Tu przede wszystkim mamy do czynienia z faktem, że większość młodych pracowników naciąga kodeks pracy na swoją korzyść robiąc sobie dłuższe przerwy, robią fucha za fuchą na firmowym sprzęcie, robiąc sobie przerwy na papieroska, kawunię itp, o co większość pracodawców nie ma pretensji traktując to jako swego rodzaju bonus dla pracownika, ale jak później przychodzi do rozliczenia to pracownik będzie dniami i nocami siedział po internetach, żeby udowadniać coś takiego jak przebieranie się w pracy, które zabiera nie więcej niż 5 minut...
Uczciwy pracownik ma to w głowie, że jak coś dostaje to też coś daje od siebie..
Podstawą całego systemu jest to, żeby obie strony czuły się usatysfakcjonowane. Jeśli pracodawca ciśnie o takie pierdoły jak 5 minut, ale w zamian nie daje nic od siebie to czas się wtedy rozstać, bo nie ma nic gorszego jak przychodzić do pracy od razu na wqrwie....




