Defensywność ego – jak z nauczyciela robi się agresora. O upadku szacunku do rzemiosła na współczesnej hali produkcyjnej

Tu można porozmawiać na dowolny temat nie koniecznie związany z tematyką maszyn i CNC

atom1477
Lider FORUM (min. 2000)
Lider FORUM (min. 2000)
Posty w temacie: 15
Posty: 4051
Rejestracja: 21 kwie 2011, 10:58
Lokalizacja: ::

Re: Defensywność ego – jak z nauczyciela robi się agresora. O upadku szacunku do rzemiosła na współczesnej hali produkcy

#71

Post napisał: atom1477 » 29 paź 2026, 20:00

WZÓR pisze: ↑
29 paź 2026, 19:44
Bo ta „skarga na opieprz” i „szukanie winnych w procedurach” to są po prostu dwie strony tej samej monety.
Dlaczego młody leci na skargę do kierownika po męskiej reprymendzie? Właśnie dlatego, że włącza mu się defensywność ego! Starszy operator widzi, że młody robi coś niezgodnie ze sztuką (albo po swojemu, ignorując ryzyko), podchodzi i mówi mu wprost, czasem bez owijania w bawełnę: „Chłopie, co ty odstawiasz, zaraz tu coś rozwalisz!”. Zamiast refleksji: „O kurczę, facet ma rację, zmaściłem”, w głowie młodego rodzi się bunt: „Jak on śmie podnosić na mnie głos? Przecież starałem się zrobić to sprytniej!”. I leci do biura skarżyć się na „agresję”. Skarga na ton dyskusji to tylko tarcza obronna, która ma zasłonić fakt, że młody po prostu nie radzi sobie z krytyką merytoryczną. O to mi chodziło w pierwszym poście i to podtrzymuję.
Nie wiemy jak to konkretnie wyglądało, bo wcześniej nie opisałeś tego wystarczająco dokładnie.
Dopiero teraz dałeś trochę bardziej dokładny opis.
Ciągle jednak pomijasz fakt że do takiej refleksji: „O kurczę, facet ma rację, zmaściłem”, daleka droga.
Wyjaśnialiście co konkretnie młody robi źle, czy było tylko „Chłopie, co ty odstawiasz, zaraz tu coś rozwalisz!”?
Bo jak tylko to, to nic dziwnego że młody się obrażał.
Oczywiście reakcja mogła być różna. Ja bym nigdzie nie skarżył, ale chciałbym żeby starszy wyjaśnił o co mu chodzi albo się odstosunkował. Musiały być jakieś inne szczegóły które decydowały że młody leciał na skargę. Nie wiemy na przykład czy leciał od razu czy dopiero po kliku skargach. I czy to było kilku młodych z których każdy reagował tak samo.
WZÓR pisze: ↑
29 paź 2026, 19:44
I masz rację – ja w pizzerii pewnie po godzinie spaliłbym piec i rzucił fartuchem, bo nikt mnie do tego nie przyuczył.
Nie to miałem na myśli. Chodziło mi że wkurzyło by Cię że co chwila ktoś stopuje Twoją pracę, poprawiając Cię albo zabraniając tego czy tamtego.
WZÓR pisze: ↑
29 paź 2026, 19:44
Tylko zobacz, jaka z tego wynika chora sytuacja na hali:
1.Młody jest sfrustrowany, bo wrzucili go na minę. Czuje presję wyniku, a nie ma pojęcia o fizyce skrawania.
2.Starszy dostaje białej gorączki, bo zamiast robić swoją robotę, musi bez końca pilnować dorosłego faceta, żeby ten nie zrobił krzywdy sobie albo maszynie. I to za darmo, bo nikt mu za ten „mentoring” dodatkowo nie płaci.
W takich warunkach wystarczy iskra.
Ja to dobrze widzę, i właśnie dlatego mówię że w młodych jest mniej winy niż zakładasz.
Nawet jeżeli owe "defensywne ego" się tam u młodych pojawia, to pojawia się wcześniej właśnie przez ową iskrę. Ich naturalny próg wyzwalania tego "defensywnego ego" jest wyższy.
WZÓR pisze: ↑
29 paź 2026, 19:44
Szefostwo kupuje maszynę za dwa miliony złotych, a potem żałuje paru tysięcy na doświadczonego, dobrze opłaconego fachowca. Zatrudniają człowieka z łapanki, dają mu dwutygodniowe „szkolenie” z klikania zielonego przycisku i rzucają na głęboką wodę.
Twój pierwszy post wygląda jak opis zjawiska społecznego, jakby wszędzie tak było gdy tylko pojawią się młodzi. Stąd moja silna reakcja prostująca :D
Dobrze że w końcu zauważyłeś/przyznałeś że głównym winowajcą jest szefostwo, a problem wystąpił dla młodych z poza branży. Czyli że nie jest to uniwersalna prawda. Choć oczywiście jakiś spadek moralności/szacunku do nauki czy zawodu jednak występuje. Ale nie aż taki jak się tu opisywało.
Moje pokolenie się też nasłuchało w młodości że nic z nas nie będzie. Twoje i poprzednie też.




