IMPULS3 pisze: ↑05 maja 2026, 21:28
Dalej to nie tłumaczy czemu niby musiał zginąc za grzechy innych?
To trochę inaczej trzeba interpretować. Przyszedł sobie Jezus i zaczął zmieniać pewien ustalony porządek. W religii, w której istniał jeden naród wybrany, a Pan Bóg był istotą, której należy się bać, przyszedł ktoś, kto zaczął mówić, że Bóg jest fajny, a najważniejsze jest, żebyśmy kochali Boga i bliźniego swego, jak siebie samego.
Na takie coś elita ówczesnego narodowego kościoła nie mogła się zgodzić i załatwiła Jezusowi krzyż. I Jezus to przyjął, nie kombinował z jakimiś cudami, zachował się, jak człowiek, dając przykład, że za prawdziwą wiarę czasem trzeba cierpieć, czasem trzeba nawet oddać życie. I naśladowców miał. Poszukaj sobie przy ilu imionach znajduje się określenie "męczennik".
No to czemu za grzechy innych zginął akurat Jezus, a nie np. święty Piotr, czy święty Andrzej, których też ukrzyżowano? Ano cała tajemnica w tym, że Jezus według naszej wiary był bogiem i synem bożym. To znaczy, nas też stworzył Bóg, też mówimy "Ojcze nasz...", ale raczej nikt Łazarza z grobu by nie wskrzesił. Jezus był wyjątkową osobą dla Boga i mówiąc dzisiejszym językiem zawarł ze swoim Ojcem deal. "Ja im pokażę, że nawet syn boży może przyjąć wszystkie cierpienia, żeby tym zaświadczyć o swojej wierze, nie wyprę się ciebie, nie ucieknę z krzyża, ale ty ojcze odpuść w swojej dobroci tym, którzy poprzez czynienie zła zawinili".
Tak to mniej więcej mogło wyglądać. Jeśli oglądałeś "Ostatnie kuszenie Chrystusa", najpiękniejszy chyba film o śmierci Jezusa, to podobne wnioski można wyciągnąć. Jezus nie ulega pokusie, do końca pozostaje wierny. I za tą wierność my przy okazji dostaliśmy prezent. Jak to pisał w swojej Ewangelii św. Jan:
„Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne”
IMPULS3 pisze: ↑05 maja 2026, 21:28
Tak samo jak i powybierał sobie co mu pasowało a co nie to poodrzucał
Każda hierarchia tak działa. Prorok Izajasz mówi o tym, że ofiary Bogu się nie podobają, ale przecież konsumentami mięsa zwierząt ofiarnych są kapłani i ich rodziny. Czy kościół słucha w szczegółach proroka? Gdyby słuchał, grupa osób chodziłaby głodna.
Jedno jest ważne, moim zdaniem. Kościołów jest sporo. Możesz być członkiem któregokolwiek, albo być poza jakimkolwiek kościołem. Dla mnie tylko brzydko wygląda, jeśli ktoś uważa się za członka kościoła, ale nie akceptuje panujących w kościele zasad. Nie, nie chodzi mi o krytykę wynaturzenia jednostek. Ale zasady zawarte w Wyznaniu Wiary, w Credo trzeba przyjąć bez dyskusji. A jeśli komuś się one nie podobają, powinien odejść. Tak jest uczciwie.