Strona 1 z 1

4 oś... teoretyczne dywagacje a praktyka?

: 06 paź 2011, 16:52
autor: FDSA
Witajcie

Biorąc pod uwagę temat to ja wnoszę swoje teoretyczne dywagacje - Was proszę o weryfikacje z Waszymi przemyśleniami jak i praktyczną wiedzą.

Przygotowuję się do budowy 4 osi. Możliwości mają być kompromisem między sporą dokładnością a dużą prędkością obrotową tak żeby można było toczyć. Frezowanie wysokoobrotowe tworzyw sztucznych i miękkich metali.

Niestety z racji możliwości napęd pozostanie standardowy tzn 3Nm (chyba ze ktoś ma do sprzedania jedno serwo za niewygórowaną cenę :) )

Przy testach z frezarką nie obciążony silnik wyrabiał 3000rpm. Z racji bardzo dużej przekładni wiec niewielkiego obciążenia silnika zakładam że końcowo uda mi się uzyskać połowę tej wartości.

Testy toczenia pokazują że można by się zadowolić 300rpm tak więc potrzebuję przekładnię około 1:6

Jeśli założyć podział ktoku 1/8 to 1600 kroków na obrót wiec 1600x6=9600 kroków na uchwycie. Zakładając elementów o średnicy nie większej niż 80 mm daje liniową rozdzielczość 0.026mm Wystarczy aż nadto... ale:

Jak takie przeliczenia jak i trzymanie przez silnik (bo jednak trzymanie pozycji zawsze jest "gumowe") będą się miały do wibracji podczas frezowania. Czy te 1:6 to nie za mało i jednak lepiej zrobić sporo więcej i odpuścić możliwość podtaczania?


Z racji luzów jak i moich możliwości wykonawczych najoptymalniejsza (chyba) jest przekładnia na paskach zębatych.

Zapraszam do dyskusji...

Pozdrawiam
FDSA

Re: 4 oś... teoretyczne dywagacje a praktyka?

: 06 paź 2011, 17:20
autor: kamar
FDSA pisze: Przy testach z frezarką nie obciążony silnik wyrabiał 3000rpm.
To chyba krokowieć z turbodoładowaniem :)
Wg. mnie ukochane krokowce do bezpośredniego napędu nadają się średnio. Zbudowałem kiedyś 4-tą oś do ostrzałki z przełożeniem 1:4. Silnik 4Nm miał powolutku obracać frezem podczas ostrzenia. I niestety tarczka go cofała. Dopiro ślimak 1:10 załatwił sprawę.

: 06 paź 2011, 19:14
autor: FDSA
Znaczy się czeka mnie rezygnacja z toczenia i dołożenie większej przekładni....

Jeszcze jakieś sugestie?

: 06 paź 2011, 19:39
autor: kamar
Ja pracuję dość ciężko więc przełożenie musi być samohamowne inaczej nic nie utrzyma.
ślimak choćby najmniejszy, dla mnie jest niezbędny.

FDSA pisze: rezygnacja z toczenia

toczyć to jeszcze można przy większych obrotach, gorzej będzie z frezowaniem po obwodzie

: 06 paź 2011, 20:36
autor: FDSA
Ja nie bardzo mogę sobie pozwolić na luz ze ślimaka a nie mam technologii na bezluzowego. Tak więc skończy się chyba dwustopniową przekładnią pasową 2x 1:6 i sobie poeksperymentuje po prostu na gotowym organiźmie.

: 06 paź 2011, 21:00
autor: Majosa
Niskoluzowe przekładnie ślimakowe jak najbardziej istnieją. Tylko to dosyć drogi gips jest.