Dla odmiany czekam na spekulacje
Znaleziono 7 wyników
Dopóki nie zostanie wynaleziony wehikuł czasu, na temat przyszłości możliwe są tylko spekulacje. Na marginesie- ciekawe co stałoby się z podróżnikiem w czasie gdyby w klawiaturę takiego wehikułu wklepał nieostrożnie w planie podróży wycieczkę poza godzinę ostateczną. Wiadomo że spotkałby WOŚP Owsiaka ale czy mógłby wrócić? Możliwe że ta niepewność jest hamulcem który zniechęca naukowców do zbudowania tego pojazdu. Gdyby wysłali w przyszłość powiedzmy jabłko a wróciłoby nadgryzione to nadal nie wiadomo czy podróżnik -człowiek nie wróciłby z podobnym defektem. Może obawiają się że ich wynalazek przywlecze spowrotem ze sobą czarną dziurę? Strach się bać
Dla odmiany czekam na spekulacje
Dla odmiany czekam na spekulacje
Dobrze prawisz że należy wyspać się na zapas. Potem będzie czas zmiany wart i na sen może już nie styknąć. Coraz częściej natykam się nie szukając specjalnie na tytułowych stronach znanych portali na niby nic nie znaczące wzmianki o 2012 i planecie X. Niby nic ale plotka raz zasiana żyje sobie dalej swoim życiem. Nie wiadomo jakie rozmiary osiągnie kiedy będzie całkiem blisko do feralnej daty a szaleństwo nabierze rozmachu. Nie jeden już raz za naszego życia jakaś nawiedzona grupa miała ścisłą informację o terminie końca i na wszelki wypadek strzelali sobie zbiorowego samobója, przy okazji narażając na szwank lub zabierając ze sobą także "niewiernych". Zbiorowa histeria to groźne zjawisko. Ludzie niestety spieszą się wierzyć w różne brednie a uspokajające dementi traktują jako spisek "tych na górze" którzy wiedzą ale trzymają wszystko w tajemnicy. O roku 2000 wszyscy wiedzieli w porę a sztaby informatyków grzebały w komputerach wielu firm na długo przed Sylwestrem. To działanie dało się przynajmniej racjonalnie wytłumaczyć. Z planetą która niby jest a niby nie wiadomo, tak prosto już nie jest. Niejasność i niedogadanie to dobra pożywka dla katastrofistów a panika jest jak wiatr który rodzi burzę. Dlatego nie nastawiam budzika i śpię do syta 
No to teraz nie wiadomo co robić. Dalej "tracić" czas na konstruowanie swojego monstrum CNC czy raczej rzucić wszystko i budować arkę albo jakiś sterowiec na pedały z zapasem konserw i łapaczem deszczu żeby wody pitnej mieć w wystarczającej ilości. Ta ostatnia wersja chyba jest najlepsza, pod warunkiem że zdąży się toto wznieść w powietrze przed spodziewaną falą tsunami. Na chłopski rozum szansę przeżyć mają chyba tylko ptaki i ryby. Pocieszające jest to że każdy koniec świata też się kiedyś skończy. Wtedy będzie można wrócić do CNC. Do Afryki się nie wybiorę bo tam będzie do tego czasu okrutnie tłoczno a ja nie przepadam za tłumami. Chociaż... trzeba to jeszcze przemyśleć bo jeżeli ma zgodnie z przepowiednią pierdyknąć w środku zimy to należałoby się na tę okoliczność ciepło ubrać co spowalnia szybkość ewakuacji, albo śmignąć profilaktycznie tam gdzie przynajmniej jest ciepło.Ciekawe kiedy w Allegro pojawią się pierwsze gadżety pomocne dla przetrwania kataklizmów. Z drugiej strony działa lobby przeciwników końca świata uspokajających gawiedź http://wiadomosci.onet.pl/1548378,2677, ... skart.html Pożyjemy-zobaczymy.
Filmiku nie ma
O planecie X akurat dowiedziałem się wcześniej ale nie zmienia to faktu że takie wiadomości nie nastrajają do zainwestowania w bilet miesięczny. Z tą planetą akurat wielu katastrofistów łączy przepowiednię o końcu świata w 2012 r. Astronomowie którzy metodami matematycznymi potwierdzili istnienie tej planety określają z grubsza że mniej więcej w tym okresie ma ona niebezpiecznie zbliżyć się do Ziemi. Nikt jej jeszcze nie widzi żadną lunetą ale jej istnienie , orbitę i czas "odwiedzin" da się obliczyć na podstawie ruchów innych ciał niebieskich wywołanych wzajemnym przyciąganiem. Podobnie jak czarne dziury. Niby ich nie ma a są.
