Chłopaki, patrzę na tę Waszą dyskusję z boku i moim zdaniem obaj macie trochę racji, tylko gadacie o dwóch skrajnościach.forestgril pisze: ↑13 maja 2026, 17:26Teraz Kolega mówi tak:
Makler pisze: Szkoda jednak, że sprowadzasz moje zdanie wyłącznie do „kasy i chciwości” – to spore uproszczenie.
A wcześniej tak:
Makler pisze:Wszelkie próby moralnego szantażu, że trzeba wspierać lokalnych za wszelką cenę, to po prostu ukryty podatek, który płacimy wszyscy, żeby zarobiła garstka osób.
albo tak
Makler pisze: ślepe kupowanie „u swoich” na dłuższą metę robi krzywdę samym lokalnym producentom. Jeśli konsument kupuje coś tylko z patriotycznego obowiązku, to zdejmuje z rolnika czy rzemieślnika jakąkolwiek presję na rozwój, innowacje i pilnowanie kosztów.
Czyli po prostu mam po cichu zaakceptować, że odwrócił mi kota ogonem i zarzucił mi krzywdzące uproszczenia, wcześniej nie odnosząc się do moich argumentów a samemu czyniąc coś co mnie później zarzucił (czyli wybór jedynie tych elementów z tez rozmówcy, które pasują do własnej narracji)? Nie dam się, sygnalizuję raz jeszcze, że to nie ja zacząłem od ignorowania argumentów strony przeciwnej.
Na pewno prawda jest gdzieś pośrodku: mamy mobilizować lokalnych wytwórców do podnoszenia jakości, ale czynnik lokalnego patriotyzmu bywa istotny a gdy jakości są porównywalne, może być decydującym. Niemcy naprawdę wybierają "swoich" nawet gdy są drożsi, być może bardziej ufając jakości, ale poza tym to mądry patriotyzm ekonomiczny - to m.in. jego efektem PKB Niemców jest 6x takie jak w Polsce przy tylko dwukrotnie większej liczbie ludności. Podobnie - zdaje się - postępują Żydzi. Uczmy się od tych, którzy odnoszą sukces.
Z jednej strony rozumiem Maklera.
Ma rację, że jeśli będziemy kupować u kogoś tylko dlatego, że to Polak czy sąsiad, ignorując kiepską jakość i wysoką cenę, to zrobimy mu krzywdę.
Taki biznes szybko spocznie na laurach, nie będzie się rozwijał, a my tylko przepłacimy.
Z drugiej strony też masz bardzo mocny punkt. Bogate kraje, jak Niemcy, nie wzięły się znikąd.
Tam ludzie mają zakodowane, że jeśli produkt z ich kraju jest dobry, to wolą dać zarobić swojemu niż zagranicznej korporacji. Dlaczego? Bo ten pieniądz do nich wraca w podatkach, drogach i miejscach pracy dla ich dzieci. To nie jest głupia chciwość, tylko dbanie o własne podwórko.
Sęk w tym, żeby znaleźć złoty środek. Nie chodzi o to, żeby ślepo kupować buble z patriotycznego obowiązku (tu rację ma Makler).
Chodzi o to, żeby przy podobnej cenie i jakości świadomie wybrać swojego (i tu rację masz Ty). Zamiast kłócić się o to, kto komu przekręcił kota ogonem, lepiej pogadać, gdzie Waszym zdaniem jest ta granica opłacalności.
Mariusz.