drzasiek90
Lider FORUM (min. 2000)
Lider FORUM (min. 2000)
Posty w temacie: 2
Posty: 2431
Rejestracja: 25 kwie 2016, 11:58
Lokalizacja: Jodlowa
Kontakt:

Re: Defensywność ego – jak z nauczyciela robi się agresora. O upadku szacunku do rzemiosła na współczesnej hali produkcy

#72

Post napisał: drzasiek90 » 29 paź 2026, 23:08

WZÓR pisze: ↑
29 paź 2026, 16:20
Problem pojawia się jednak w punkcie, o którym wspomniałeś na końcu – w wychowaniu i odporności psychicznej.
Dzisiejsze mylenie „bezstresowego wychowania” z brakiem jakichkolwiek wymagań zbiera straszne żniwo. Kiedyś twarda uwaga od starszego fachowca była lekcją rzemiosła – brało się ją na klatę, poprawiało błąd i szło dalej.
Dzisiaj u wielu młodych ludzi włącza się dokładnie ta „defensywność ego” z tytułu wątku.
Zamiast refleksji: „zmaściłem robotę, muszę się poprawić”, pojawia się mechanizm obronny: „ten stary się na mnie uwziął, jest agresywny i się czepia”.
Jeśli młody człowiek wynosi z domu i szkoły przekonanie, że jest nieomylny, a każdy stres to trauma, to zderzenie z realiami produkcji (gdzie błąd kosztuje tysiące złotych albo zdrowie) jest dla niego szokiem. I wtedy, zamiast uczyć się od nauczyciela, woli zrobić z niego wroga.
Szkoda, bo na takim podejściu tracą wszyscy – i jakość rzemiosła, i atmosfera w pracy.
Ja bym nie stawiał winy tylko po stronie młodych w ogólnym podejściu.
Bo jest różnie.
Jeśli starszy doświadczony faktycznie podchodzi życzliwie i chce nauczyć a młody przez błędy w wychowaniu stawia opór - to tak, masz rację.
Ale zdarza się także, że ta starsza kadra niechętnie pomaga młodszym a wręcz nastawiona jest wrogo.
Nie wiadomo, czy z zazdrości o zapał i energię, czy z obawy o "wygryzienie" - różnie bywa.
Ja gdy zaczynałem pracę zawodową to właśnie spotkałem się z tą niechęcią ze strony starszych doświadczonych kolegów.
Tyle, że ja nie potrzebowałem od nich nauki zawodu - ale jako świeżak w dużym zakładzie nie za bardzo wiedziałem do kogo w jakiej sprawie i gdzie wogóle uderzyć, nie znałem procedur i metod panujących w formie - do tego przydałoby się wsparcie ale z tym było właśnie różnie ze strony tych starszych panów - tak jakby się obawiali, że coś im zabiorę.
Zderzałem się także z krytyką - ponieważ podejmowałem się projektów trudnych których wcześniej nie podejmowano - bo ci starsi twierdzili, że się nie da. A ja byłem młody i ambitny i chciałem pokazać, że się da - trzeba było przebrnąć trudny okres "walki" i udowadniania, że nie chce ich wygryźć tylko robić swoje :)
Ja miałem do nich szacunek od startu - pomimo, że momentami nie zasługiwali - ale tak byłem wychowany.
Oni do mnie nie - zeszło pewnie ze dwa lata zanim zaczęli traktować mnie po koleżeńsku :)
Także różnie bywa - a wystarczy od startu wzajemny szacunek i pomoc z obydwu stron.


