Gdyby to ode mnie zależało...
Ale nie zależy! Dlatego nie przeżywam problemów globalnych. Jeśli nawet coś pieprznie, coś się rozwali, to w ostatnim momencie pewnie pomyślę, że mimo wszystko, to trochę się nażyłem, bo nudnym swojego życia bym nie nazwał.
Tak mnie naszło, jak sobie uświadomiłem, że jeśli jest coś po drugiej stronie, a wierzę, że jest, to niczego stąd na tamtą stronę nie zabiorę. Mało tego, nie ma najmniejszego znaczenia, ile płytek w swoim życiu zmieniłem w nożu, ile frezów złamałem, ile wierteł naostrzyłem, ile pieniędzy mi za to zapłacili i na co te pieniądze wydawałem. Pójdę taki, jaki przyszedłem tutaj, niczego nie przyniosłem na ten świat i niczego z tego świata nie zabiorę.
Czy ważne tam będzie, na kogo nie oddawałem głosów? Czy ważne by było, gdybym głosował?
I tak ci, których wybiorą
realizują ten sam program. Jak nie ma w budżecie, to się podniesie podatki, jak są wybory, to się stworzy dwudziesty dodatek do wypłaty, czy emerytury, żeby wiedzieli, kto im dał i na kogo głosować. Czy ZUS to inaczej funkcjonuje, po zmianie rządu? A może poprawiło się w służbie zdrowia i teraz lekarz przyjmie każdego chętnego, siedząc po godzinach?
Im dłużej żyję, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że tak naprawdę wszystko zależy od osób w naszym najbliższym otoczeniu. Od tej (uśmiechniętej, albo naburmuszonej) ekspedientki w sklepie, od pani, która rejestruje do lekarza, wreszcie od tegoż lekarza. Pamiętasz przecież
Homo homini lupus est, ot taki mamy świat. Plautus sformułował to zdanie może dwieście lat przed naszą erą i nadal jest ono aktualne.
Wiem, Seneka młodszy twierdził, że
homo, sacra res homini, tylko kto dziś wierzy Senece, że człowiek jest rzeczą świętą dla człowieka. Czy tamci, na których głosują ci, co wiedzą, na kogo głosować, czy tamci, na których głosują ci, co tego nie wiedzą?
Moim zdaniem ani jedni, ani drudzy. Jakoś tak dobrze większości w skórze wilka, choć czasem tą skórę zakrywają, żeby prawdziwej natury ktoś nie zauważył.
A wilk, to wilk.
