnie ta pakowana z marketów) jest potężnie nastrzykiwana wodą i solanką, żeby podbić wagę.
Haaa , Ameryki nie odkryłem .
Łopatka sama w sobie ma mało naturalnego tłuszczu i kolagenu, więc zamiast ładnie zagęścić sos podczas duszenia, po prostu oddaje całą tę chemiczną wodę do garnka.
Efekt?
Mięso się nie smaży, tylko gotuje we własnym soku, a sos jest rzadki i bez wyrazu.

Ostatni raz kupuję mięso w oławskim Intermarche.
P.s.
Niedługo w okolicy otwierają sklep Dino.
Tam mięso chwalą.
Mariusz.




