Zatrułem się oparami cynku

mam nadzieję że tylko lekko

Spawalnictwo i obróbka cieplna
Awatar użytkownika

oskaeg
Specjalista poziom 2 (min. 300)
Specjalista poziom 2 (min. 300)
Posty w temacie: 4
Posty: 503
Rejestracja: 28 sty 2011, 19:00
Lokalizacja: Częstochowa

Re: Zatrułem się oparami cynku

#31

Post napisał: oskaeg » 29 maja 2021, 23:17

Wybieram 7. "Chcę zebrać doświadczenia związane z usuwaniem ochronnej powłoki cynkowej w jednym miejscu. Przy czym osobiście sprawdzić różne metody pod kątem bezpieczeństwa ich zastosowania. No i stąd taki tytuł."

Co wcale nie znaczy, ze inne warianty nie są zgodne z prawdą...

To Ja znowu chce się pozbyć chemicznie lakieru z plastikowych elementów i też zebrać doświadczenie w tym temacie, wiem ze są firmy, które świadczą usługi tzw. "odlakierowania". Fajna sprawa, zamiast usuwać farbę mechanicznie, wsadzają to do kąpieli chemicznej.

Ja mam takie nakładki na błotniki i na progi, nie są to duże przedmioty. Teoretycznie można wlać kwas do jakiegoś pojemnika i próbować to zanurzać, całe są z PP więc kwas im nie zaszkodzi. Wpadłem na pomysł, ze można było by zrobić na wymiar pewnego rodzaju "koszulkę" z foli propylenowej. To tak jakbym chciał usunąć farbę z plastikowej dłoni i zamiast zamaczać ją całą w roztworze, założyłbym na nią rękawiczkę i wlał tylko odrobinę kwasu. Oczywiście trzeba dysponować odpowiednim kształtem rękawa, jednak można go stworzyć za pomocą zgrzewarki elektrycznej. Co prawda zbiornik ma prosty kształt, więc nie będziesz miał problemu z kąpielą, jednak może ten pomysł, przyda Ci się do innych, bardziej skomplikowanych kształtów. Przede wszystkim oszczędza się kwas, który jest (no nie tani.) Jak już o tym rozmawiamy...



Awatar użytkownika

Autor tematu
pitsa
Moderator
Lider FORUM (min. 2000)
Lider FORUM (min. 2000)
Posty w temacie: 16
Posty: 3764
Rejestracja: 13 wrz 2008, 22:40
Lokalizacja: PL,OP

Re: Zatrułem się oparami cynku

#32

Post napisał: pitsa » 30 maja 2021, 11:19

Nie ryzykowałbym z koszulką z folii pp. Folia propylenowa jest twarda i mało rozciągliwa, pęka na załamaniach. Takie mam z nią doświadczenie. Na jednorazowo wybrałbym folię polietylenową warstwową "tunelową kilkusezonową", odporniejsza na przebicia, łatwiej uformować z niej kształt. Termicznie.
"wszystko umieć, nic nie robić" - dziadek kamara
ostatni zawód świata - konsument


grafmetal
Sympatyk forum poziom 2 (min. 50)
Sympatyk forum poziom 2 (min. 50)
Posty w temacie: 5
Posty: 67
Rejestracja: 22 lis 2020, 12:32
Lokalizacja: Gdynia
Kontakt:

Re: Zatrułem się oparami cynku

#33

Post napisał: grafmetal » 30 maja 2021, 11:38

oskaeg pisze:To Ja znowu chce się pozbyć chemicznie lakieru z plastikowych elementów i też zebrać doświadczenie w tym temacie, wiem ze są firmy, które świadczą usługi tzw. "odlakierowania". Fajna sprawa, zamiast usuwać farbę mechanicznie, wsadzają to do kąpieli chemicznej.


Z elementów metalowych można się pozbyć lakieru (a przynajmniej niektórych typów lakierów) np. chlorkiem metylenu, jak tutaj (od 5:05):

Atakuje on jednak większość plastików, choć akurat PP i PE nie rusza.

