Na pewno są przypadki, w których spełnienie określonych kryteriów musi być kontrolowane. Tu mówimy o przegięciach. Jak nas te normy chronią przed np. importem tokarek Mini Lathe z piaskiem we wrzecienniku i temu podobnych bubli ? Mają CE? Mają! Tyle że nie na mechanikę a na część elektryczną. Ale kto na to patrzy?peritus pisze: Wymogi i papierek stoją na straży interesów nabywcy/klienta przed nieuczciwym producentem, usługodawcą .... w wielu przypadkach egzekwowanych prawnie/sądownie z dokuczliwymi sankcjami dla fuchmistrzów oraz infamią.
Gdyby nie prawne wymogi utrwalone na "papierku"...to jak klient/nabywca może dochodzić swoich interesów i praw broniąc się przed oszustwem, wciskaniem mu kitu, chłamu itp?
W interesie klienta zmieniono lutowanie SnPb na SnAg, które wymaga wyższej temperatury (ociepla klimat

Szkodliwość była straszna! Taka sama jak akumulatorów ołowiowych. Ktoś na tym zarobił spore pieniądze. Może kol. sprawdzi jakie kraje na tym zarabiają nie stosując tej normy europejskiej. Kto sprawdza, czy cała przychodząca do nas elektronika jest lutowana SnAg ?
Reasumując - normalizacja i kontrola - tak, ale zgodnie ze zdrowym rozsądkiem. Krzywizna banana i ogórka nie wymagają ocen urzędu d.s. wypaczeń
