Taka murzyńskośćInzSpawalnik pisze: niska samo ocena , sluzalczosc "
Znaleziono 3 wyniki
- 28 cze 2014, 14:04
- Forum: Frezowanie / Frezarki Konwencjonalne
- Temat: Jak wycenić robotę?
- Odpowiedzi: 82
- Odsłony: 17516
- 28 cze 2014, 12:48
- Forum: Frezowanie / Frezarki Konwencjonalne
- Temat: Jak wycenić robotę?
- Odpowiedzi: 82
- Odsłony: 17516
- 28 cze 2014, 06:13
- Forum: Frezowanie / Frezarki Konwencjonalne
- Temat: Jak wycenić robotę?
- Odpowiedzi: 82
- Odsłony: 17516
A tu zaś wyceniają zamiast robić 
Przyjęcie jakiejś stawki godzinowej jest bardzo ważne ale dla mnie. Klientowi nic do tego.
Epatowanie klienta stawką 20-40 złotych mówi mu tylko tyle ze go orżną na czasie
Wczoraj nacinałem wieloklin na długim i grubym wale od jakiejś prasy rolniczej. Godzina wyszła ok. 400 stówek a klient był wniebowzięty
Nie bez znaczenia pewnie był fakt, ze bujał się tym wałem od dwóch tygodni po różnych firmach, z elektrownią włącznie. Co do wszyskowinnego Tuska to już niedługo
Trzeciej kadencji nie weżmie, bo za jakie grzechy 
I obadamy jak się wszystkim nagle poprawi. A kol. Skoczek może mieć kłopoty jak Wajda w stanie wojennym
zaliczą go do małorolnych czy kułaków ? 
Wyceniania roboty nauczyło mnie zdarzenie z młodości. Robiłem sobie remont silnika SHL-ki i na wale został mi wewnętrzny pierścień łożyska. Za cholerę nie mogłem go zciągnąć. Poszedłem do fachmana, położył wal na kowadle i pie....ął młotkiem. Pierścień sam zlazł a on zawołał na flaszkę. I nie za jedno uderzenie a za to że wiedział gdzie uderzyć.
Jeśli ktoś naprawdę myśli, że po to przerabiałem maszyny ( skracając czas operacji np. trzy razy) żeby klient trzy razy mniej zapłacił, to jest w "mylnym błędzie"
Przyjęcie jakiejś stawki godzinowej jest bardzo ważne ale dla mnie. Klientowi nic do tego.
Epatowanie klienta stawką 20-40 złotych mówi mu tylko tyle ze go orżną na czasie
Wczoraj nacinałem wieloklin na długim i grubym wale od jakiejś prasy rolniczej. Godzina wyszła ok. 400 stówek a klient był wniebowzięty
I obadamy jak się wszystkim nagle poprawi. A kol. Skoczek może mieć kłopoty jak Wajda w stanie wojennym
Wyceniania roboty nauczyło mnie zdarzenie z młodości. Robiłem sobie remont silnika SHL-ki i na wale został mi wewnętrzny pierścień łożyska. Za cholerę nie mogłem go zciągnąć. Poszedłem do fachmana, położył wal na kowadle i pie....ął młotkiem. Pierścień sam zlazł a on zawołał na flaszkę. I nie za jedno uderzenie a za to że wiedział gdzie uderzyć.
Jeśli ktoś naprawdę myśli, że po to przerabiałem maszyny ( skracając czas operacji np. trzy razy) żeby klient trzy razy mniej zapłacił, to jest w "mylnym błędzie"