Kwasy raczej tak łatwo nie strawią typowego lakieru, no chyba, że w niektórych, korzystnych przypadkach i to po zastosowaniu wysokich stężeń i temperatur, co jest potencjalnie niebezpieczne.

Awatar użytkownika

oskaeg
Specjalista poziom 2 (min. 300)
Specjalista poziom 2 (min. 300)
Posty w temacie: 4
Posty: 503
Rejestracja: 28 sty 2011, 19:00
Lokalizacja: Częstochowa

Re: Zatrułem się oparami cynku

#34

Post napisał: oskaeg » 30 maja 2021, 13:14

grafmetal pisze:Kwasy raczej tak łatwo nie strawią typowego lakieru, no chyba, że w niektórych, korzystnych przypadkach i to po zastosowaniu wysokich stężeń i temperatur, co jest potencjalnie niebezpieczne.

Podobno kwas siarkowy H2SO4 rozpuszcza lakier samochodowy, mówię "podobno" ponieważ jeszcze tego nie sprawdzałem, ale kwas siarkowy rozpuszcza większość rzeczy, udało mi się w nim rozpuścić np, sylikon, lub poliamid, także może również i da się rozpuścić lakier.

Oczywiście stężony kwas siarkowy 98%. Każdy kwas działa inaczej, ludzie naoglądali się bajek i myślą ze kwas to takie zielone coś, co wszystko wypala.

Kwas siarkowy ma bardzo silne właściwości utleniające. Wynika to z faktu jego silnej higroskopijności – jeżeli w skład związków wchodzą wodór i tlen, to kwas „pobiera” pierwiastki tworzące wodę, w efekcie czego pozostaje sam węgiel. Bardzo dobrze widać to, w reakcji stężonego kwasu siarkowego, np. z cukrem kuchennym. Takie najbardziej efektowne eksperymenty, to polewanie drewna kwasem siarkowym, lub kartki papieru. Widać wtedy jak w miejscu działania kwasu pojawiają się zwęglenia. Takie zjawisko nosi nazwę dehydratacji, potocznie odwodnienia.

Ja pracuje z kwasem siarkowym i jest on dla mnie umiarkowanie niebezpieczny, najgorsze są substancje bardzo lotne, potocznie można powiedzieć ze ten kwas nie paruje, a bynajmniej szybkość parowania tego kwasu jest bardo nie wielka. Przy takiej ilości prac, jakie Ja wykonywałem, ciężko jest zachować absolutną czystość, zdarzało się ze jakieś niewielkie (śladowe ilości) znajdowały się na powierzchni butelki, zdarzało się ze dotknąłem się tego gołymi rekami, czuć było ze ręce robią się natychmiast suche, gdyż kwas siarkowy pobiera wilgoć z otoczenia. Wszystko zależy tak na prawdę od ilości danej substancji i miejsca gdzie się ona znajduje. Wziąłem kiedyś zrobiłem taką najmniejszą jaką się dało krople, o wymiarach 0,5 x 0,5 mm na palca i wsadziłem do buzi, nie stało się absolutnie nic, języka mi nie poparzyło, poczułem tylko bardzo intensywny smak podobny do tabletek z witaminą C z takim akcentem siarkowym, smakuje to tak, jak główki od zapałek.

Robiłem w życiu wiele różnych i na prawdę bardzo niebezpiecznych rzeczy, bo jako nastolatek, odlewałem sobie 10 kg znalu w takim małym pomieszczeniu 2x1 m, także jakby mi się to wylało, to nie miałbym gdzie uciec.

Mnie to np. trochę śmieszy, jak ludzie pracują z bardzo małymi ilościami kwasów i są poubierani jak przy skażeniu chemicznym, te substancje są niebezpieczne, a nawet bardzo, to prawda ale wszystko zależy od ilości. To tak jakby ktoś wytopił pół kieliszka ołowiu i byłby ubrany tak jak w hucie przy piecu.