Prawdę mówiąc nie mam za wiele czasu na dogłębną analizę wszystkiego co odbieram swoimi zmysłami. Bywa że i teksty przebiegam oczami "po dwa stopnie" dlatego zarejestrowałem sformułowanie o pejsikach ale już autora nie. Przepraszam jeżeli kolega odebrał moje słowa jako adresowaną do siebie ripostę. Dobrze że kiedy uderzy się w stół to nożyce...
Co do pokrewieństwa z małpami to nikt do końca nie ma pewności. Z drugiej strony wykopaliska człekokształtnych w dużej mierze potwierdzają teorię ewolucji. Z trzeciej z kolei wciąż istnieją tak zwane brakujące ogniwa. Nie wiemy dokładnie jak zmieniał się człowiek przez wieki ale zmieniał się, temu nikt nie zaprzeczy. Jeżeli wierzyć w jednostkę alfa czyli Adama i Ewę to jak inaczej niż dzięki ewolucji powstało tyle ras ludzkich? Ewolucja dzięki mutacjom, mutacje spontanicznie powstające choćby w wyniku promieniowania, itd. W naturze żyją papużki faliste...zielone. Zieloni rodzice dają życie zielonemu pisklakowi. Jednak od czasu do czasu ni stąd ni zowąd trafia się odmieniec o innym ubarwieniu. W naturze ginie zadziobany przez stado, w hodowli daje mu się szansę i oto papużka może mieć niemal wszystkie kolory tęczy.
Co do pokrewieństwa z małpami to nikt do końca nie ma pewności. Z drugiej strony wykopaliska człekokształtnych w dużej mierze potwierdzają teorię ewolucji. Z trzeciej z kolei wciąż istnieją tak zwane brakujące ogniwa. Nie wiemy dokładnie jak zmieniał się człowiek przez wieki ale zmieniał się, temu nikt nie zaprzeczy. Jeżeli wierzyć w jednostkę alfa czyli Adama i Ewę to jak inaczej niż dzięki ewolucji powstało tyle ras ludzkich? Ewolucja dzięki mutacjom, mutacje spontanicznie powstające choćby w wyniku promieniowania, itd. W naturze żyją papużki faliste...zielone. Zieloni rodzice dają życie zielonemu pisklakowi. Jednak od czasu do czasu ni stąd ni zowąd trafia się odmieniec o innym ubarwieniu. W naturze ginie zadziobany przez stado, w hodowli daje mu się szansę i oto papużka może mieć niemal wszystkie kolory tęczy.
Dyskusja trwa, pojawili się w tekstach "goście z pejsikami" i inne delikatne , ze wszech miar dyplomatyczne pouczenia że kto nie jest z nami ten przeciwko... Tymczasem coś mi nie daje spokoju. Co ma piernik do wiatraka a teoria Darwina do "technologii" powstania świata? Przecież jego teoria chyba nie o tym
Żeby z grubsza rozcieńczyć swoje wątplwości grzebnąłem w internecie i na stronie http://grzegorj.w.interia.pl/pl/ewolucja1.html#pojec pod tytułem "Ewolucja a religia" znalazłem tekst który przytoczę w całości:"Kontrowersje wokół teorii ewolucji mają najczęściej podłoże religijne, co warto zaznaczyć już w tym miejscu. Stosunek ewolucji do religii może być jednak rozumiany rozmaicie.
Niekiedy ewolucjonizm jest łączony z ateizmem, a więc poglądem uznającym nieistnienie Boga. Istnieje jednak także pogląd zwany ewolucjonizmem teistycznym, głoszący, że ewolucja była metodą stwarzania świata przez Boga. Zwolennicy tego poglądu wykluczają istnienie jakiejkolwiek sprzeczności między religią a teorią ewolucji. Do takiego stanowiska przychyla się ostatnio Kościół Katolicki." I co na to przeciwnicy pejsików? Może jednak małpiszonom należy się odrobina szacunku jako dalekim krewnym?
