robiłem coś podobnego dla kumpla do pracowni lutniczej.
dość spory wentylator dmuchał zasysanym powietrzem na powierzchnie oleju ( w takiej " brytfance ) .
do oleju przyklejały się drobinki.
na wyjściu był jeszcze filtr z polaru.
tylko trzeba chytrze odprowadzić powietrze - żeby nie latało w kółko
pozdrawiam.




