Strona 1 z 1

Defensywność ego – jak z nauczyciela robi się agresora. O upadku szacunku do rzemiosła na współczesnej hali produkcyjnej

: 17 paź 2026, 18:28
autor: WZÓR
Współczesne realia na halach produkcyjnych coraz częściej zmuszają do zadania pytania: kiedy porządek ról w przemyśle uległ całkowitemu odwróceniu? Obserwując obecne standardy w zakładach pracy, trudno nie dostrzec postępującego chaosu i drastycznego spadku kultury zawodowej.
Jeszcze w latach 80. wejście młodocianego pracownika na halę wiązało się z koniecznością zachowania potrójnej ostrożności – zarówno w działaniu, jak i w sposobie komunikacji ze starszą kadrą.
Odczuwało się autentyczny respekt przed wiekiem, a przede wszystkim przed wiedzą techniczną.
Ewentualna reprymenda ze strony doświadczonego operatora była przyjmowana z pokorą jako twarda, ale skuteczna szkoła rzemiosła.
Status mistrza i autorytet doświadczenia stanowiły fundament funkcjonowania zakładu.
Po latach karta całkowicie się odwróciła.
Obecnie to doświadczona kadra musi ważyć słowa i uważać na reakcje nowych pracowników, którzy często trafiają do obsługi skomplikowanych maszyn bez żadnego wcześniejszego przygotowania zawodowego.
Wynika to bezpośrednio z polityki kadrowej ukierunkowanej wyłącznie na utrzymanie ciągłości ruchu maszyn w systemie trójzmianowym.
Nacisk na kompletowanie obsady za wszelką cenę skutkuje zatrudnianiem osób z przypadkowego naboru, kompletnie niezwiązanych z danym zawodem ( stolarzy , roznosicieli pizzy , itp ), bez znajomości podstaw mechaniki czy procedur technologicznych.
Odpowiedzialność za ich natychmiastowe wdrożenie przerzuca się na barki doświadczonych pracowników, wymagając od nich jednoczesnego realizowania standardowych norm produkcyjnych.
W takich warunkach szybko pojawiają się niebezpieczne zachowania.
Pracownicy bez kwalifikacji, po powierzchownym przeszkoleniu, zaczynają wprowadzać własne, nieautoryzowane patenty i ignorować instrukcje stanowiskowe.
W sytuacji, gdy brawura zaczyna zagrażać sprawności parku maszynowego lub bezpieczeństwu załogi, reakcja przełożonego czy starszego operatora musi być natychmiastowa i zdecydowana.
I w tym momencie dochodzi do sytuacji, w której nowy pracownik obraża się, udaje bezpośrednio do kierownika i oświadcza: „Z tym człowiekiem nie będę współpracować”.
Zjawisko to doskonale obrazuje mechanizm tzw. defensywności ego.
Osoba popełniająca rażące błędy techniczne, zamiast przyjąć merytoryczną krytykę, wyciągnąć wnioski i uczyć się fachu, uruchamia system obronny w postaci odwracania ról.
Umysł takiej osoby natychmiast przekręca fakty, aby postawić siebie w pozycji ofiary, a z doświadczonego pracownika, który ratował proces produkcyjny wielokrotnie mówił młodemu bez skutku ,,nie rób tak" , uczynić agresora.
Narracja zostaje sprowadzona do absurdu: nieważne jest łamanie procedur BHP czy ryzyko awarii – kluczowy staje się rzekomy „atrakcyjny lub zbyt ostry ton” upomnienia.
W ten sposób niekompetencja zostaje zamaskowana roszczeniowym fochem.
Najbardziej niepokojącym skutkiem ubocznym tego zjawiska jest systemowe niszczenie etosu rzemiosła. Ustępowanie przed takimi postawami sprawia, że zakłady produkcyjne bezpowrotnie tracą bezcenną wiedzę praktyczną.
Naturalna wymiana pokoleniowa sprawi, że doświadczona kadra wkrótce odejdzie na emerytury. Nowoczesny park maszynowy i zaawansowaną elektronikę można bez problemu kupić w kilka dni, jednak wiedzy technicznej i szacunku do fachu nie da się zamówić u zewnętrznego dostawcy.
Bez przywrócenia właściwej hierarchii i pokory wobec rzemiosła, nowoczesne linie produkcyjne z czasem mogą zmienić się w bardzo kosztowne złomowiska.
Czy w innych zakładach również obserwuje się tak daleko posunięte odwracanie ról i ucieczkę od odpowiedzialności technicznej?
Jak radzić sobie z brawurą i brakiem pokory zawodowej u nowych pracowników, gdy brakuje już narzędzi do skutecznego egzekwowania dyscypliny na zmianie?

Zapraszam do dyskusji.

Mariusz.

Re: Defensywność ego – jak z nauczyciela robi się agresora. O upadku szacunku do rzemiosła na współczesnej hali produkcy

: 17 paź 2026, 23:17
autor: RomanJ4
...Jeszcze w latach 80. wejście młodocianego pracownika na halę wiązało się z koniecznością zachowania potrójnej ostrożności – zarówno w działaniu, jak i w sposobie komunikacji ze starszą kadrą.
Odczuwało się autentyczny respekt przed wiekiem, a przede wszystkim przed wiedzą techniczną.
Ewentualna reprymenda ze strony doświadczonego operatora była przyjmowana z pokorą jako twarda, ale skuteczna szkoła rzemiosła...
1917 r. „C.W. Hecox, instruktor warsztatów mechanicznych w szkołach publicznych Dystryktu Kolumbii (D.C.). Nadzoruje produkcję pocisków ćwiczebnych dla Marynarki Wojennej w szkole zawodowej McKinley”. Negatyw szklany z kolekcji Harris & Ewing, Biblioteka Kongresu.
Obrazek
Zwróćcie uwagę, że z szacunku do instruktora i etosu zawodu nawet uczeń był pod krawatem... :wink:
To zresztą nie jedyny przykład..
Obrazek Obrazek Obrazek
Obrazek
(Maciej Aleksy Dawidowski podczas zajęć w Szkole Wawelberga i Rotwanda)

Może także po części szacunek dla majstra i chęć nauczenia się umiejętności wynikały z tego, że za naukę adept często musiał ZAPŁACIĆ !