atom1477
Lider FORUM (min. 2000)
Lider FORUM (min. 2000)
Posty w temacie: 15
Posty: 4051
Rejestracja: 21 kwie 2011, 10:58
Lokalizacja: ::

Re: Defensywność ego – jak z nauczyciela robi się agresora. O upadku szacunku do rzemiosła na współczesnej hali produkcy

#73

Post napisał: atom1477 » 30 paź 2026, 09:22

Mi się wiele rzeczy nie zgadza w opisie WZORu.
Pierwszy post zawierał wykład o "defensywnym ego", i wyglądał zupełnie jak artykuły publikowane przez chaosa.
Później się jednak dowiadujemy że chodzi o konkretne sytuacje, jednak nie są podawane szczegóły tych sytuacji.
Wyciągane są tylko takie szczegóły jakie są akurat potrzebne do odbicia argumentów przeciwnika.
W takiej sytuacji nie da się merytorycznie dyskutować. Musielibyśmy poznać szczegóły konkretnych sytuacji żeby móc się do nich odnieść. Inaczej po prostu nie można uwierzyć na słowo i uwierzyć w winę młodych.
Dlatego przypomnę jakie miałem wnioski:
1. Wina nie w młodych (a w każdym razie nie cała wina), lecz w tym że trafili w nieodpowiednie środowisko pracy. To szefostwo ich tam umieściło i zafundowało im takie warunki.
2. To że stary ma rację pilnując i opieprzając młodego, nie znaczy że młody nie ma racji. Błędne jest założenie że racja może być tylko po jednej stronie.
Przykładem jest skrzyżowanie gdzie padła sygnalizacja świetlna, i wszystkim się zapaliło zielone światło. W takiej sytuacji Myślałbyś że masz rację (pierwszeństwo), i że to inni się mylą bo ignorują swoje światła. I w sumie co do swojej racji miałbyś rację. Ale przecież każdy inny też by miał rację, a winą obarczał Ciebie. Bo tu problemem nie jest brak racji u innych, lecz awaria sygnalizacji.
Tu mamy podobny przypadek.
To że stary kontroluje i opieprza młodego może i jest uzasadnione.
Ale to że młody się buntuje też może być "racją". Bo jest jakiś limit ilości kontroli czy opieprzu jaki można zaakceptować. Powyżej bunt jest zupełnie normalny. "Staremu" łatwo nie zauważyć że tej kontroli zrobiło się za dużo.
Tu być może mamy taki przypadek, bo młodzi z poza branży z jednej strony wymagają tego opieprzu, ale skoro są z poza branży to tego opieprzu robi się za dużo i w końcu nie wytrzymują. Wina nie w "starych" czy "młodych", ale w szefostwie że dopuścił "młodych" z poza brany że takiej pracy.
Nie należy oczekiwać że młodzi przyjmą dowolnie dużą ilość opieprzu tylko dlatego że tego wymaga ich małe doświadczenie zawodowe. Jest jakaś granica przy której należało powiedzieć dość, i zwrócić uwagę szefostwu że zatrudniła nieodpowiednich ludzi.
3. Brakuje informacji o ilości opieprzu. Piszesz że taki opieprz się pojawiał w sytuacji rażącego naruszenia BHP.
I tu coś mi się nie zgadza:
3A. Trudno uwierzyć że nie zdarzyło się że jakaś niebezpieczna sytuacja nie została zauważona i opieprzona. I że mieliśmy kolizję (dzwon), albo przynajmniej jakieś efekty dźwiękowe.