Żeby dolać oliwy do wątku o pięciu setkach
...przypomniałem sobie ciekawy program który oglądałem na Discovery w TV. Grupa genetyków wykonała dość pracochłonne i czasochłonne badania których celem miało być zlokalizowanie biblijnego Adama. Porównywali DNA ludzi na całym świecie szukając cech powtarzających się i zróżnicowań ewolucyjnych. W efekcie doszli do wniosku że z dużym prawdopodobieństwem Adam był czarnoskóry. I jeszcze coś na okrasę. Kto dzisiaj z całą pewnością może powiedzieć czy Jezus nie nosił pejsików? Teorie, teorie... Mimo to dyskusje są cacy bo każdy sposób jest dobry żeby pobudzić do aktywności szare komórki 
Niekiedy ewolucjonizm jest łączony z ateizmem, a więc poglądem uznającym nieistnienie Boga. Istnieje jednak także pogląd zwany ewolucjonizmem teistycznym, głoszący, że ewolucja była metodą stwarzania świata przez Boga. Zwolennicy tego poglądu wykluczają istnienie jakiejkolwiek sprzeczności między religią a teorią ewolucji. Do takiego stanowiska przychyla się ostatnio Kościół Katolicki." I co na to przeciwnicy pejsików? Może jednak małpiszonom należy się odrobina szacunku jako dalekim krewnym?
Żeby dolać oliwy do wątku o pięciu setkach
Trafiłem na ten wątek jakby rykoszetem, skacząc po innych tematach ale tok dyskusji spowodował silne depnięcie na hamulec. Dobrze że rozmowa toczy się w dziale "na luzie" bo jakoś dotąd CNC nie kojarzyło mi się nijak z Biblią i z tego między innymi powodu to forum traktowałem jako swoisty azyl przed wszelką namolną propagandą. Mnie akurat teoria ewolucji podoba się i chociaż jest to tylko teoria w której nie wszystko jest jeszcze do końca jasne i poukładane to z grubsza trzyma się kupy. Nie ma akurat znaczenia że powstała dużo później niż Biblia. CNC też jest młodsze od pierwszego młotka i przecinaka. Nie można zamykać ze względów religijnych oczu i uszu na dowody popierające tę niewygodną dla wielu teorię w postaci choćby odkryć archeologicznych. Zresztą najlepiej pogawędzić sobie z jakimś duchownym i naprowadzić go na ten temat.
Księża też czytają książki, oglądają filmy i różne programy poznawcze i naukowe. Są wśród nich ludzie ze stopniami naukowymi. Okazuje się że wszystkie teorie i światopoglądy przy odrobinie dobrej woli można zgrabnie połączyć w całość i dzisiaj mądry ksiądz nie zaryzykuje powiedzenia że wyznawca teorii Darwina powinien szukać krewnych na drzewach w buszu a inni nie muszą. Nigdzie w Biblii nie napisano przecież (o ile wiem) jak wyglądali Adam i Ewa, dlatego kto wie czy i księdza krewnych tam nie ma. Taki podział na zwalczających się nawzajem zwolenników i przeciwników Darwina pokutuje bez sensu od prawie dwóch wieków i czas najwyższy żeby ci co wywołali ze zwykłej głupoty walkę stuknęli się w końcu siarczyście w mózgownicę i ogłosili pokój. Jeżeli nie nastąpi oddzielenie bądź pogodzenie światopoglądu i odkryć oraz teorii naukowych to dojdzie do tego że i wśród bywalców forum CNC nastąpi jakiś podział na wojujące klany. Tych którzy do naprawy lub uruchomienia sterownika używają miernika i lutownicy oraz tych którzy preferują trzy "zdrowaśki". Jedno drugiego nie wyklucza więc po co swary?
Księża też czytają książki, oglądają filmy i różne programy poznawcze i naukowe. Są wśród nich ludzie ze stopniami naukowymi. Okazuje się że wszystkie teorie i światopoglądy przy odrobinie dobrej woli można zgrabnie połączyć w całość i dzisiaj mądry ksiądz nie zaryzykuje powiedzenia że wyznawca teorii Darwina powinien szukać krewnych na drzewach w buszu a inni nie muszą. Nigdzie w Biblii nie napisano przecież (o ile wiem) jak wyglądali Adam i Ewa, dlatego kto wie czy i księdza krewnych tam nie ma. Taki podział na zwalczających się nawzajem zwolenników i przeciwników Darwina pokutuje bez sensu od prawie dwóch wieków i czas najwyższy żeby ci co wywołali ze zwykłej głupoty walkę stuknęli się w końcu siarczyście w mózgownicę i ogłosili pokój. Jeżeli nie nastąpi oddzielenie bądź pogodzenie światopoglądu i odkryć oraz teorii naukowych to dojdzie do tego że i wśród bywalców forum CNC nastąpi jakiś podział na wojujące klany. Tych którzy do naprawy lub uruchomienia sterownika używają miernika i lutownicy oraz tych którzy preferują trzy "zdrowaśki". Jedno drugiego nie wyklucza więc po co swary?




