U mnie też wiek 44lata, tylko ja całe życie zmieniałem albo zawód albo branżę. Za młodu to pomocnik na budowach najpierw betonowych, potem drewnianych+ meble okna drzwi. Potem szklarz. Po studiach brygadzista montażu na starym PGRze, konstruktor, programista/operator CNC, technolog, wyceniacz, planista i jeszcze w międzyczasie 3lata że skanerem w łapie po magazynach w UK. Jak się nudziłem w domu po pracy to coś dłubałem z maszynkami CNC albo inną drukarką 3d. Teraz robię meble do domu- bo mi się nie chce słuchać pier....nia fachowców ile to kosztuje wysiłku, ile to będzie kosztować- bo jakieś LEDy to przecież fanaberia i poniżej 10k to mu się nie chce się du..py ruszać. Uczyłem się tańca. Syn uczy się grać na pianinie od września, i tak z nim chodzę na te lekcje bo on sam jest za młody i nie potrafi pisać to i nie zrobi notatek- to przy okazji też uczę się grać, ćwiczymy w domu- to też ponoć rozwija mózg i lateralizację półkul i w ogóle. Także wypalenie zawodowe to ja mam co 3lata- da się z tym żyć. W ten sposób świat pozwolił mi się tyle o sobie dowiedzieć, że niewielu rzeczy się boje, i cieszę się cholernie że przy domu wszystko ogarnę. Nie cierpię tylko przy samochodzie dłubać.
Zmęczenie jest. Po pracy ochota na dżemki coraz częstsza- szczególnie w zimę. W pracy na ostatnie 2-3h zostawiam sobie pracę która nie wymaga myślenia, tylko przeklikania- bo już często nie myślę.
Sport- siłownia, pływanie, bieganie, jazda na rowerze, dwójka małych synów

wszystko bardzo amatorsko i pół regularnie. Do tego zero diety i 20-30kg nadwagi od 10lat. Przed 40tką zrzucanie kilogramów przychodziło łatwo, teraz to bez diety się nie da.
Poczułem wejście w 40lat, tu pojawienie się dzieci też ma spory wpływ. Covid też nieźle narozrabiał. Ale nagle jakąś niemoc fizycznego ogarnięcia się dopadła mnie. I choć jeszcze korzystam z tego co kiedyś wypracowałem (fizycznie) to zastanawiam się czy nie za szybko zacząłem schodzić w dół zamiast jeszcze się troszkę powspinać.
Przychylam się do stwierdzenia, że wszystko ma swój początek, rozwinięcie i zakończenie. Tak samo cykl życia, i cykl dobowy. Aktywność trzeba dostosować do wieku, ale też pory dnia.
Jak będę miał te 55lat to na pewno nie będę już myślał o samorozwoju, uczeniu się- tylko pozwolę sobie wyhamować i już lecieć na tym czego nauczyłem się do tej pory. Chcę też się normalnie, godnie zestarzeć, a nie ćwiczyć na siłowni z o 20-30lat młodszym trenerem personalnym/motywacyjnym który może i wie, że na starość procesy zwalniają, ale i tak na świat patrzy przez pryzmat swoich doświadczeń i będzie myślał, że ja się tak samo szybko regeneruje jak on. Poszukam człowieka w swoim wieku, i koniecznie i takim samym statusie rodzinno-matrymonialnym