Jak pracuje z kwasem mrówkowym i wylewam w pokoju 250 gramów czy 100 gramów tego kwasu, to szybkość parowania jest tak duża, ze bez zabezpieczeń się zwyczajnie nie da wytrzymać, dusi strasznie i trzeba mieć maskę i okulary, jednak jak odlewam sobie 10 czy 20 gramów, to robię to bez żadnych "większych" zabezpieczeń, tylko w samych okularach, gdyż tak mała ilość kwasu, nie jest dla mnie dokuczliwa.

To jest podobnie jak z odlewaniem metalu, można sobie roztopić pół kieliszka ołowiu, albo znalu i wylać na siebie, a można rozpuścić pół garnczka i wylać na siebie, to wiadomo ze im większa ilość, tym większe ryzyko.

Oczywiście największe niebezpieczeństwo jest podczas pracy na szkle, bo wtedy może dojść np. do wybuchu, rozbryzgu i wtedy każda, nawet najmniejsza ilość może być bardzo niebezpieczna, szczególnie dla twarzy i oczu. Kwas siarkowy, zaczyna być tak na prawdę efektywny w większych temperaturach, dlatego wlewa się go do kolby i podgrzewa.

Wszystko jest dla ludzi, jak ktoś jest normalny, trzeźwo myślący, ostrożny to sobie krzywdy nie zrobi. Ja polecam, aby w miejscu gdzie się prowadzi eksperymenty chemiczne z udziałem kwasów, mieć bardzo duże naczynie, np. miskę z wodą. Wszystko zależy od czasu, nawet jak wyleje się kwas na rękę, to trzeba bardzo szybko go wytrzeć i rękę natychmiast do wody, potem ewentualnie szybko neutralizować wodą wapienna.

Żeby nie było tak, ze kwas strzeli wam w twarz, a wy będziecie latać po domu, czy po dworze i wody szukać. Trzeba zawsze kierować się zasadą, ze jak coś się może stać, to na pewno się stanie, tylko pytanie kiedy.

Przede wszystkim przy pracy z kwasami, najważniejsze jest zabezpieczenie oczu, to jest na pierwszym miejscu, okulary, a na to najlepiej jeszcze przyłbica ochronna. Ręce czy ciało, wiadomo ze można uszkodzić, ale to się wygoi, a oczy można stracić na zawsze, także aby nie przyszło komuś do głowy robić sobie w rękawiczkach, ciuchach chemicznych a np, bez okularów. Ja w tej chwili, to nawet bez okularów do żadnej obrabiarki nie podejdę, szlifierka, wiertarka, tokarka, zawsze w okularach.


upanie
ELITA FORUM (min. 1000)
ELITA FORUM (min. 1000)
Posty w temacie: 3
Posty: 1901
Rejestracja: 15 sty 2011, 09:26
Lokalizacja: Wyszków

Re: Zatrułem się oparami cynku

#35

Post napisał: upanie » 31 maja 2021, 12:25

Nie znam się to się wypowiem rzecz jasna.
A co blacharzami, którzy spawają ocynkowane karoserie? Padają jak muchy?
Zazwyczaj muszą oczyścić mechanicznie miejsca spawania ale jakoś nie spuszczają się zbytnio nad ustawianiem bokiem, du** czy cyckami a efekt szlifowania i tak często na ryja leci.
czilałt...


amator7
Specjalista poziom 1 (min. 100)
Specjalista poziom 1 (min. 100)
Posty w temacie: 6
Posty: 289
Rejestracja: 16 wrz 2016, 17:37
Lokalizacja: Piotrków

Re: Zatrułem się oparami cynku

#36

Post napisał: amator7 » 31 maja 2021, 12:29

kolejny toksyczny temat?
dożyliśmy czasów gdzie ludziom zdrowym wciska się chorobę na siłę, a ludziom prawdziwie chorym ogranicza się możliwość leczenia


tristar0
Specjalista poziom 3 (min. 600)
Specjalista poziom 3 (min. 600)
Posty w temacie: 12
Posty: 986
Rejestracja: 21 sty 2020, 17:48
Lokalizacja: Toruń miasto Tadeusza R

Re: Zatrułem się oparami cynku

#37

Post napisał: tristar0 » 31 maja 2021, 15:37

Obrazek
amator7 pisze:kolejny toksyczny temat
czyli bez tego ani rusz ?