3B: Trudno uwierzyć że w przypadku niedoświadczanych "młodych", tym bardziej nie występowały "operacje" mniejszego kalibru niezwiązane już w BHP. Czyli gdy co najwyżej były wtedy produkowane jakieś braki. Czy w takim przypadku widzieliście te sytuacje ale nie reagowaliście, czy jednak też reagowaliście?
Moim zdaniem w obu przypadkach da się obronić młodego.
Wyjaśnienie 3C: Jeżeli pewne sytuacje nie były zauważane, ale jednak nie powodowały kolizji czy braków, to "młody" utwierdzał się w przekonaniu że robi dobrze. Jak kilka razy coś zrobił i działało, a dopiero za 5-tym razem ktoś zauważył i dał mu opieprz, to ja się wcale nie dziwię że się obrażał (choć formalnie mógł nie mieć racji i na przykład łamać jakieś BHP, a tylko fiksem mu się wcześniej udawało nie spowodować kolizji).
Wyjaśnienie 3D: Może kontrolujecie młodych na tyle mocno, że nigdy nie przeoczyliście ani grubych ani nawet łagodnych wpadek. Czyli opieprz (albo choćby zwrócenie uwagi) było przy każdej możliwej okazji.
Czyli praca młodych wyglądała tak:
Obrazek
Czy to są dobre warunki pracy? Dziwi kogoś że wtedy nie wytrzymują?
To że taka kontrole jest konieczna w przypadku niedoświadczonego pracownika to jedno, nie zmienia to jednak faktu że takie warunki są dalekie od komfortowych. Problemem jest więc to że "młody" został rzucony do pracy za wcześnie, co spowodowało konieczność absurdalnie wysokiej kontroli nad nim. Czyli wina w szefostwie a nie w "młodym".
4. Szkolenie. Najpierw była ogólna mowa o ludziach bez przeszkolenia. Potem że mieli jakieś 2 tygodniowe szkolenie, ale nie wiadomo gdzie (czy na zewnątrz czy u was w firmie).
A przecież mogło być tak że to szkolenie nauczyło ich pewnych nawyków, u was w firmie nieakceptowalnych.
A młody trafia do was nie jako uczeń, lecz już jako pracownik po szkoleniu.
Nie ma u was wtedy relacji uczeń-mistrz, tylko pracownik-pracownik.
Taki młody chce równego traktowania, a nie ciągłego pouczania ze strony starszych. To nie jego wina. To szefostwo i szkolenie wykreowało w nim takie oczekiwania, wmawiając mu że już posiadł wiedzę wystarczającą do samodzielnej pracy.
5. Jeżeli nawet młody wyskakuje z "defensywnym ego", to to nie jest jeszcze problem. Problemem jest to że szefostwo staje po jego stronie. Gdyby ich skargi spuszczało w kiblu to problemu by nie było, czyż nie?
Każdy się rozzuchwala gdy mu się na to pozwala. "Starzy" też by robili z "młodymi" co im się podoba, jakby szefostwo im na to pozwalało (mamy na to wiele dowodów z historii).

WZÓR: nie mówię że nie masz racji, mówię tylko że nie wiemy jaka jest Twoja racja bo jej nie opisałeś wystarczająco dokładnie. Z tego powodu sytuacje jakie opisałem wyżej wydają się prawdopodobne, a wtedy winy młodego za dużej nie ma.
Jeżeli było inaczej to opisz jak, i wtedy się odniosę.

ODPOWIEDZ Poprzedni tematNastępny temat

Wróć do „Na luzie”