Astralny Byt pisze: ↑20 lis 2025, 20:46
Nie wierze w to co napisałeś że nie masz stresów
Ludzie, którzy mają jakieś drobne nawet sukcesy i potrafią te sukcesy zauważać i z nich się cieszyć nie mają stresów. W psychologii często jest stosowana definicja stresu, opracowana przez Lazarusa i Folkmana. Piszą oni, że stres to
określona relacja (relationship) pomiędzy osobą a otoczeniem, która oceniana jest przez osobę jako obciążająca lub przekraczająca jej zasoby oraz zagrażająca jej dobrostanowi”. Z tej definicji widać wyraźnie, co trzeba robić, żeby stresu nie mieć. Wystarczy unikać pewnych sytuacji w życiu, a na inne się przygotować.
Tak najkrócej -
wystarczy nie kombinować. A ja nie muszę. Sytuacje trudne traktuję jako wyzwanie, skoro wiele poprzednich sytuacji trudnych opanowałem, to i z następnymi trudnymi sytuacjami dam sobie radę. Po co od razu wchodzić w stres?
Astralny Byt pisze: ↑20 lis 2025, 20:46
Wogule to rozpedziłeś sie w krytykowaniu Mnie
Ja ci tylko delikatnie zwracam uwagę, gdzie wychodzi na wierzch twoja bufonada. I staram się to robić delikatnie, zadając pytania. Ot czemu nie używasz języka polskiego i wyraz "joga" zastępujesz wyrazem "Yoga"? Jakie masz doświadczenia z jogą? Ja ci już mówiłem, że książkę pani Michalskiej znam. Że znam profesora Szopę i jego pomysł na tzw. "jogę akademicką". A ty? W Rishikesh byłeś może? To czemu się nie chwalisz?
Albo o muzyce - pytam, na jakich instrumentach grasz, a ty pytanie olewasz. A pewnie, że mam i organki (całkiem porządne, lubię bluesa) i mam też kalimbę, a to nie wszystko. A ty?
Nie odpowiadasz na pytania. Lekceważysz mnie, czy jesteś tak przejęty swoją misją zbawiania świata, że liczy się tylko to, co sam chcesz przekazać, a to, o co cię inni pytają nie ma znaczenia. Taka jest rzeczywistość? Bo trochę to tak wygląda.