Staczanie cylindra motocyklowego. Jak chwycić, jak toczyć?
-
panzmiasta
- Specjalista poziom 3 (min. 600)

- Posty w temacie: 3
- Posty: 788
- Rejestracja: 17 gru 2011, 18:13
- Lokalizacja: MALBORK
perfekcyjna B. S. , OUS 1 - Oświęcim 1066/72r; Pozdrawiam
Tagi:
-
c64club
Autor tematu - Specjalista poziom 2 (min. 300)

- Posty w temacie: 7
- Posty: 350
- Rejestracja: 22 sie 2011, 21:26
- Lokalizacja: Katowice
- Kontakt:
Do ćwiczeń znalazłby się jakiś cylinder z "nowoustrojowych" od Komara, od Jawki. Też żeliwo wprasowane w aluminium, więc podobny materiał. W sobotę będę mógł dłużej przy machinie postać, to przeturlam ten arsenał.
Z nowych chinoli jako odpad mam żeliwny cylinder Φ47mm (od 72cc). Nie jest zajechany (po 6 tysiącach km jeszcze resztkowe ślady honowania), ale właściciel zatarł silnik ciągnąc sprzętem 90km/h bez chłodnicy. A że samego tłoka się nie dało w tamtym okresie kupić, gość wymieniał zestaw cyl+tłok.
Chińskie czterosuwy potrafią się zatrzeć od "upalania" sprzęta, te mniejsze mają bowiem za słabe chłodzenie, innej metody popsucia tej grupy nie poznałem. Zdarza mi się przy chiństwie grzebać, sam tym latam, już trzecim. Dwusuwy owszem, te silniki mają tylko jedną zaletę - nie trzeba regulować rozrządu. Chiny 2T dożywają 10 tysięcy, Japonia 25 tysięcy i to są silniki od jeżdżących "emerycko".
Z nowych chinoli jako odpad mam żeliwny cylinder Φ47mm (od 72cc). Nie jest zajechany (po 6 tysiącach km jeszcze resztkowe ślady honowania), ale właściciel zatarł silnik ciągnąc sprzętem 90km/h bez chłodnicy. A że samego tłoka się nie dało w tamtym okresie kupić, gość wymieniał zestaw cyl+tłok.
Chińskie czterosuwy potrafią się zatrzeć od "upalania" sprzęta, te mniejsze mają bowiem za słabe chłodzenie, innej metody popsucia tej grupy nie poznałem. Zdarza mi się przy chiństwie grzebać, sam tym latam, już trzecim. Dwusuwy owszem, te silniki mają tylko jedną zaletę - nie trzeba regulować rozrządu. Chiny 2T dożywają 10 tysięcy, Japonia 25 tysięcy i to są silniki od jeżdżących "emerycko".