Awatar użytkownika

Autor tematu
pitsa
Moderator
Lider FORUM (min. 2000)
Lider FORUM (min. 2000)
Posty w temacie: 16
Posty: 3764
Rejestracja: 13 wrz 2008, 22:40
Lokalizacja: PL,OP

Re: Zatrułem się oparami cynku

#38

Post napisał: pitsa » 31 maja 2021, 21:38

tristar0 pisze:
31 maja 2021, 15:37
amator7 pisze:kolejny toksyczny temat
czyli bez tego ani rusz ?
To zależy głównie od was.
"wszystko umieć, nic nie robić" - dziadek kamara
ostatni zawód świata - konsument


tristar0
Specjalista poziom 3 (min. 600)
Specjalista poziom 3 (min. 600)
Posty w temacie: 12
Posty: 986
Rejestracja: 21 sty 2020, 17:48
Lokalizacja: Toruń miasto Tadeusza R

Re: Zatrułem się oparami cynku

#39

Post napisał: tristar0 » 31 maja 2021, 22:09

Akurat ode mnie to chyba nie ale zauważam dziwną tendencję że większość tematów skręca na politykę ,albo gadanie o niczym.

Awatar użytkownika

Autor tematu
pitsa
Moderator
Lider FORUM (min. 2000)
Lider FORUM (min. 2000)
Posty w temacie: 16
Posty: 3764
Rejestracja: 13 wrz 2008, 22:40
Lokalizacja: PL,OP

Re: Zatrułem się oparami cynku

#40

Post napisał: pitsa » 12 cze 2021, 09:10

Trafił się odpowiedni lekki wiaterek aby ustawić się na 4 lub 8 godzinie (przyjmując, że plecy to 6, a patrzę w kierunku 12) i zrobić pierwszą próbę odkwaszania cynku. ;-)
W skrócie kolejno było: kwas nie rozcieńczony, dodanie wody do kwasu (niezgodnie do reguły sikania kwasem), bujanie dennicą aby było stale mieszanie i omywanie, neutralizacja wodą z wapnem, skrobanie patykiem czarnego osadu, wypłukanie z osadu aby sprawdzić kiedy to już jest stal, a kiedy jeszcze powłoka z cynku, wlanie większej porcji kwasu, omywanie, szczotkowanie do sprawdzenia co jest z powłoką, omywanie, dość długo aż było widać miejsca zgrubień cynku gdzie kwas gazuje. Gdy zostało tylko parę punkcików kwasu cynku, przeskrobanie szczotką, omywanie i zrobione. Nie przereagowany do końca kwas użyłem na powierzchni zewnętrznej. Tu było trudniej. Zrobiłem z 40cm paska blachy ocynkowanej łyżeczkę i małymi porcjami polewałem. Kwas reagując pienił się i zwilżał powierzchnię, robiła się mgiełka i kwas spływał cienkim filmem. Zdjęć tego już nie zrobiłem bo zbyt zajmujące to było zajęcie. Nas koniec całość zmyłem zawiesiną wapna w wodzie i zostawiłem do wyschnięcia. Tuzin fotek bez komentarzy:
1. Obrazek
2. Obrazek
3. Obrazek
4. Obrazek
5. Obrazek
6. Obrazek
7. Obrazek
8. Obrazek
9. Obrazek
10. Obrazek
11. Obrazek
12. Obrazek

Będzie jeszcze próba z łagodniejszą chemią na innym kawałku ocynkowanej stali.

Próba ognia zaliczona:
Obrazek

5 nóg ze starych uchwytów do rynien, tyleż samo otworów nawiewowych i jest ładny płomyczek.
"wszystko umieć, nic nie robić" - dziadek kamara
ostatni zawód świata - konsument

ODPOWIEDZ Poprzedni tematNastępny temat

Wróć do „Spawalnictwo i obróbka cieplna”