Częścią umowy o pracę powinien być tzw. zakres obowiązków. Ot taki przykładowy udało mi się znaleźć:
https://firmove.pl/_file/Wzory_dokument ... -_wzor.pdf
W takim dokumencie najczęściej jest jedynie sformułowanie (jak w tym wzorcu):
wykonywać pracę w sposób zgodny z przepisami i zasadami bezpieczeństwa i higieny pracy oraz stosować się do wydawanych w tym zakresie poleceń i wskazówek przełożonych
Zauważcie - "w tym zakresie" - to jest ważne.
To nie jest tak, że każde polecenie pracodawca może wydać. Zakres poleceń musi być - i tu się kłania art. 211 Kodeksu Pracy związany z wykonywaniem pracy. Nie ma obowiązku przeszkalać osoby z ulicy np. z Sinumerika.
Ale już ze stosowanych na danym stanowisku procedur, narzędzi, programów przeszkolić ewentualnego zmiennika należy. Bo to się wiąże też z art. 100 Kodeksu pracy, który mówi, że pracownik ma
przestrzegać w zakładzie pracy zasad współżycia społecznego.
Też miałem taki czas w mojej karierze zawodowej, kiedy to osoby mówiły do mnie "kierowniku".
Czy w takiej sytuacji pytanie do szefa:
"a w jaki sposób szef chciałby się odwdzięczyć mi za wprowadzenie nowego na stanowisko?" jest na miejscu - jak najbardziej tak. Gdyby szef "nie zrozumiał", zawsze można szefa spytać
"czy mam szukać sobie innej roboty", skoro szef każe mi swoją wiedzę sprzedać nowemu, żeby mnie zastąpił?". Może łapnie. A może zgodzi się dać jakąś gwarancję na piśmie?
Jedno jest pewne, szef doskonale wie, że ty nie masz żadnego interesu, żeby gościowi przekazać wszystko. No i w szefa interesie jest, żebyś ty taki interes, wykształcenia jak najlepiej młodego, miał. Jak nie rozumie, zawsze możesz zmienić szefa, razem z pracą oczywiście. Będzie mu się opłacało?
No właśnie - i tu jest ten przysłowiowy pies pogrzebany.